06 października 2017

Tajemnice mojego sukcesu w Jaka to melodia?

Witam! 



Dawno, bardzo dawno mnie tu nie było. Przyznaję się bez bicia, że nie miałam weny twórczej do pisania, nawet książki, którą zaczęłam pisać, publikowałam tu kilka rozdziałów, chwilowo przestałam. Nie bez powodu. Przez ostatnie miesiące poświęcałam się tylko jednemu - chciałam odnieść sukces, wygrać w programie Jaka to melodia?, który od wielu lat jest moją pasją. Mogę śmiało powiedzieć, podkreślić, że było moje takie marzenie marzeń. Coś największego, a zarazem najtrudniejszego w spełnieniu jego. Dziś chciałabym opowiedzieć, co dokładnie zrobiłam, by osiągnąć to, co tak bardzo chciałam od 20 lat, tak, dokładnie tyle, ile istnieje program. Jednocześnie chcę dać Wam kilka porad o tym, jak się nie poddawać. Każdy z Was może sięgnąć po najodważniejsze marzenia, trzeba tylko chcieć i ani przez chwilę się nie poddać. Ten post kieruję głównie do moich znajomych, którzy wiedzą, jak bardzo chciałam osiągnąć to, co osiągnęłam. Ale też do osób, które być może przypadkowo tu weszły i szukają natchnienia do dalszego życia. 


POCZĄTEK MARZENIA

Odkąd zaczęłam oglądać Melodię, a było to dokładnie wtedy, kiedy program rozpoczął swoje istnienie...nie wiem w którym dokładnie to było dniu, ale 1997 rok pamiętam. Miałam wtedy 10 lat. Przychodziłam ze szkoły do domu, odrabiałam lekcje a po nich mogłam oglądać TV (nigdy odwrotnie ;)) czyli własnie Melodię a potem Dobranockę. Zawsze była to moja ulubiona pora dnia, taki relaks po całym dniu. Jak jeździłam w odwiedziny do babci i dziadka, to z dziadkiem oglądałam Melodię. Wtedy podziwiałam ludzi, którzy brali udział w programie i znali te wszystkie piosenki, o których ja wtedy nie miałam pojęcia. Wówczas jedynymi piosenkami jakie kojarzyłam były melodie Majki Jeżowskiej czy inne dziecięce. ;) Taki beztroski czas, ale jestem wdzięczna, że Melodia stopniowo ukształtowała mój gust muzyczny. Oprócz samej gry, bardzo lubiłam wsłuchiwać się w przepiękny głos Roberta, gdy śpiewał wszystkie piosenki w programie. Od zawsze jego głos budził we mnie ciepłe uczucia, bardzo przyjemnie sie słuchało. Wtedy pomyślałam, że "szkoda, że jestem za mała, by wziąć w nim udział. Chciałabym usłyszeć jak Robert śpiewa" ;) Tak, i to jest prawda. Najbardziej, co mnie przyciągnęło do programu to chęć poznania prowadzącego. Bardzo Cię serdecznie pozdrawiam, Robert, jeśli to czytasz ;) Wtedy nie sądziłam,że moje słowa kiedyś się spełnia. A nawet więcej, że będziesz moim przyjacielem i zmienisz moje życie o 180 stopni. Dziękuję za pomoc we wszystkim i wielkie wsparcie w życiu, jakiego nigdy nie otrzymałam od innych ludzi. 

