19 kwietnia 2017

MOJE PORADY NA ZMIANY

Cześć Kochani! 

Co u Was słychać? Jak tam Wasze noworoczne postanowienia? Czy coś Wam się udało już osiągnąć? Piszcie w komentarzach. 

Ja jestem w trakcie 4 miesiąca mojej metamorfozy. Właściwie zmiany zaczęłam jeszcze w grudniu, ale możnaby to nazwać tylko "rozgrzewką" do właściwej gry, czyli mojej metamorfozy. 



Co rozumiem pod pojęciem "moja metamorfoza"? 

Jest to chęć zmian, w różnych "dziedzinach" mojej osoby, które mają spowodować, że stanę się "Nową Sobą" :) Co dokładnie chcę w sobie zmienić?: 

  1. Zmiana wyglądu - pod względem figury i lepszej kondycji 
  2. Zmiana wyglądu - pod względem ubioru, makijażu, włosów, dbanie o swój wygląd
  3. Zmiana charakteru - mniej przeżywać wszystko, być twarda i niezłomna, być silna psychicznie, być pewną siebie i swojego zdania i swoich poglądów
  4. Nie bać się ludzi, mówić do ludzi, do kamery, do przyszłych turystów
  5. BYĆ SZCZĘŚLIWĄ I ZNALEŹĆ PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ 
Ta ostatnia pozycja, to właściwie nie jest etapem metamorfozy, ile tym, co chciałabym osiągnąć, dzięki moim zmianom. Nie czuję się szczęśliwa w "mojej obecnej siebie". Próbowałam wiele razy polubić siebie, zaakceptować...moje ciało, moje włosy, mój wygląd, jak się ubieram, mój emocjonalny charakter. Cała "dawna ja" to tak naprawdę skutek wielu przeżyć, które rzutowały na mnie różne trudne dla mnie wydarzenia. 
Chciałabym, mając już 30-stkę na karku, wejść w nową skórę jakby, poczuć, że we mnie rodzi się nowa ja..."Nowy Ty...Nowa Ja...wszystko zdarzy się jeszcze raz...poznać się raz jeszcze"....tak śpiewała Sylwia Grzeszczak. Ja bym chciała poznać się na nowo...z samą sobą :) Z taką Anią, o której zawsze marzyłam, żeby być, żeby się stać... 

Dzisiaj przychodzę do Was z poradami dla tych, którzy się jeszcze wahają nad jakąś zmianą w swoim życiu. Nie musi to być zmiana wszystkiego, jak u mnie. Są ludzie, którzy potrzebują tylko jakiejś jednej zmiany. Jednak każda zmiana ma swoje początki, w których mamy wiele wątpliwości. Chciałabym Wam te wątpliwości rozwiać.





3 KROKI DO ZMIANY SIEBIE

1. KAŻDĄ ZMIANĘ ZACZNIJ OD SAMEJ SIEBIE/SAMEGO SIEBIE!!! 

Masz już pomysł, co dokładnie chcesz zrobić. Założyłeś sobie np. "schudnę 10 kg do wakacji". Brawo! To już jest sukces. Masz w głowie jakiś plan, jakiś pomysł na siebie! Pomyśl, że są osoby, które nawet tego nie mają...mówią "będzie, co będzie". A Ty postawiłeś sobie poprzeczkę. Ludzie muszą od siebie wymagać, nawet gdyby inni od nas nie wymagali...tak mówił Papież Jan Paweł II i miał rację. Mało tego, to my sami przede wszystkim musimy wymagać od samych siebie. Jest wiele osób, które mogą Ci mówić: "jesteś za gruba!!!", "jak Ty możesz żyć z tym sadłem?", "Ty??? Jesz chipsy???", uwierzcie mi takie słowa wcale nie pomagają ani nie motywują. Wtedy je się jeszcze bardziej. Bo zajada się stres. Musimy to my sami zacząć się odchudzać. U mnie tym krytycznym momentem była wizyta u lekarza, na której mnie ważyła pani doktor i przekroczyłam 80kg..waga, której nigdy nie chciałam przekroczyć. I to było dla mnie motywacją silniejszą niż wszystkie inne opinie ludzi. Pomijam poradę lekarza, ale sama liczba "80kg" zaczęła śnić mi się po nocy...po tej wizycie jechałam do urzędu pracy i w trakcie jechania płakałam całą drogę...nawet w urzędzie się nie powstrzymałam. I w tym samym dniu postanowiłam, że zacznę ćwiczyć. Brakowało mi ruchu. Dziś po 4 miesiącach pracy nad sobą jestem zadowolona ze swojego wyglądu. Waga??? To zostawię na razie dla siebie i lekarza...powiem, jak ostatecznie schudnę. Oczywiście moja walka nie obyła się bez łez. Wiele razy wypłakiwałam sie na ramieniu mojej trenerki..wydałam tyle pieniędzy na ćwiczenia z nią..a mimo to nie potrafiłam sie zmotywować do mniejszego jedzenia. Mój apetyt pomogły poskromić dopiero leki przepisane przez lekarza endokrynologa. I teraz wreszcie zaczęło być z górki...oby tak dalej. 




