27 sierpnia 2016

Mój najpiękniejszy dzień w życiu :)

Kochani Czytelnicy Mojego Bloga!

Chcę Was serdecznie zaprosić do oglądania, kolejnego już, odcinka programu Jaka to Melodia? z moim udziałem oraz oczywiście najlepszego gościa wszech czasów czyli Beaty Kozidrak ;) Emisja odcinka odbędzie się 18 września o godzinie 18.30. Więc, jeśli ktoś nie ma planów na wieczór 18-tego, to może zerknąć na to, jak spełniło mi się moje wielkie marzenie. 



A nie ukrywam, że marzyłam o tej chwili od dawna. Właściwie odkąd tylko pokochałam Beatę i Bajm oraz program Jaka to melodia?, czyli...już od gimnazjum. :) Tak, to jest właśnie moje największe marzenie życia i nie ma w tym ani słowa przesady. Chciałam tego z bardzo wielu powodów. Jeśli ktoś nie ma chęci dalej czytać to nie musi, bo mogą polać się Wam łzy od moich słów, ale cóż...potrzebuję to napisać..dla samej siebie :) 

Beatę Kozidrak i Roberta Janowskiego polubiłam już dawno, najpierw znałam ich tylko z TV lub z płyt/kaset, ale od zawsze oboje wydawali mi się nie tylko bardzo utalentowanymi artystami ale też wyjątkowo ciepłymi ludźmi o wielkim sercu. Widziałam i wyczuwałam to w nich po sposobie śpiewania, po relacji z publicznością/widzami. Pamiętam też, że jeszcze w czasach szkolnych, gdy miałam złe dni, a było to bardzo często, zawsze słuchałam Bajmu i oglądałam Jaka to melodia? i zawsze chociaż to koiło mój ból. W tamtych czasach nie miałam nikogo bliskiego, owszem rodzinę tak, ale potrzebowałam przyjaciółki takiej od serca i innych ludzi, z którymi mogłabym spędzać czas po szkole. Zawsze czułam się osamotniona. W późniejszych latach też tak było. Miałam też wiele kompleksów, nigdy się sobie nie podobałam, uważałam, że jestem brzydka i nikt mnie nie chce i nie potrzebuje. Nigdy specjalnie z nikim nie wychodziłam, nie podróżowałam, bo rodzice nie mieli pieniędzy, żeby gdzieś dalej pojechać. Moje życie skupiało się tylko na nauce w domu i na słuchaniu muzyki, szczególnie Bajmu i własnie oglądaniu JTM? To mi zawsze dodawało sił, koiło mój ból i samotność i dzięki Beacie i Robertowi czułam, że jest ktoś, kto potrafi mnie pocieszyć. 



Dlatego już od tamtej pory marzyłam o tym, żeby kiedyś poznać Beatę i Roberta. Żeby jeździć na ich koncerty i wystąpić w Jaka to melodia? To były wtedy tylko moje "nierealne marzenia". Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek się spełnią. Pierwszą radość poczułam wraz z chwilą, kiedy byłam na 1 koncercie Bajmu w Sali Kongresowej w Warszawie w 2003 roku. Nawet nie umiem opisać jak szczęśliwa byłam wtedy. Nie mogłam spać całą noc, a na drugi dzień do szkoły. Ale wtedy nie spotkałam się z Beatą, nawet jeśli, to nie miałabym na tyle odwagi, by cokolwiek jej powiedzieć. Jednak 2 lata później pojawiła się okazja do spotkania z moją Idolką podczas podpisywania płyty "Teraz Płynę". Do dziś nie zapomne, jak sie denerwowałam  przed tym spotkaniem, chciałam tyle powiedzieć Beacie...i powiedziałam ;) O dziwo, wszelki stres opadł gdy tylko usiadłam koło Beaty i poczułam jej ciepło ;) Jeszcze bardziej byłam szczęśliwa, gdy mogłam się do Niej przytulić (do dziś jak słucham "Takiej Warszawy" - fragmentu "Kiedy pierwszy raz..przytuliła mnie.." to zawsze wspomniałam tamtą chwilę). Byłam szczęśliwa, że jest wreszcie ktoś, kto mnie docenia i lubi i nawet nie wstydzi sie przytulić ze mną ;) Dziś już mam na "koncie" wiele takich momentów. Jednak nie miałam komu opowiedzieć o tym, a tak bardzo potrzebowałam się z kimś podzielić. Wtedy marzyłam o tym, żeby znaleźć kiedyś kogoś, kto też kocha Bajm, nawet w internecie i móc pogadać o wspólnej pasji.



