02 maja 2017

Pierwszy fragment/rodział mojej książki pt. "Wszystko się może zdarzyć"

Rozdział 1



W pewnej niewielkiej wiosce na Podlasiu o wdzięcznej nazwie Słoneczne Wzgórze żyła sobie dziewczyna imieniem Kasia. Miała 18 lat i była uczennicą ostatniej klasy liceum – tegoroczną maturzystką. Kasia była piękną dziewczyną o długich blond włosach, które lubiła splatać w dwa luźne warkocze, a na głowie lubiła nosić słomkowy kapelusz. Uwielbiała nosić długie koszule w kratkę, spodnie na szelkach a na stopy wkładała ulubione trampki. Tak najwygodniej, gdy przemierza się ścieżki malowniczo położonego Słonecznego Wzgórza.

- Dzień Dobry Kasiu – witały się z nią serdecznie sąsiadki, które Kasia napotkała w drodze do kościoła.
- Witam Was serdecznie – odpowiedziała.

W tej wiosce prawie wszyscy się ze sobą dobrze znali. Każdy dla każdego był niemal jak rodzina, toteż mówienie do sąsiadów „ciociu”, „wujku” czy „dziadku” nie budziło zdziwienia. Podobnie, jak mówienie sobie po imieniu.

- A dokąd to tak pędzisz, młoda damo? – zapytała Wiesia, sąsiadka i zarazem mama najlepszej przyjaciółki Kasi – Natalii.
- Idę na mszę, pomodlić się za zdrowie mamy – odpowiedziała dziewczyna.

Mama Kasi była chorowitą osobą. Bardzo cierpiała w dzieciństwie na różne choroby – ciągłe infekcje dróg oddechowych i ciągła antybiotykoterapia spowodowały osłabienie odporności Anny, matki Kasi. Obecnie cierpi na poważną chorobę serca. Trudno jej wykonać wiele czynności, nie może dużo dźwigać, wykonywać zbyt ciężkich prac w polu czy przy zwierzętach. Mama Kasi zwykle dużo leży, odpoczywa, nie może się denerwować, bo wtedy choroba się nasila. Raz na kilka tygodni przyjeżdża do niej lekarz i sprawdza, czy wszystko w porządku, przepisuje leki…a jak zajdzie potrzeba to Anna przyjeżdża do kliniki na badania.

- Najważniejsze to, żeby się pani nie stresowała – powiedział doktor Kowalik
- Panie kochany, a jak tu się nie denerwować, kiedy wszyscy wokół mnie nie słuchają! To skandal!
- Tylko spokojnie pani Aniu, tylko spokojnie. Nie ma co panikować.
- Jakby było spokojnie to i ja byłabym spokojna – odparła Anna – a jak ja mam się nie denerwować. Mężulek kochany wyjechał 15 lat temu do Anglii. Niby do pracy, ale wiadomo co on tam wyrabia. Zarabia, a nam nawet przysłowiowego grosza nie przywiezie. Nie daje znaku życia. Zapomniał, że ma rodzinę, dzieci. Tylko ja zostałam się sama na gospodarstwie. Z tych dzieciaków też pożytku nie ma. I zamiast pracować, w polu pomagać, to latają całymi dniami za chłopakami. A mały Mikołaj siedzi tu ze mną. Kaśka nic nie pomyśli o młodszym bracie, a przecież to nie jego wina, że nie mówi.

