17 marca 2017

Zmiany..zmiany...zmiany

Kochani, 



I znów dawno mnie tu nie było...pomimo prób wznowienia pisania bloga, coś nie mogłam znaleźć w sobie weny do pisania...może to też brak czasu...ciągła gonitwa między pracą, domem, siłownią, wykładami, spacerami po Warszawie, często w mrozie i śniegu, w domu chciało mi się po prostu odpocząć wieczorem, pogadać ze znajomymi niż tu się uzewnętrzniać. Zaczęłam żyć bardzo aktywnie, tzn nigdy nie byłam domatorką, ale były czasy, kiedy z powodu depresji nie miałam siły nawet się ubrać i wyjść a nawet jak wychodziłam z domu to szłam do parku lub nad Wisłę, żeby się wypłakać...okropnie trudne czasy. Na szczęście już za mną. 

Teraz, od pewnego czasu weszłam w nowy etap życia, właściwie chcę teraz bardzo wiele zmienić w swoim życiu. Nigdy nie byłam też osobą, która boi się zmian w życiu, ani dążyć do ważnych celów i marzeń. Kilka z nich się już spełniło i do dziś nie wierzę, że to prawda. Jednak w środku, w mojej duszy ciągle byłam tą samą osobą. Próbowałam być silna...nie wyszło..próbowałam zaakceptować swoje ciało...nie wyszło...próbowałam nie zwracać uwagi na opinie innych i złośliwe uwagi (może czasem zbyt wrażliwie odbierane)...nie wyszło. No cóż? Taka byłam i jestem jeszcze nadal. Jednak każdy jest tylko sobą, należy uszanować to. Jedni są łysi, inni okularnicy, jeszcze inni nie widzą, albo są grubi/puszyści albo za chudzi? Czy to jest powód, by ich hejtować? Klasyfikować do kategorii "gorsi", "inni niż my". Do tego dochodzi czasem straszna samotność...gdzie obcując wśród wielu ludzi można poczuć się najbardziej samotnym, niezrozumianym...niechcianym? A mało kto pomyśli o tym, co takie "osoby gorsze" czują w środku? A może walczą każdą swoją komórką ze swoim nałogiem i przy tym są zupełnie sami? 



Tyle koszmarnych myśli nazbierało się we mnie w ciągu ostatnich miesięcy, kiedy to próbuję podsumowywać moje dotychczasowe życie...bowiem zbliżają się moje 30 urodziny. 1 kwietnia 2017 to data, która wywoływała u mnie lęk od ponad 2 lat. Jak to, ja i 30 lat? Przecież wyglądam tak młodo? Czy skończyły się najpiękniejsze czasy? Jakie było moje życie? Bałam się tego wieku, wejścia w nową dekadę życia. 

Ale pomyślałam sobie, a było to na początku jesieni 2016...czy zamiast bać się moich 30 urodzin, nie lepiej stawić im czoła? Może wreszcie zrobić coś dla siebie, "zacząć tak, jak chce się żyć"- jak śpiewał Robert Gawliński w swojej piosence. Zacząć być dojrzałą kobietą, w pełni świadomą swojego życia i potrzeb, zarówno zawodowych jak i prywatnych. Być wreszcie sobą...prawdziwą sobą. Kimś, kto zawsze siedział w środku mnie, a nie miałam odwagi tego pokazać. Mój lęk przed uzewnętrznieniem się był bardzo silny...trochę pomógł mi program "Jaka to melodia?", dzięki występom w nim poczułam się lepiej i pewniej sama ze sobą..ale i tak to nie wystarczyło. 



Dziś już wiem, jaka chcę być przez najbliższe lata i resztę życia. Nie chcę zamartwiać się tym, co było. Rozpamiętywać przykre zdarzenia z przeszłości. To i tak nic nie zmieni. A zacząć żyć życiem teraźniejszym, nie przeszłym. Przestałam się też użalać nad tym, że jestem samotna...wróć. Jestem singielką! I dobrze mi z tym. Może nie wszystkim jest przeznaczone życie w parach. Widocznie u mnie tak jest. Od zawsze marzyłam, by podróżować...nie tylko po Polsce, ale też po Europie i innych kontynentach. Mam duszę odkrywcy i obserwatora....mam chęć poznawania ludzi, świata, zwierząt. Kocham otwarte przestrzenie, kocham pięknie widoki, krajobrazy. Kocham robić zdjęcia. Nie znoszę być zamknięta...w domu..w biurze...w ciasnych pomieszczeniach. Potrzebuję wolności...jak ptaki. Ale nie w klatkach...chcę być ptakiem, który z tej klatki wyfrunął...jak w piosence "Szczęśliwej Drogi Już Czas". Zakochałam się w tej piosence jeszcze w podstawówce, kiedy śpiewałam ją razem z moim chórem szkolnym na zakończenie nauki w szkole podstawowej. Od zawsze marzyłam, żeby zamienić słowa tej piosenki w czyn. A jaka będę gdy dojdę do celu...? Tego jeszcze nie wiem...ale mam nadzieję, że wkrótce coś z tego wyjdzie ;)


1 komentarz:

  1. Aniu, Ty serio będziesz mieć 30 lat?! Naprawdę nie wyglądasz :)! Bardzo dobre podejście, z przeszłości można najwyżej wyciągnąć lekcje na przyszłość, a teraz trzeba cieszyć się tym co jest i dbać o wyjątkowe chwile :).

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...