I tak się stało..kilka lat później natrafiłam przypadkiem na stronie Bajmu na forum fanów zespołu. Od razu się zarejestrowałam i mogłam pisać z innymi fanami o ukochanym zespole. Pisałam tam prawie codziennie, aż nawet po 2 miesiącach byłam chyba na 3 czy 4 miejscu jako jedna z najczęściej piszących tam osób. Aż się uzależniłam od tego. Dzięki temu forum poznałam moje 2 przyjaciółki, najpierw Kasię, a potem Monikę, z którymi najprzyjemniej mi się pisało. Dzięki tym dziewczynom spełniły sie moje marzenia. Z Moniką mogłam zacząć jeździć na koncerty Bajmu, a Kasia..okazała się też fanką Roberta Janowskiego, co mnie bardzo mile zaskoczyło, bo do tej pory brakowało mi kogoś, kto też lubi i jego muzykę ;) Dzięki Kasi zmotywowałam się do rozpoczęcia przygody z programem Jaka to melodia? Zaczęłyśmy od statystowania na publiczności. Najpierw myślałam, że to tylko jednodniowa przygoda, ale ...pozostałam tam przez 2 lata :) To był dla mnie wspaniały czas. W ogóle rok 2011 i 2012 były dla mnie bardzo szczęśliwe. Na nagraniach JTM? mogłam poznać tez Roberta, choć na początku byłam bardzo nieśmiała i bałam sie podchodzić. Jednak z czasem polubiliśmy sie wzajemnie, pisaliśmy maile, mogłam opowiedzieć mu o swoim życiu i moich marzeniach. W tamtych latach zaczęłam właśnie też więcej bywać na koncertach Bajmu, poznałam dużo nowych ludzi, zarówno dzięki koncertom jak i JTM? Czułam się wreszcie lubiana przez innych i nie taka samotna. A dzięki podróżowaniu na koncerty pokochałam w ogóle podróżowanie i teraz jeżdżę nie tylko na koncerty ale też turystycznie, żeby pozwiedzać. 



Właśnie w tamtym czasie usłyszałam też piękną piosenkę "Deszcz" w wykonaniu moich ulubieńców na płycie Roberta "Song.pl". Wtedy właśnie pomyślałam, jak to byłoby fajnie kiedyś usłyszeć ich razem na jakimś koncercie albo spotkać w JTM? I właśnie to drugie spełniło się w minioną środę. Odkąd mam zaczyt być zawodniczką mojego ulubionego programu, zamarzyłam sobie o odcinku specjalnym z gościnnym udziałem Beaty. Już kiedyś był taki odcinek, do którego się zgłosiłam ale nie zostałam wybrana. Chociaż jak się okazało potem, Beaty nie było na nagraniu. Ale i tak mocno przeżywałam, że nie mogłam być w tym odcinku. Chciałam opowiedzieć wszystkim ludziom jak kocham Beatę i jak ważną jest dla mnie osobą w życiu. Wiem, że to głupie, ale długo nie mogłam się z tym pogodzić. Potem nastąpił dla mnie smutny moment w życiu mojej rodziny i tak jakby przestałam się interesować muzyką. Miałam załamanie, jedynie czego potrzebowałam to pracy, a i tak długo nie mogłam znaleźć. Straciłam wiarę we wszystko. Jeździłam czasem na koncerty, ale bywałam na nich bardziej po to, by sie spotkać z przyjaciółkami niż dla muzyki. 


