23 kwietnia 2016

Skuteczne sposoby na zły dzień

Hejka Kochani!




Dziś będzie post poradnikowy, dla tych, którzy czują się smutni, załamani, mają chwilowo gorszy dzień bo i każdemu on się może zdarzyć. Nawet najlepszym zdarzają się dni, kiedy nic nam się nie układa, pech chce,żebyśmy nie zdali egzaminu, spóźnili się na ważne spotkanie, albo pokłócili z najlepszą przyjaciółką. Takie momenty zdarzają się każdemu. Potem przychodzimy do domu, wrzeszczymy na rodzinę, dla uspokojenia oglądamy telewizję lub siedzimy w internecie. I właśnie dlatego postanowiłam napisać coś pożytecznego dla takich osób :) Jako, że sama bywam często w takich sytuacjach - nauczyłam sie jakoś sobie z tym radzić. 

Zapraszam do poczytania..i zastosowania w życiu :)

1. WYRZUĆ Z SIEBIE ZŁE EMOCJE




Pierwsze, co radziłabym zrobić każdemu, po przyjściu do domu po pechowym dniu w pracy/szkole/na uczelni czy gdziekolwiek indziej, to wyrzucenie złych emocji. Jedni na trudne chwile reagują płaczem, a drudzy - złością. Warto jednak tych emocji nie dusić w sobie, ale w odpowiedni sposób wyrzucić z siebie. Jeśli płaczemy to warto pozwolić sobie na chwile słabości. Łzy doskonale oczyszczają nas wewnętrznie. Łzy pozwalają nam na "zmycie" tych emocji. Warto włączyć sobie przy tym jaką płytę ze smutnymi piosenkami lub film, przy którym płaczemy. To nam dobrze zrobi. Po takiej "łzowej kuracji" zobaczycie od razu, że poczujecie ulgę. Jeśli jednak zamiast płaczu, zbiera nam się na złość, możemy spróbować rozładować napięcie poprzez wygadanie się komuś. Jak kto woli - bezpośrednio czy np napisać list do kogoś. Nie musimy go od razu wysyłać ale wtedy, przelewając myśli na papier stopniowo będą z nas schodzić złe emocje. Ja tak często robię, ostatnio także przy pomocy bloga. 

2. UCZUCIE ULGI



Kiedy już rozładujemy napięcie, wtedy czujemy przypływ ulgi. Jednak nie jesteśmy jeszcze w stanie "wrócić do normalności". Potrzebujemy chwilę poleżeć, wsłuchać się we własne myśli, we własne ciało. Może prześpijmy się trochę, albo zanurzmy w ciepłej wannie z wodą i pachnącymi olejkami, które pomagają nam się "rozbudzić" np pomarańczowy czy cytrynowy. Możemy też umyć włosy. Ja lubię to uczucie świeżości po umyciu głowy i nałożeniu odżywki. Wtedy po takich zabiegach pielęgnacyjnych czuję się, jakby te problemy odeszły. 

3. WIĘCEJ ENERGII 



Aby odzyskać energię, którą straciliśmy podczas tych trudnych chwil, warto zająć się naszym hobby, czymś co lubimy robić. Każdy z nas ma jakąś pasję. Więc to jest najlepszy czas. Jeśli ktoś lubi gotować lub piec może upiec pyszne ciasto, które potem zjemy podczas oglądania ulubionego filmu/serialu. A może macie w domu zwierzęta? Psa/kota/królika/papużki? Warto zająć się zwierzęciem. Takie momenty bliskości ze zwierzętami zawsze dobrze wpływają na ludzi. Nie od dziś wiadomo, że zwierzęta stosuje się do różnego rodzaju terapii dzieci z różnymi chorobami. Tak więc dotyk zwierzęcia i czas spędzony z nim ma magiczną moc. Warto z niej skorzystać :) Cokolwiek jeszcze innego lubicie robić w wolnej chwili to zajmijcie się tym. 

