31 maja 2016

Podsumowanie kwietnia i maja oraz moje plany na przyszłość

Kochani! 

Dzisiaj przyszedł czas na małe podsumowanie minionych dwóch miesięcy. Nie robiłam oddzielnego podsumowania kwietnia, ale pomyślałam, że teraz podsumuje od razu te dwa wiosenne miesiące. A w dalszej części postu napiszę krótko o tym, co planuję robić, czym się zająć przez kolejne miesiące. W ostatnim czasie miałam takie przemyślenia i chcę teraz je wcielić w życie. Pomiędzy tekstem postu wrzucę kilka zdjęć zrobionych w ciągu ostatnich tygodni :) 




Zacznijmy jednak od podsumowania. Kwiecień i maj minął mi przede wszystkim pod znakiem podróży koncertowych. Jeszcze chyba w żadnym roku nie zrobiłam takiego rekordu - w ciągu 2 miesięcy udało mi się być w 4 miastach - w Krakowie, Opolu, Kielcach i w Lublinie <3 :) Wszystkie te podróże relacjonowałam tutaj na blogu. Kocham takie wycieczki - połączenie koncertów ze zwiedzaniem miasta i spotkaniem z przyjaciółmi. Podczas takich wyjazdów aż chce się żyć. Jak podróżuję to mam takie fantastyczne uczucie, jestem w takim transie podróżniczym, jakby to były najpiękniejsze chwile mojego życia. I tak z resztą jest. 



Podczas tych podróży zawsze się zastanawiam nad tym, czemu życie nie może się składać wyłącznie z podróżowania? Przynajmniej moje ;) Podczas wyjazdów zaczynam żyć intensywniej nawet niż w w "normalnym życiu". Nie traktuję tego czasu jak odpoczynku, wręcz przeciwnie - żyję wtedy na zwiększonych obrotach. Czuję, że kocham takie życie. Więcej na ten temat napiszę jeszcze w dalszej części postu. 


Co się działo jeszcze u mnie przez ostatnie miesiące? Starałam się również spotykać z moimi przyjaciółmi, nawet powiększyło mi się grono znajomych dzięki koncertom oraz nawet dzięki blogowi poznałam kogoś - kogo właściwie znałam już wcześniej z koncertów Bajmu ale jakoś nie miałyśmy okazji się bliżej zapoznać czy pogadać dłużej. Kasiu, jeśli to czytasz to bardzo mi miło, że się do mnie odezwałaś i chcesz miło spędzać czas - to kiedy nasz następny spacer? ;) 



Dzięki nim nie czuję tej samotności, którą zwykle czułam przez wiele miesięcy. Dla mnie kontakty online ze znajomymi to nie to samo, kocham przebywać z ludźmi twarzą w twarz, można wtedy poczuć się tak szczęśliwie. 




Dziękuję z całego serca Moniś, Kindze, Kasi Dudziak, Kasi Antoszewskiej, Kasi Mieleszko, Danielowi za to, że mogłam ostatnio z Wami się spotkać. Oprócz tego dziękuję super ekipie z Opola z koncertu - Moniś, Kamili, Patrycji i Ali za wspólną zabawę i emocje przed po i w trakcie koncertu Bajmu :D Musimy to kiedyś powtórzyć. 



Dzięki Wam mam poczucie, że nie jestem sama w życiu, że nawet w trudnych chwilach mam ludzi, którzy chcą mnie widzieć, chcą być blisko, dzielić ze mną czas. Kiedyś myślałam, że jestem ludziom niepotrzebna, że zadają się ze mną tylko z litości :( albo z braku innych pomysłów. Ale jednak są osoby na które mogę liczyć, które nie odwróciły się ode mnie wtedy, kiedy miałam gorszy czas i nie zawsze mogłam pisać do Was, być w kontakcie. Ale Wy mnie nie zostawiliście <3 



Oprócz wyjazdów i przyjaźni ostatnio udało mi się też znaleźć pracę w końcu!!! :D Chyba sama w to nie wierzę, może dlatego, że zacznę ją dopiero 6 czerwca. Ale z tym też nie było łatwo. Najpierw 1 kwietnia w urodziny otrzymałam telefon, że jednak nie chcą mnie do pracy. Załamałam się bardzo, nie miałam już sił na szukanie pracy samodzielnie. Dlatego "oddałam się w ręce urzędu pracy" :D Dzięki temu bardziej byłam zmobilizowana do szukania jej, otrzymywałam skierowania na rozmowy kwalifikacyjne. Jedna się nie udała, druga też nie, trzecia nie, ale za czwartym razem postanowiłam postarać maksymalnie dać z siebie wszystko na rozmowie i dostałam pracę :) Znalazłam sposób na pracodawców. Chyba bardziej niż moje umiejętności przekonał ich mój upór w dążeniu do celu i determinacja. A tego mi nie brakuje (choć był czas, że niestety moja pewność siebie bardzo kulała :D). 




