05 marca 2018

Mój pierwszy spacer w roli przewodnika, czyli jak pokonałam lęk społeczny

Witam wszystkich bardzo serdecznie i z przyjemnością zasiadam do pisania posta na blogu :) Chciałabym Wam opowiedzieć o wczorajszym, bardzo ważnym dla mnie wydarzeniu. Mianowicie, pierwszy raz poprowadziłam grupę spacerowiczów po Warszawie w roli przewodnika. Zapraszam do poczytania. 



"Chcę zostać przewodnikiem po Warszawie" - to zdanie słyszeli chyba wszyscy moi znajomi. I na tym zdaniu się kończyły moje chęci w tym zakresie. Przez wiele lat myślałam o tym, żeby prowadzić ludzi ulicami mojego miasta, które kocham (mimo wiecznych korków, śpieszących się ludzi i hałasu) moje miasto. Tu się urodziłam, tu mam rodzinę. Przekazywano mi w rodzinie taki regionalny patriotyzm. Bardzo lubiłam czytać różne artykuły opisujące dawną Warszawę i zdjęcia ją przedstawiające. Przedwojenne. W ogóle marzyłam też kiedyś, żeby zostać nauczycielką. Nauczanie, przekazywanie wiedzy dobrze mi wychodziło, o czym wielokrotnie moi znajomi z liceum mogło się przekonać ;) Wtedy poczułam potencjał w sobie i poszłam na studia biologiczne. Chciałam uczyć biologii w szkole. No właśnie...chciałam. Jednak moim największym wrogiem moich planów zawodowych była wszechogarniająca trema i lęk mówienia do ludzi (grupy ludzi; tak - nawet uczniów). Bałam się występować publicznie. Paraliżowało mnie to. W szkole nieraz trzeba było recytować wiersze. Lubiłam się ich uczyć na pamięć, ale sam moment wystąpienia przed całą klasą mnie paraliżował, co było widać podobno nawet w ostatnich ławkach. A i tak mimo to dostawałam dobre oceny z recytacji. 



Jakiś czas później, w liceum właśnie, miałam okazję uczestniczyć w dniu otwartym mojej szkoły. Moim zadaniem było oprowadzanie przyszłych uczniów szkoły (kandydatów na uczniów) i ich rodziców bo budynku szkoły. Bardzo cieszyła mnie ta rola. Akurat mówienie do pojedynczych osób nie paraliżowało mnie, wręcz przeciwnie. Z pasją opowiadałam ludziom o moim liceum i nawet mnie pochwalono wtedy, że dobrze mi to wychodzi. 


Wtedy pierwszy raz pomyślałam o tym, że mogłabym w przyszłości prowadzić jakieś wycieczki np w muzeum. Mam nadzieję, że i to się niedługo spełni. Jak na razie oprowadzam ludzi po ulicach Warszawy. 
Jak to się stało? Właściwie pierwsze poważniejsze myśli o tym, by zostać przewodnikiem pojawiły się na początku studiów. Wtedy wybrałam się z moją koleżanką Natalią (bardzo Cię serdecznie pozdrawiam i dziękuję, jeśli to czytasz) do Muzeum Powstania Warszawskiego. Wtedy Natalia powiedziała, czy myślałam o tym, żeby zrobić kurs przewodnika. Był to jakoś rok 2007/2008. Musiało minąć 10 lat,żebym moje plany zamieniła w czyn. W 2017 roku udało mi się ukończyć kurs i zdać egzamin. Nauczyłam się na nim odwagi, wiedzy o Warszawie i pewności siebie. Dodatkowo występy w programie Jaka to melodia? pomogły mi oswoić się z mówieniem do publiczności. 