Chciałam przez to powiedzieć, że to my sami powinniśmy dojść do takiego momentu w życiu, że to my chcemy tej zmiany. My czujemy potrzebę czegoś nowego. Nikt z naszych bliskich, nawet mama, tata, siostra, mąż, żona nie mogą o tym decydować. To Twoje życie, to Twoja zmiana, To Twoja decyzja! 

2. KAŻDA ZMIANA ZACZYNA SIĘ OD PIERWSZEGO KROKU

No dobra..podjąłeś już decyzję, co chcesz zrobić ze sobą. Teraz trzeba wprowadzić te zmiany w życiu. Zrobić ten pierwszy krok, ale jak śpiewała Anna Jantar, ten pierwszy zwykle bywa najtrudniejszy...
Ale jest na to sposób, jak się zmotywować do pierwszego kroku. Bądź sam dla siebie psychologiem. Weź do ręki zeszyt/kartkę/notes/kalendarz i długopis/ołówek. Zapisz sobie swój cel, a potem wypisz etapy pośrednie do niego. 
Np CEL - ZMIENIĘ SWÓJ WYGLĄD
      1 etap - zrobię coś z włosami (zmiana koloru, zmiana fryzury)
      2 etap - kupię sobie 2 nowe bluzki, w kobiecym stylu (albo w każdym innym stylu, który chcesz nosić)
      3 etap - będę częściej biegać/wzmocnię kondycję
      4 etap - zacznę się lepiej malować

I dobrze sobie też wypisać np czas, jaki dajemy sobie na te etapy. To ważne. Zobaczycie, jaką radość Wam da już pierwsza pochwała/komplement na temat Twojego nowego wyglądu. Ja już kilka takich otrzymałam. Owszem, pisałam, że robimy te zmiany dla siebie...ale przecież lubimy komplementy! To normalne...za każdy wysiłek nasz mózg domaga się nagrody. To nic złego. Każde miłe zdanie doda Wam sił i szczęścia do dalszej walki o siebie :) 

3. KAŻDA ZMIANA POTRZEBUJE WSPARCIA 

Racja, znów mi powiecie, że pisałam o tym, że każdy sam..sam i sam...Zosia Samosia. Tak, owszem. Nasza zmiana ma być naszą zmianą, ale WSPARCIE DRUGIEJ OSOBY JEST NAM POTRZEBNE!!! Podzielmy się naszym postanowieniem z bliskimi. Może nie każdy będzie akceptował od razu nasze zmiany, inni żadnej reakcji mieć nie będą. Ale znajdą się osoby, które będą Cię wspierać. Ja mam takie osoby. Wystarczy nawet jedna osoba. Zawsze taka osoba jest nam potrzebna, np gdy mamy kryzys...kilogramy nie chcą schodzić...wciąż nie umiem być spokojna..gdzie ja mam znaleźć bluzkę w kwiatki w niskiej cenie i jeszcze w moim rozmiarze??? Koszmar :) Spokojnie. Każdy ma etap załamania. Ile razy ja miałam etapy załamania. Codziennie mam. Codziennie waham się, czy moja zmiana jest potrzebna, po co to robię? Skąd wiem, że po przemianie będę szczęśliwsza? Nie wiem tego, bo nie byłam jeszcze "nową Anią", ale chcę spróbować. To jest dla mnie wyzwanie, a ja lubię wyzwania. A Wy nie? Zawsze w chwilach kryzysowych potrzebne jest wsparcie. Jeśli jednak brakuje Wam takiej osoby, to poszukajcie filmików na You Tube o tym jak znaleźć motywację, albo po prostu obejrzyjcie kilka zdjęć kogoś, o kim mówiliście "chce być taka piękna jak Madonna!", to powieście sobie jej zdjęcie nad łóżkiem i niech to będzie Waszą inspiracją i motywacją. Każda motywacja jest dobra do osiągnięcia celu, byleby tylko nie krzywdzić nikogo w tym. 




W kolejnym poście opowiem dokładnie co robię każdego dnia dla siebie by osiągnąć mój cel. 

Do następnego postu 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

MOJE PORADY NA ZMIANY

Cześć Kochani!  Co u Was słychać? Jak tam Wasze noworoczne postanowienia? Czy coś Wam się udało już osiągnąć? Piszcie w komentarzach.  ...