26 maja 2017

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ




Rozdział 11

Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Syrena. Spektakl pt „ Love and Italy” opowiadał o wielkiej miłości dwojga ludzi. On – Marcus – był zawodowym piłkarzem. Ona – Julia – była projektantką mody. Cała akcja toczy się w Wenecji – mieście zakochanych. Tam się poznali podczas wakacji. I tam postanowili zamieszkać, choć oboje pochodzili z dwóch różnych części słonecznej Italii. Marcus z małej wioski na Sycylii, a Julia z bogatej rodziny mieszkającej w Rzymie. Oboje uznawali, że Wenecja to najpiękniejsze miasto na Ziemi, miejsce, gdzie spełniają się marzenia o wielkiej miłości.
Był to spektakl, do którego Tomasz napisał scenariusz. Od kiedy Marek, dyrygent teatralny, pozwolił mu przychodzić na próby, młody chłopak mógł czerpać wiedzę i inspirację do swoich scenariuszy. Był zachwycony wysokim poziomem gdy aktorskiej ludzi, którzy tu pracują. Pomyślał, że mógłby napisać próbny scenariusz do wystawienia na deskach tego teatru. Pisał go dniami i nocami, na wykładach i w kawiarni. Do późnych godzin nocnych opracowywał swoje teksty. Rozpisał nawet dialogi postaci trzecioplanowych.
Gdy skończył pisać, przyszedł z gotowym scenariuszem do domu Marka i Sandry.
- Panie Marku, może zechciałby pan rzucić okiem na moje dzieło? – zaproponował Tomasz
- A cóż to ram napisałeś? – zapytał dyrygent
- Proszę przeczytać i ocenić. Za dwa dni przyjdę na próbę, to mi pan odda.

DWA DNI PÓŹNIEJ

Tomek wyszedł prędko z domu i popędził na siłownię. Wcześniej wstąpił do kwiaciarni, kupił bukiet świeżych tulipanów dla ukochanej Sandry. Gdy spotkali się na siłowni, dziewczyna była zaskoczona pachnącym prezentem.
- Dziękuję, Tomeczku! – powiedziała Sandra, która natychmiast odwdzięczyła się mu słodkim buziakiem.
Tomasz i Sandra byli razem od kilku miesięcy. Oboje bardzo do siebie pasowali. Mięli wspólne pasje. I choć Sandra nie przepadała za śpiewaniem, ale za to lubiła grę aktorską. Zawsze chciała być jedną z aktorek w teatrze. Razem czuli się ze sobą bardzo dobrze, spotykali się prawie codziennie. Jak nie w teatrze, to w klubie sportowym, albo w kawiarni, w której pracowała Sandra.
Sandra była bardzo zadowolona ze swojej pracy. „Kawiarnia to jest to, co lubię. Kontakt z ludźmi, przyjazna atmosfera i karta zniżkowa dla pracowników”, cieszyła się dziewczyna. Nie zarabiała dużo, ale jakieś swoje pierwsze pieniądze miała. Odkładała je skrupulatnie na swoją pierwszą podróż zagraniczną. Swoją i Tomka. Wyjechali razem na kilka dni do Włoch. Tam byli bardzo szczęśliwi. Ich radość połączona z włoskimi promieniami słońca i ciepłymi wodami Morza Śródziemnego dała oszałamiający efekt. W tym czasie Tomek napisał kolejny scenariusz. Tym razem nie pokazał go Markowi. Zrobiła to za niego Sandra, a właściwie w tajemnicy przed nim, po powrocie z Włoch. Tata Sandry przeczytał go kilkukrotnie i wykrzyknął:
- To musi być nasz następny spektakl! To jest genialny scenariusz!
- Mówiłam, że Tomek to zdolny chłopak. – mówiła dziewczyna
- Córeczko, porozmawiam z dyrektorem i wtedy powiemy Tomkowi o naszej niespodziance – mówił Marek.

Tymczasem Tomek w domu rozpaczliwie szukał swojego scenariusza. Przeszukał wszystkie zakamarki swojego pokoju, a nawet u rodziców. „Gdzie mógł się podziać?”, zastanawiał się. „Zostawiłem go wczoraj na biurku, gdy przyszła Sandra. Tak, Sandra mogła go wziąć”
I wtedy wyciągnął komórkę:
- Cześć Słoneczko, czy nie widziałaś przypadkiem mojego scenariusza z Włoch? – zapytał
- Cześć Tomuś! Jak chcesz poznać odpowiedź to musisz do nas przyjść. – powiedziała Sandra.
Chłopak czym prędzej włożył na nogi ulubione trampki i pomknął na Puławską, gdzie mieszkała jego ukochana z ojcem. Niestety nikt nie otwierał mu drzwi, gdy zadzwonił na domofon. Gdy wychodziła z bloku jakaś kobiecina, wszedł do środka i pojechał windą na 4 piętro. Gdy podszedł pod dom nr 77, przywitała go głucha cisza. Wtedy jeszcze raz zadzwonił do Sandry.
- Halo? Gdzie jesteś? – powiedział do telefonu
- A gdzie Ty jesteś? – zapytała Sandi
- No pod Twoim domem. Chcę mój scenariusz. – niecierpliwił się Tomasz
- Hahahahaha – zaśmiała się dziewczyna
- Co w tym śmiesznego?
- Ach Ty głuptasie! Chyba nie zapomniałeś o dzisiejszej próbie? – zapytała
- No…nie… ale powiedziałaś „przyjdź do nas”, myślałem, że chodzi Ci o Twój dom.
- Jak rozmawiałeś wcześniej ze mną, to byłam w domu. Owszem. Ale teraz mamy próbę.
- Skąd miałem wiedzieć, że dziś też jest próba. Nikt mnie nie poinformował? – żalił się Tomcio
- Oczywiście! Do nowego spektaklu.
- Jakiego znowu spektaklu? – zdziwił się Tomek
-To jak, będziesz tak marudzić, czy chcesz swój scenariusz? – Sandra uwielbiała się z nim droczyć.
- No… chcę.
- Ach Tomuś, Tomuś! Ktoś mi tu wygląda na zakochanego! – ciągnęła dalej dziewczyna
- A wiesz, że to możliwe. – uśmiechnął się Tomek
- To wsiadaj w tramwaj i przyjeżdżaj do Syrenki.

Gdy Tomek przyjechał do teatru, nie spodziewał się niespodzianki. Nie aż takiej. Nie miał przecież tego dnia urodzin.
- Zagramy dziś Twoją sztukę, Tomaszu! – przywitał go Marek
- Ten scenariusz jest genialny – dodał Filip, scenarzysta
- Musisz w nim zagrać główną rolę – dodali razem Marek i Sandra.

Tomasz nie wiedział, co powiedzieć. Nawet nie przypuszczał, że sprawy tak się potoczą. Jego prawdziwe marzenia są coraz bliżej ich realizacji. „To wszystko dzięki Sandrze, będę musiał się jej jakoś odwdzięczyć”, myślał.
- Możesz mi się odwdzięczyć w postaci wypadu do kina, co Ty na to? – mówiła Sandra
- Matko jedyna! Czy Ty umiesz czytać w cudzych myślach? – zdziwił się Tomasz
- W Twoich na pewno! – odrzekła Sandi.

I poszli razem do kina. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...