Długo myślałam o tym, kiedy i jak zacząć na poważnie pracować jako przewodnik. Wielu przewodników oprowadza wycieczki zorganizowane - szkolne, czy zagraniczne. Na początek trudno by było mi je ogarnąć. Dlatego pomyślałam, żeby zacząć od spacerów dla chętnych, darmowych (ewentulanie za napiwki - kto chce to wrzuci grosz do sakiewki ;)). Postanowiłam, że od marca tego roku rozpocznę swoją pracę jako przewodnik. Założyłam swoją stronę na facebooku ( https://www.facebook.com/Warszawi-anka-warszawska-przewodniczka-139765466679564/?ref=settings) i utworzyłam wydarzenia moich pierwszych spacerów. Nie sądziłam,że przyjdą jakieś osoby. Niektórzy znajomi byli chętni do wzięcia udziału. Wtedy pomyślałam,że ogłoszę się na portalu ogłoszeniowym waw4free.pl i powiem Wam szczerze, że przyszło całkiem sporo osób. Choć obiawałam się, czy ktoś przyjdzie. Znajomi zaczęli odwoływać swój udział w spacerze, dodatkowo mróz szczypał za uszy ;) ale ja nie mogłam zrezygnować ze spaceru. Poszłam pod kolumnę Zygmunta (miejsce zbiórki wczorajszego spaceru po Krakowskim Przedmieściu). Za chwilę podeszło starsze małżeństwo i zapytało, czy ja oprowadzam po Krakowskim. Potem kolejne osoby zaczęły podchodzić. Poczułam łzy w oczach i jednocześnie strach, bo obcy ludzie i to aż tylu. Początek mojego przemówienia był nie najlepszy. Gubiłam się w słowach...zapomniałam kilku dat...ale mówiłam dalej. Ludzie uśmiechali się do mnie mimo wszystko i nie odeszli ;) 


Więc zaproponowałam im przejście na dziedziniec Zamku Królewskiego. I dopiero wtedy jakoś stres puścił. Kolejne obiekty, które omawiałam podczas spaceru to: kościół św. Anny, Centralna Biblioteka Rolnicza, Pałac Prezydencki, Hotel Bristol, Hotel Europejski, pomnik Bolesława Prusa, księdza Jana Twardowskiego, kościół Wizytek, Uniwersytet Warszawski, Pałac Czapskich (ASP), kościół św. Krzyża. I jakoś nawet spacer szybko minął. Aż za szybko. Połowę informacji, które miałam zaplanowane powiedzieć, zapomniałam...ale mimo wszystko ta sama grupa ludzi dotrwała do końca. I nawet zdecydowali się wrzucić napiwki. Zebrałam aż 70 zl. Wspomniałam na początku,że nie posiadam jeszcze zestawu wspomagającego mój głos podczas mówienia (głośnik + mikrofon) i ludzie mówili, że pomogą mi zebrać pieniądze na ten sprzęt. Na następnym spacerze sprzęt już będzie ;) odwzajemniłam się ludziom słodkim upominkiem w postaci cukierków oraz broszur i ulotek dotyczących zwiedzania różnych miejsc w Warszawie. Ludzie pytali kiedy kolejne spacery. To dla mnie było bardzo miłe. Bardzo bałam się tego, że ludzie będą zadawać mi trudne pytania, na które nie będę znała odpowiedzi. I przez większość spaceru nie zadawali. Pod koniec zaś jedna pani podeszła do mnie i zapytała na ucho czy może zadać pytanie. Przeraziłam się. Jedak znałam odpowiedź na pytanie: (uwaga!) "Gdzie pani kupiła swój plecak?" :D :D :D 



Bardzo przyjemny pierwszy spacer. Postaram się na następnym, w niedzielę, jeszcze bardziej się przyłożyć i dzielić się z ludźmi moją pasją do Warszawy. 



Oczywiście relacje z kolejnych spacerów również napiszę na blogu. Pozdrawiam i zapraszam do śledzenia mojego fan page https://www.facebook.com/Warszawi-anka-warszawska-przewodniczka-139765466679564/?ref=settings

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem taka piękna

Jestem taka piękna - to tytuł jednej z ostatnich komedii, którą miałam okazję oglądać w kinie. Wybrałam się na niego jakiś czas temu. Reklam...