To szukanie pracy mnie tak wyczerpało. Nie mam chwilowo na nic siły. Ale muszę je jakoś w sobie wezbrać, bo chcę jak najlepiej pracować. Chcę odwdzięczyć się tym ludziom, którzy we mnie uwierzyli. Postaram się być dobrym pracownikiem. Mam nadzieję, że mi się to uda. Dlatego na razie chcę skupić się głównie na pracy. 



W ostatnim czasie dużo też zastanawiałam się nad swoją przyszłością. Jako, że jestem singielką i pewnie nią na zawsze pozostanę, nie założę rodziny więc pomyślałam, że chcę poświęcić swoje życie na podróżowanie. Kocham podróżować i może tylko to zagłuszyć moją samotność. Dlatego postanowiłam trochę też się przekwalifikować w życiu. W tym roku rozpocznę kurs przewodnika po Warszawie. To na początek. Chciałabym spróbować, czy nadaję się do pracy przewodnika. Jeśli coś z tego wyjdzie to potem chcę też zrobić inne, dodatkowe kursy - marzy mi się kurs pilota wycieczek, żeby móc jednocześnie zarabiać i jeździć na wycieczki, także za granicę, o czym marzę od zawsze a nigdy nie miałam tyle pieniędzy, żeby podróżować, a jeśli będę podróżować i jednocześnie na tym zarabiać - to to jest chyba najpiękniejsze co może być. Muszę tylko zebrać pieniądze na te wszystkie kursy, chcę jeszcze podszkolić się w angielskim a potem chciałabym się nauczyć jakiegoś innego języka. Bardzo chcę poznać hiszpański lub włoski - obydwa języki wydają mi się piękne, jak słucham piosenek po włosku lub po hiszpańsku to czuję piękno tych języków aż sama chciałabym umieć. 

W ogóle moim marzeniem jest taka praca właśnie, żeby połączyć podróżowanie, pisanie i fotografowanie. Od zawsze podziwiam Martynę Wojciechowską właśnie za to, że jest silną kobietą, która walczy o wszystko, mimo różnych chorób, złamań potrafiła zdobyć szczyt Mount Everest, ciągle podróżuje na kraniec świata a do tego pisze książki, prowadzi programy w TV. Chciałabym w jakimś skromnym stopniu być taka jak pani Martyna <3 


6 komentarzy:

  1. Osiooołek :))
    Uwielbiam osiołki :)
    "czemu życie nie może się składać wyłącznie z podróżowania?" Też się nad tym w tym tygodniu zastanawiałam :D Ale wydaje mi się, że gdyby składało się tylko z tego (bądź innych samych przyjemności), to by chyba przestało być to już przyjemnością ;)
    Aniu, jeszcze raz gratuluję i życzę realizacji planów i marzeń :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego chciałabym kiedyś połączyć pracę z podróżami i być przewodnikiem i/lub pilotem wycieczek :) Dziękuję Ci za miłe życzenia :)))

      Usuń
  2. Aniu, widzę, że te miesiące były dla Ciebie jak sinusoida - wzloty i upadki. Ale ważne, że podnosiłaś się z tych upadków, z tych gorszych chwil. Zazdroszczę wyjazdu na koncerty, to na pewno daje niesamowitego powera!
    Ja również kocham podróżować, ale jakoś nie wyobrażam sobie, abym mogła robić to cały czas. W podróżach kocham też powroty do domu. Jestem bardzo związana z moją rodziną, może to dlatego. Myślę jednak, że pomysł z kursami jest świetny - na pewno pozwoli Ci to zyskać jeszcze większą pewność siebie, będziesz mogła zobaczyć nowe miejsca, nauczyć się czegoś. Trzymam kciuki!
    Aaa, dodam jeszcze, że spodobało mi się bardzo to zdjęcie z pawiem!

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to super, że znalazłaś pracę! :)
    Hm, włoski jest chyba bardzo trudny, ale tak wyjechać do Włoch jako pilot wycieczki.... <3 Ja za to niezbyt lubię podróżować. Tzn. nie lubię samego procesu przemieszczania się z miejsca na miejsce, więc oby w końcu wymyślili teleportację! :D
    I nie możesz tak pesymistycznie podchodzić do kwestii związków :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za miłe słowa. Głowa do góry. Po deszczu zawsze jest tęcza. Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle się u Ciebie działo :). Choć były te gorsze momenty, to i tak dużo jest wciąż tych dobrych, a to głównie dla nich człowiek żyje :). Hiszpański jest prościutki, polecam CI naukę tego języka :). A co do związków - nie przekreślaj jeszcze swojej przyszłości w tej kwestii. Jesteś młoda, wiele przed Tobą!

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...