Wracając to moich początków marzeń o występowaniu w Melodii...kolejnym bodźcem, który nakręcał mnie do tego marzenia, byli ludzie, którzy mi dokuczali i źle życzyli w życiu. Nie będe podawać kto to był, ale niestety życie nie należy do łatwych, kiedy znikąd nie ma się wsparcia w swoich marzeniach. Nie w każdej rodzinie rodzice rozumieją dziecięce marzenia. Generalnie zawsze musiałam być sama, mierzyć się z tym, by zawsze pozostać sobą, mimo wielu ograniczeń kiedyś. Dodatkowo szkolne czasy też nie były łatwe. Zwykle odstawałam od rówieśników, byłam nieśmiała, czułam się sama..mało kto chciał się ze mną przyjaźnić. Nie miałam komu się zwierzać ze swoich smutków rodzinnych. A dodatkowo nie miałam nikogo bliskiego z zewnątrz. Zamknęłam sie w sobie jeszcze bardziej...ale wtedy jeszcze bardziej otworzyłam sie na muzykę. Tak, jedynymi rzeczami, które mnie wtedy pocieszały, było słuchanie Bajmu, oglądanie Melodii i nauka biologii oraz czytanie o podróżach. Tylko wtedy czułam wolność i szczęście, choć mało kto o tym wie. I właśnie wtedy pomyślałam o tym, że chciałabym kiedyś występować w telewizji, że będe na tyle odważna, pokonam tremę, nieśmiałość i swoje kompleksy. Ludzie, którzy mnie nie znosili i rodzina, w końcu zobaczą, ile jestem warta. Miałam niskie poczucie wartości, ale też nie było ono bez powodu. Czułam, że może dzięki Melodii albo sympatii do Bajmu coś ważnego osiągnę dzięki temu. Zawsze marzyłam o poznaniu Roberta albo Beaty. To ludzie, jedyni, którzy wtedy wiele zmienili w moim życiu, choć wtedy ich nie znałam. Swoimi piosenkami i ciepłem głosów dodawali mi sił, przy nich płakałam codziennie wieczorami. Dlatego są tak dla mnie ważni. Wspaniale było rok temu wystąpić w odcinku, w którym mogłam w jednym miejscu i czasie spotkać ich obydwoje <3 Dziękuje za tamte magiczne chwile. 



DĄŻENIE DO GŁÓWNEJ WYGRANEJ 

Życie przyniosło mi w ostatnich latach dużo niespodzianek. Od kilku lat mam przyjemność być związana z Melodią. Początkowo przyjaciółka zachęciła mnie do tego, żebyśmy przychodziły na publiczność Jaka to melodia? W końcu to nasz ulubiony program. Mogłam w nim poznać ulubionego prowadzącego ;) i wtedy nie sądziłam, że nasza znajomość tak pięknie się rozwinie. Życie jednak jest magią. Jednak po 2 latach oklaskiwania innych zawodników przyszła chęć, żeby samemu stanąć na stanowisku zawodnika i odgadywać piosenki. Siedząc na widowni i słysząc piosenki, prawie wszystkie melodie były dla mnie łatwe do odgadnięcia....ale kiedy przyszło do mojego pierwszego odcinka...wyszłam z przysłowiowym zerem. Po prostu pokonała mnie trema i stres. Łatwe piosenki okazały sie być wtedy za trudne. Jednak od tamtej pory zaczęłam się przygotowywać do programu. Zapisywałam piosenki do zeszytu i słuchałam bardzo dużo muzyki. Rok później całkiem dobrze udało mi się zagrać. W dwóch odcinkach, w pierwszym doszłam do finału, ale odgadłam tylko 3 piosenki. W drugim poszło znacznie gorzej, ale za to mogłam poznać osoby, z którymi się zaprzyjaźniłam. Zaczęłam wtedy jeszcze bardziej podziwiać osoby, które są w stanie znać wszystkie piosenki i do tego mają błyskawiczny refleks. Brakowało mi tych cech. No i oczywiście trema nadal była. Poczułam, że gdybym się postarała, może będzie lepiej. Na kolejny rok również uczyłam się długo, już od stycznia 2015, by po wakacjach być już dobrze nauczoną. Nie poszło mi najgorzej, być w 3 rundzie to też dla mnie sukces. Ale mimo to byłam rozczarowana sobą. Za mało sie przyłożyłam, ale już o wiele swobodniej czułam sie przed kamerą, a najbardziej odstresowuje mnie rozmowa z prowadzącym ;) To mój ulubiony element odcinka. Wtedy postanowiłam sie jeszcze bardziej zawiąść w sobie i pouczyć się tak, by umieć jak najwięcej piosenek oraz walczyć z tremą. Rok 2016 przyniósł mi piękną niespodziankę w postaci pięknego odcinka specjalnego z ulubioną piosenkarką Beatą Kozidrak. Byłam ogromnie szczęśliwa, że to właśnie mnie wybrano do tego odcinka. I choć nie byłam na imponującej ilości koncertów Bajmu (tylko 10, jak na razie), ale wtedy dużo osób mnie nazywało największą fanką Beaty, choć nie czułam sie taka. Owszem kocham ją i jej piosenki, ale znam osoby, które są o wiele większymi fanami Beaty. Zjeździli całą Polskę, mają na koncie z 40 czy 50 koncertów. Ja nigdy nie miałam tyle kasy, by pojechać na tyle koncertów. Ale każdą piosenkę Bajmu znałam na pamięć, bo wiele z nich uratowało moje życie, były dla mnie jak najlepszy psycholog, a Beata najlepszą przyjaciółką. I pomyślałam, że ten odcinek potraktuję symbolicznie, chciałam podziękować Beatce za wszystko, co jej zawdzięczam w życiu. A zawdzięczam to, że nauczyłam sie nie poddawać. Tego samego Robert mnie nauczył ;) I wtedy Beacie powiedziałam (miałam wówczas bardzo trudnego rywala, który wciskał przycisk z prędkością światła. Podziwiam ;)), że pieniądze nie są w tym programie najważniejsze, ale chwile, które przeżywamy. Byłam szczęśliwa, kiedy Beatka potwierdziła moje słowa. Nie jestem z tą myślą sama. Ale jednocześnie zrozumiałam,że sama siebie trochę okłamałam. Bo bardzo chciałam wygrać w Melodii. Choc raz usłyszeć fanfary i od Roberta magiczne słowo "wygrałaś". Marzyłam o tym też, by po tej wygranej Robert był ze mnie dumny. Tak, przyznam szczerze, że uznanie w oczach Beaty i Roberta to dla mnie coś ważnego. Bo wiele zawdzięczam tym ludziom. I wtedy pomyślałam, że zrobię wszystko, by na kolejny rok wygrać. Właśnie dla tych magicznych chwil i słów, nie dla samej kasy, choć to bardzo mi pomoże w kolejnych marzeniach, np kurs pilota wycieczek, kurs angielskiego, podróże zagraniczne <3 



