27 listopada 2016

Kurs Przewodnika Po Warszawie

Witajcie Kochani Czytelnicy! 

I znów dawno mnie tu nie było, ale dziś chciałabym opowiedzieć Wam o tym, czym się zajmuję od kilku tygodni, a mianowicie rozpoczęłam dłuuuugo wyczekiwany (bo chyba jeszcze za czasów studiów zaczęłam o tym myśleć) kurs przewodnika po Warszawie. Od dawna chciałam uczestniczyć w takim kursie...wcześniej chciałam go zrobić głównie po to, by bliżej poznać moje miasto. Co prawda mieszkam w nim od urodzenia, ale moja wiedza na temat miasta okazuje się bardzo znikoma :( szczególnie jeśli chodzi o historię. Prędzej powiem wiem, gdzie znajduje się dana ulica, park, jak dojechać do różnych miejsc (i to nie wszystkich, np prawobrzeżna Warszawa przez wiele lat była mi zupełnie obca - nigdy nie miałam potrzeby tam jeździć dalej niż Ogród Zoologiczny, ale i Pragę coraz bardziej lubię). Mimo to wciąż mało wiem o historii miasta, jak żyło się moim przodkom w latach PRL-u, a jak w XIX wieku? Jak bardzo zmieniła się Warszawa po II wojnie światowej, a właściwie to można powiedzieć, że Warszawa przed wojną a Warszawa obecna to dwa różne miasta...bo przecież to pierwsze zostało prawie całkowicie zrównane z ziemią :( 



Na te wszystkie moje pytania, wątpliwości, zagadki warszawskie zawsze chciałam znaleźć odpowiedzi i dopiero teraz na kursie mogę się tak wiele ważnych informacji dowiedzieć. 

Kiedy niedawno miałam 2,5 letni okres bezrobocia...zaczęłam zastanawiać się (w międzyczasie szukania tymczasowej pracy), co tak naprawdę chcę robić dalej w swoim życiu zawodowym. Od zawsze, a raczej od czasów podstawówki ukochałam sobie 2 dziedziny wiedzy: biologię i geografię...chciałam studiować obydwa kierunki, nie wiedziałam, który wybrać...jednak z różnych powodów zdecydowałam się na biologię. Miałam też marzenie, żeby nauczać innych wiedzy z tych przedmiotów/dziedzin. Nie koniecznie w szkole, wolałabym bardziej właśnie gdzieś w muzeum czy w zoo czy ogrodzie botanicznym dawać takie lekcje w terenie. Jako uczennica często chodziłam z klasą do takich miejsc, do muzeów, do teatrów itp. I chociaż wtedy byłam za mała, by wszystko rozumieć, dziś jestem wdzięczna za te wycieczki. Dzięki temu, teraz obecnie bardzo lubię chodzić i do różnych muzeów i do teatrów. W tych miejscach najbardziej można poczuć, że wiedza może być przekazywana również w innych pomieszczeniach niż szkolne mury, do których chyba mało kto lubi chodzić. Dodatkowo pracy w szkole bałam się ze względu na to, że nie chciałabym być wychowawcą klasy. To nie dla mnie...nie umiem wychowywać....od zawsze chciałam nauczać. Od zawsze ceniłam sobie pracę nauczyciela, wykładowcy...dobrego nauczyciela i dobrego wykładowcy. Ja wiele moich pasji, zainteresowań zawdzięczam właśnie nauczycielom i doktorom/profesorom na uczelni. Poprzez przekazywanie wiedzy można zaszczepić w uczniu/studencie pasję do jakiejś dziedziny. 



Dlatego i ja chciałam być taką osobą, która naucza, która potrafi zaciekawić innych, która nie prowadzi zajęć w monotonny, nudny sposób, tylko tak, aby inni coś wartościowego wynieśli z moich zajęć. 




Dlatego...w wyniku mojego dumania...wymyśliłam, że chciałabym być przewodnikiem po Warszawie, szczególnie chciałabym prowadzić wycieczki szkolne. W dalszym etapie chciałabym też, po ukończeniu kolejnego kursu, być pilotem takich wycieczek...po naszej pięknej Polsce. Tak, właśnie po Polsce. Podczas, gdy jest mnóstwo ludzi, którzy pokazują innym piękno Europy, Ameryki, Azji...i innych kontynentów...ja chciałabym przekazywać dzieciom moją miłość do Polski, do Warszawy, do mojej ojczyzny. Możliwe, że to będzie mniej płatne...nie szkodzi. Ja chciałabym po prostu to, co podpowiada mi moje sumienie i serce. 




