25 maja 2017

Rozdział 10

ROZDZIAŁ 10




Kasia leżała na łóżku w swoim pokoju i płakała. Płakała nad swoim losem. „Czemu moje życie nie jest takie, jak Natki? Ona ma wszystko, szczęśliwą rodzinę, pieniądze, a teraz wyjechała do Warszawy. I nawet ma chłopaka”, myślała. Szkoda tylko, że zapomniała, że ma przyjaciółkę. Przestała dzwonić. Mogła oglądać tylko jej zdjęcia na Facebooku. Wszędzie razem „Natka i Adaś”, tak zawsze się podpisują na zdjęciach. „A ze mną nie wrzuciła żadnych, a przecież tyle lat spędziłyśmy razem…”, płakała Kasia.
- Dlaczego ja nie mogę pojechać do Warszawy? – pytała sama z siebie
Wcześniej myślała nad swoim planem małej ucieczki do stolicy. Nie będzie jej tylko kilka dni, chciałaby zapoznać się z warszawskim wielkomiejskim życiem i wróci. Tylko na chwilę. Wcześniej myślała, żeby odwiedzić Natalię, ale chwilowo ich relacja nie była w najlepszej kondycji. Wymyśliła, że powie mamie, że odwiedzi przyjaciółkę, chociaż to będzie kłamstwo. Dzięki temu łatwiej jej będzie wyrwać się z domu. „Tylko kto pomoże mamie w gospodarstwie”, zastanawiała się Kasia.
Sylwia i Magda Kwiatkowskie były bliźniaczkami. Trudno było je odróżnić, gdyby nie inne ubrania, to nikt by ich nie rozpoznał.
- Nie rozumiem, czemu bliźnięta ubierają się zawsze tak samo – mówiła Sylwia do siostry
- Cześć dziewczyny! – przywitała się z nimi Kasia.
- Hello! – odpowiedziały siostry
Sylwia i Magda były koleżankami Kasi. Śpiewały razem z nią w chórze kościelnym.
- Do mszy zostało jeszcze 20 minut. Chodźmy na zewnątrz, muszę Wam coś powiedzieć – powiedziała Kasia do dziewczyn.
- Co takiego? – i popędziły za Kasią na kościelne podwórko
Kasia opowiedziała im o swoim planie. Poprosiła o pomoc siostry przy domowych obowiązkach, podczas gdy jej nie będzie na wsi.
- Bez problemu, Kaśka! – mówiła Magda
- Damy radę – zawtórowała jej bliźniaczka
- Jest nas dwie. Kto, jak nie my, może Ci pomóc. Możesz na nas liczyć.
- Dziękuję. Dobrze wiedziałam, kogo prosić. – uśmiechnęła się Kasia.
Tylko jak powiedzieć o tym mamie?

Gdy po mszy poszły razem do domu Kasi, jej matki nie zastały w domu. Siedziała sobie na werandzie i popijając herbatkę, miło gawędziła z sąsiadką Wandą.
- No, ale chyba należy się jej trochę wolnego czasu… - mówiła Wanda do Anny
- Nie ma mowy, Kaśka musi pracować. Tu jest jej miejsce – odpowiedziała.
- Jest już dorosła. Pozwól jej na to. Na odrobinę wolności – radziła sąsiadka.
- Właśnie! Dlatego praca – to jest dorosłość. Nie obijanie się!!! – warknęła Anna
- Może Ty choć odrobinę popracuj, dla odmiany. Tylko leżysz i leżysz. Narzekasz na swoją córkę, a przecież robi, co może. Spójrz na swoje dziecko uważniej. Ona chce być szczęśliwa, tak, jak inne koleżanki – mówiła Wanda.
- Ja też chciałam być szczęśliwa. Myślałam, że Warszawa da mi szczęście i spełnienie… ale – i w tym momencie Anna zaczęła płakać. Zdarzyło się to chyba pierwszy raz od bardzo dawna. 
 - Mamo! – wykrzyczała Kasia
- Pani Aniu – dodały siostry bliźniaczki
I wszystkie trzy zaczęły tulić Annę z całych sił. Gdy się uspokoiła i wyżaliła wszystkim tu obecnym… wtedy jakby wielki głaz spadł z jej serca. Dawno nie płakała. A teraz poczuła ulgę. Jej wszystkie złe i przykre wspomnienia z dawnego życia jakby w jednej chwili odeszły...przestały sprawiać ból. Anna w milczeniu przeżywała wszystko, potrzebowała chyba wypłakać się wreszcie ze wszystkiego, co złe było w jej życiu. 

Anna wyraziła zgodę na wyjazd córki do Warszawy. Na kilka dni. Sylwia i Magda oraz Wanda obiecały jej pomagać. A tym samym Kasia miała tydzień wolnego czasu. Tydzień tylko dla siebie. „Cały tydzień tylko dla siebie, kocham Cię Warszawo, już do Ciebie jadę”, myślała uradowana Kasia.

Kaśka w życiu nie była bardziej szczęśliwa. Zaczęła się pakować i szukać odpowiedniego miejsca na nocleg. Zapisała sobie wszystkie miejsca, jakie chciałaby odwiedzić w stolicy. Jej marzenie nareszcie się spełni. Choć tylko na krótko, ale zawsze coś.

I tak Kasia na drugi dzień pojechała rowerem do Nowego Miasta. Tam zostawiła swój pojazd i przesiadła się do busa, który zawiózł ją prosto do Warszawy. „Stolica będzie moja! Przez kilka dni oczywiście…”, myślała, wreszcie szczęśliwa, Kasia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...