MOJA METAMORFOZA

Kiedy spełniło się moje marzenie o odcinku specjalnym, zaczęłam snuć nowe plany na nowy rok. Obok zdobycia licencji przewodnika po Warszawie, marzyłam o wygranej. Jednak chciałam zrobić w tym roku coś jeszcze, a że właśnie w 2017 ukończyłam 30 lat, a jednocześnie mój ulubiony program końcu 20 lat, pomyślałam, że muszę coś zrobić z tych dwóch okazji. Żeby właśnie kolejny rok z "7" na końcu znów był szczęśliwy :) Zaczęłam od tego, że zapisałam się na siłownię. Chciałam coś zrobić dla siebie, dla swojego ciała. Pomyślałam, że zacznę przemianę od mojego wnętrza. Zauważyłam, że im więcej się ruszam, tym silniejsza się czuję. I to nie tylko siła mięśni, ale też siła wewnętrzna. Zobaczyłam,że siłownia daje mi nie tylko siłę, ale również radość. Taki rodzaj wysiłku bardzo dobrze na mnie działa. Od tamtej pory regularnie ćwiczę, traktuję to jako relaks. Im więcej się spocę na siłce, tym szczęśliwsza się czuję. Potem, wraz z wiosną postanowiłam zadbać o swój nowy wizerunek, kupić jakieś nowe ubrania, zacząć się malować, zadbać o włosy. Mniej więcej w tym samym czasie, na kursie przewodnika (oprócz zdobycia wiedzy o moim mieście) walczyłam też z tremą. W ogóle pierwsze trzy miesiące tego roku spędziłam na jednej "gonitwie" między pracą, kursami (wycieczki, wykłady) oraz siłownia wieczorami. Później, kiedy skończyła mi sie umowa w pracy, postanowiłam kolejne miesiące poświęcić na dokończenie metamorfozy oraz naukę piosenek do Melodii (a wcześniej na naukę do egzaminu na przewodnika, który był w czerwcu). Poświęciłam dużo. Pomyślałam, że "teraz albo nigdy". Postawiłam wszystko na jedną kartę. W tym celu słuchałam wielu motywujących piosenek np "Tamta dziewczyna" Sylwii Grzeszczak bardzo była dla mnie motywująca. Chciałam sie pokazać ludziom z innej strony. Ze strony zwyciężczyni. A także wiele innych np Michała Szpaka "Jesteś bohaterem", "Byle być sobą" i "Color of your life". Chciałam też tak jak Michał na Eurowizji osiągnąć sukces. Co prawda jej nie wygrał, ale zajął wysokie miejsce i zyskał uznanie ludzi. Pomagały mi też w tym piosenki Bajmu, a jakże i Feela "Pokonaj siebie", "Pokaż na co Cię stać", Dody "Nie daj się", "Szansa" i wiele innych. Od zawsze siłę czerpałam z muzyki. Kocham tą siłę, chciałam też pokazać, ze posiadam wiedzę muzyczną, tylko w parze z tremą było to niemożliwe ;) 
Mniej więcej od lipca zaczęłam jeszcze intensywniejszą pracę nad sobą. Wtedy jednak pojawiła sie plotka o tym, że Melodii już może nie być, a przynajmniej nie w takiej formie, jak do tej pory. Straszyli, że nie bedzie Roberta jako prowadzącego. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale zaczęłam myślec, że może nie jest mi dane wygrać w programie. Jednak, gdy potwierdziło się, że program będzie dalej taki, jaki był, to poświęciłam sie juz tylko jednemu celowi. Wszystko inne poszło na dalszy plan. Włożyłam w to naprawdę całą siebie. Każdą swoją komórkę mojego ciała. Dosłownie, nad refleksem pracowałam na siłowni. Na ćwiczenia  mięśni rąk poświęciłam więcej czasu niż na ćwiczenia odchudzające, więc pewnie dlatego, jeszcze nie ma imponującego efektu mojej figury, ale cóż. Wygrana była silniejszym bodźcem. Do tego od rana do nocy słuchałam muzyki, a to w internecie, w radiu, w tv. Wszystko sobie zapisywałam. Czułam, że to jest ten moment. Taki kulminacyjny mojej przemiany. Chciałam, żeby nastąpił on właśnie w moim ulubionym programie z moim ulubionym prowadzącym i przyjacielem w jednym ;) 