Marzę też, żeby pokazywać ludziom Warszawę nie tylko pod względem jej historii (ta dziedzina nie jest moją mocną stroną), ale bardziej pokazywać i przybliżać dzieciom kulturę, sztukę i przyrodę Warszawy..moje miasto od jej najpiękniejszej strony...od historii Warszawy są inni przewodnicy, jest ich bardzo wielu....a mało kto chce pokazywać miasto takim, jakie jest obecnie. Owszem, o historii można wspomnieć, wręcz trzeba...ale moim zadaniem będzie (mam nadzieję, że moje plany i pomysły się zrealizują) pokazywać najmłodszym mieszkańcom stolicy, miasto takie, w którym żyją obecnie. Jest tyle pięknych, ciekawych miejsc, które są może trochę zapomniane, a warto je zobaczyć, odwiedzić. Warto też poznać Warszawę od jej przyrodniczej strony, a wiele gatunków zwierząt można spotkać w tym mieście i nie tylko psy, koty i gołębie...ale także dzięcioły, lisy, bączki (takie rzadkie ptaki, nad Jeziorkiem Czerniakowskim). Chciałabym też oprowadzać po warszawskim zoo. Nie wiem, czy coś z tych moich planów wyjdzie, ale przynajmniej robię pierwszy krok w tym kierunku. Nigdy nie jest za późno na realizację marzeń, nawet tych najbardziej szalonych :) 


2 komentarze:

  1. Aniu pięknie i mądrze napisałaś :) trzymam kciuki za twój kurs. Mój niestety skończył się dla mnie za szybko ale cóż... Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko brać się za siebie i myśleć co dalej. Mam zamiar zrobić kurs komputerowy i języka może jakiś certyfikat zdobyć. Planów i pomysłów nie brak. Też jestem po Akademii Pedagogicznej ale nigdy nie widziałam siebie w roli nauczycielki. Nie nadaje się do tego. Pozdrawiam cię i czekam aż skończysz kurs żebyś mnie mogła oprowadzić po stolicy. Wszystko będzie dobrze :)

    W wolnej chwili wpadnij do mnie :) Zostawiam adres może ktoś z Twoich czytelników zechce mnie odwiedzić. Będzie mi niezmiernie miło :) Zapraszam wszystkich.
    http://kasinyswiat.blogspot.com/


    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, trzymam kciuki za Twój kurs i z wielką uwagą śledzę zarówno postępy na Instagramie, jak i FB w tej dziedzinie. Sama się nieco więcej dowiaduję o tym mieście dzięki Twoim wpisom. Takie połączenie kursu z tym o czym piszesz ma sens. Myślę, że wiele osób nie dostrzega tego, co mają na wyciągnięcie ręki. Nie tylko historia, ale i teraźniejszość jest przecież ważna. Ja jestem po geografii, ale odkąd jestem bezrobotna też sporo rozmyślam i zastanawiam się w jakim kierunku powinnam pójść. Niby lubię geografię, ale jakoś nie wszystkie jej dziedziny są mi bliskie. Zresztą na studiach miałam wiele głupich, nieprzydatnych do niczego przedmiotów, przez co moja wiedza nie jest wcale tak rozległa jak być powinna. Nie przygotowano nas zbyt dobrze jak tak oceniam to po czasie. Coraz częściej myślę, że pomyliłam kierunki słuchając rad innych osób. Chciałam iść na turystykę i rekreację początkowo, ale wszyscy mi powtarzali, że po tym nie ma pracy. No cóż. Byli w błędzie. Bo wszyscy moi znajomi po tym kierunku pracują (i to w tym kierunku), a po geografii niestety jest z tym kiepsko, bo zaledwie dwie osoby pracują w szkole, a reszta albo bezrobotna albo w innych dziedzinach robi. No cóż, może jeszcze nie jest za późno, aby zrobić coś w kierunku który interesuje mnie bardziej. Mam kilka pomysłów, zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...