Dopiero w tym roku nastąpił jakiś przełom w moim życiu..i to na dobre. Najpierw w czerwcu dostałam prace. A teraz nagle dowiedziałam się o kolejnym odcinku specjalnym o Bajmie. Ja początkowo nie chciałam się zgłaszać. Bałam się przeżywania drugi raz tego samego, w razie niepowodzenia. Jednak moi przyjaciele byli silniejsi ode mnie...i nie miałam wyjścia. Musiałam sie zgłosić, choć nie oczekiwałam, że się dostanę...ale chyba wielkie marzenia tak mają w swoim zwyczaju, że lubią się spełniać zupełnie nieoczekiwanie ;) Kiedy dostałam zaproszenie do tego odcinka, chyba ze sto razy czytałam te słowa, żeby uwierzyć, że to prawda. Wtedy postanowiłam zrobić wszystko, by jak najlepiej wypaść przed Beatą i Robertem. Nawet specjalnie na tą okazję kupiłam czerwoną sukienkę, choć na co dzień nie noszę sukienek, ale pomyślałam...dla tej chwili warto! :D Gdy nadszedł dzień nagrania...okazało się, że Beata nie może przyjechać na nagranie....NO NIE...!!!! pomyślałam...to niemożliwe. Ja nie chce grać bez Beaty. Miałam poczucie, że los chyba nie chce, żebym spełniła to marzenie. Ostatecznie nagranie zostało przełożone na drug dzień. Jednak byłam jakaś zrezygnowana. Całą noc nie spałam, rano bolała mnie głowa. Nie miałam sił się szykować. I po raz pierwszy, co jest dziwne jak na mnie, ale pierwszy raz nie miałam ochoty jechać do TVP, a zawsze uwielbiałam dni, kiedy mogę tam być. Jednak od rana dostawałam milion ciepłych słów wsparcia od znajomych, którzy, nie wiem czemu, jakby zdawali sie bardziej żyć moim marzeniem niż ja sama. Postanowiłam więc zrobić wszystko, by ta chwila była dla mnie najpiękniejsza w życiu. Więcej o samym odcinku nie mogę teraz napisać, muszę poczekać jak będzie po emisji. 



Ale teraz mogę napisać coś innego. Chyba jeszcze nie dowierzam, że ten dzień już minął. Ale na ten jeden dzień, na jedną chwilę, udało mi się spotkać w jednym miejscu i czasie dwoje ludzi, których pokochałam najbardziej. Może niektórzy myślą, że zwariowałam. Ale teraz nie przejmuje się tymi, co kiedyś mi źle życzyli czy dokuczali. Zawsze wiedziałam, że mam przy sobie ludzi, którzy nigdy nie pozwolą mi zwątpić w siebie i dzięki nim nie przestałam walczyć o swoje marzenia. Robert i Beata zawsze, w piosenkach i osobiście mówili mi, żebym nigdy się nie poddawała. DZIĘKUJĘ KOCHANI ZA TO, JESTEŚCIE NAJLEPSI I WIEM, ŻE WSZYSTKO JEST W ŻYCIU MOŻLIWE. Przepraszam, nie bardzo jestem w stanie pisać dalej. 



Na koniec zostawiam Was moją ukochaną piosenką "Deszcz" <3



7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, gratulacje (swoją drogą, nawet nie wiedziałam, że do takiego programu mogą wejść "zwykłe" osoby)! Tak miło się czyta o Twoim szczęściu, takie ciepło bije z tego tekstu... Nie poddawaj się, nigdy nie warto tracić wiary w swoje marzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, to jest cudowna sprawa, ta Twoja radość, burza emocji. To wspaniałe, że doceniasz takie chwile w swoim życiu, że tak je przeżywasz, dzięki temu czujesz się szczęśliwa :). Życzę Ci więcej takich wspomnień Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu pięknie wyglądałaś i występowałaś. Gratuluje odwagi. Cieszę się, że się spełniło kolejne twoje marzenie. Super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się razem z Tobą, że marzenie stało się rzeczywistością. Szkoda, że dopiero dziś natrafiłam na ten wpis, bo niestety ale nie obejrzałam odcinka JTM z Twoim udziałem :/

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...