ZWYCIĘŻYĆ NAPRAWDĘ CHOĆ RAZ

Nie umiem opisać Wam samego przebiegu moich odcinków, a było ich aż 3, w tym jeden zwycięski. Próbowałam zebrać słowa, ale się nie da. Może moje zdjęcia pokażą więcej. Z resztą, ci co widzieli to wiedzą, jak było. Moge opisać jak teraz się czuję...a przyznam, że czuję sie...dziwnie...nigdy nie miałam takiego uczucia w sercu. Zawsze czułam sie przegrana, nie mam super życia, jak inni. Super chłopaka, nigdy nie wyjechałam na wakacje do Grecji czy Hiszpanii, spędzam je w pięknej Polsce, moje życie zawodowe jeszcze się nie ułożyło. Mam wiele rzeczy do naprawy. Ale jestem dumna z siebie, że dałam radę. Po nagraniu cały dzień płakałam, dosłownie. Nie umiałam się uspokoić. To było naprawdę marzenie marzeń. Pokonałam siebie i pokazałam na co mnie stać. Zwyciężyłam naprawdę choć raz i czuję i wiem, że życie piękne jest i wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń. Czego i Wam wszystkim życzę <3 Pozdrawiam.


1 komentarz:

  1. Kochana Aniu, nie masz pojęcia jak się cieszę z Twojego szczęścia. Zawsze wierz w siebie bo jak czegoś chcesz zawsze to osiągniesz. Serdecznie Ci gratuluje wygranej i trzymam kciuki za kolejne. Mnie też wystraszyło że nie będzie już Melodii i Roberta ale na szczęście okazało się to tylko plotka. Bardzo lubię ten program i nie chce żeby go ściągali czy zmieniali. Gratuluje również kursu na przewodnika, rewelacja. Sytuacja na rynku pracy w Polsce jest nieciekawa ale nie zrażaj się będzie dobrze. Ściskam mocno i pozdrawiam.

    Zaglądnij w wolnej chwili do mnie. Buziaki

    www.kasinyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jestem taka piękna

Jestem taka piękna - to tytuł jednej z ostatnich komedii, którą miałam okazję oglądać w kinie. Wybrałam się na niego jakiś czas temu. Reklam...