Tymczasem Kasia weszła do kościoła. Chodziła tam nie tylko na nabożeństwa, ale także śpiewała w chórze kościelnym. Próby chóru odbywały się w soboty od 12 przez około 2-3 godziny. Kasia uwielbiała śpiewać. Ksiądz Antoni nazywał ją „naszym słowikiem”, a koleżanki i koledzy z chóru też bardzo lubili słuchać, jak śpiewa. Ponadto, Kasia bardzo szybko uczyła się nowych tekstów na pamięć. Potrafiła nawet w nocy obudzić się o 4 rano i śpiewać w myślach piosenki. Niestety Kasia nie mogła śpiewać na głos w domu. Jej mama nie znosiła śpiewu, grania i ogólnie muzyki. Nie słuchała muzyki. Mówiła:” Po co to całe brzdąkanie? Lepiej weź się za sprzątanie domu. Z tego będzie większy pożytek. Ze śpiewania chleba nie będzie”. Te słowa tkwiły w głowie Kasi.
Do kościoła na próby chóru Kasia przychodziła po kryjomu, w tajemnicy przed matką. Anna i tak nie chodziła do kościoła.  „Przecież żaden Bóg nie istnieje, to po co te baby ganiają do kościoła? Jakby tam pieniądze dawali? A jeszcze mało tego – same na tace dają. Nie bój się, choremu dziecku nie dadzą ni grosza, czy żebrakowi do puszki nie wrzucą, ale księżulkom kasy im starcza z emerytury”, mówiła Anna do córki.

Kasia musiała kłamać, że idzie do przyjaciółki. Miała bowiem kogoś, kto był dla niej jak siostra. Natalia była równie piękną dziewczyną, co Kasia, tylko innej zupełnie urody. Miała czarne, farbowane długie włosy. Ubierała się w sukienki lub obcisłe spodnie i eleganckie bluzki. Swoim wyglądem zupełnie nie przypominała typowej wiejskiej dziewczyny. Natalia zawsze chciała być modelką. Interesowała się modą, ciuchami. Lubiła śledzić blogi modowe i filmiki na You Tube. Sama marzyła o czymś podobnym, chciała mieć własny kanał filmików z poradami modowymi. Zamawiała przez Internet ubrania. Potem zapraszała do domu koleżanki, z którymi organizowała domowe pokazy mody.

- Kaśka, jedźmy do Warszawy – oznajmiła Natalia – nic tu po nas. Mamy tu doić krowy i włóczyć się po polu, jak czeka nas tam wielki świat! Na każdym kroku sklepy, kina, restauracje. Wyjedźmy na studia i zacznijmy dorosłe życie. Nasze życie!
- No, ale najpierw matura…i na jakie studia? Nie mam pojęcia co studiować…zawsze chciałam śpiewać – odpowiedziała Kasia
- Będziesz śpiewać w Warszawie, tam łatwiej o karierę niż tutaj. Pójdźmy na jakiekolwiek studia, byłe łatwe. To i tak nie liczy się dziś, jaki kierunek. I tak mamy już własne plany na karierę. Ty będziesz śpiewać, a ja zostanę modelką! – mówiła Natka.
- Ale co z moją mamą? Nie mam pojęcia, co jej powiedzieć. Nie wie, że śpiewam. Przy niej nawet pisnąć nie mogę. A jestem tu potrzebna. Mama chora, Mikołaj też. Nie mogę ich zostawić. Matka mnie zabije, jak powiem, że wyjeżdżam do Warszawy.


Kasia po cichu marzyła o udziale w jednym z programów talent show. Zawsze marzyła o tym, by stanąć na prawdziwej scenie. Tylko ona i mikrofon. No i publiczność. I wtedy zachwycić wszystkich, by bili brawo na stojąco. „Jakby to było piękne, gdyby ludzie wzruszali się moim głosem i moją muzyką”, myślała Katarzyna. Jej ulubionymi wokalistkami były Whitney Houston i Celine Dion. Dwie najpiękniejsze diwy światowej sceny muzycznej. Kasia miała w telefonie wszystkie ich piosenki, znała wszystkie na pamięć i słuchała wszędzie, jak tylko wyszła z domu.

 Ciąg dalszy nastąpi...

1 komentarz:

  1. Pięknie brawo. Potrafisz pisać. Fajnie że się tym z nami dzielisz. Kasia Dudziak

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...