4. BLOGI I FILMIKI NA YOU TUBE



Jeśli nie macie ochoty na większą aktywność w trudnych dniach a ratunku szukacie buszując po Internecie, warto zostawić na chwilę facebooka (co często może przyczyniać się do zwiększonego napięcia :)) i np zajrzeć na blogi. Jeśli żadnych regularnie nie czytamy to możecie zacząć. Wystarczy poprosić o pomoc wujka google i od razu wyszuka nam mnóstwo ciekawych blogów. :) Polecam Wam wszystkie blogi, które są wymienione po lewej stronie mojego bloga :) Oprócz tego warto czasem pooglądać ciekawe filmiki na You Tube. Ostatnio np lubię oglądać filmiki z różnych podróży po angielsku i dzięki temu trochę się uczę angielskiego ze słuchu bo mam z tym problem. O ile ang jakoś pisemny umiem zrozumieć o tyle w mowie gorzej :( a przecież chcę być przewodnikiem po Warszawie. Mam nadzieję, że mój blog też może Wam pomóc, gdy macie zły dzień. Napisałam posty na bardzo różne tematy, wystarczy tylko poszukać - dużo ciekawostek przyrodniczych możecie u mnie znaleźć. 

5. JEDZENIE I PICIE



Kiedy jesteśmy w podłym nastroju często pomagamy sobie poprzez jedzenie. Ja też niestety mam tendencje do jedzenia kompulsywnego, jedzenie pomaga mi rozładować napięcie, słodki smak czekolady lub batonika bardzo dobrze mi robi na duszy. Jednak wiem, że to niezdrowe. Dlatego np zaczęłam częściej sięgać po soki warzywne np z barszczyk czerwony Hortexu. Uwielbiam też soki owocowe. Bardzo lubię np Kubusia. Nawet zwykła woda mineralna bardzo mnie pobudza, dodaje energii.

 Jeśli ktoś nie ma problemów z nadwagą to może sobie pozwolić w takie dni zjeść więcej czekolady albo lodów. W końcu w takich chwilach kto myśli o kaloriach, raczej o poprawieniu samopoczucia ;) 

6. "ŚPIEWAĆ KAŻDY MOŻE"




Jednym z moich ulubionych sposobów na poprawienie sobie humoru jest śpiewanie. Co prawda mój głos nie należy do najlepszych, ale kocham śpiewać. Kocham muzykę, ale samo słuchanie to nie wszystko. Uwielbiam sobie włączyć ulubione piosenki i głośno śpiewać, tak żeby wykrzyczeć całą złość zgromadzoną we mnie. Po takim "solidnym koncercie" człowiek od razu czuje, że żyje :D 


A Wy jakie macie sprawdzone sposoby na gorsze dni? 

7 komentarzy:

  1. Ja sobie narzekam i mi przechodzi ;D Mam dość zmienny nastrój. Jak się chce wyżyć to albo właśnie jęczę i narzekam, albo pisze, albo bawię się w photoshopie ;)
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne rysunki, pierwszy najlepszy! Z Twoich sposobów na zły dzień to wybrałbym 4 i 5.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to ja mam zupełnie inaczej niż Ty. Jak jestem zła, bądź zdołowana, to za żadne skarby świata nie mogłabym słuchać smutnych piosenek. To chyba by już pogrążyło mnie całkowicie i jeszcze bardzie zdenerwowało :) W takich momentach uwielbiam słuchać żywych rytmów. Bardzo pomaga mi też spacer i ....sprzątanie :] Oj wtedy, można u mnie robić test czystej rękawiczki :D A jeszcze jak sobie puszczę do sprzątania jakąś wesołą, żywą muzykę (ostatnio sprzątałam przy kubańskich rytmach), to już w ogóle wszystko odchodzi jak ręką odjął, tzn, złość i smutek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam podobnie jak Sylwia, kiedy jest mi smutno lub źle słuchanie smutnych piosenek tylko pogarsza sprawę i ulgę przynosi raczej coś wesołego, żywego, pozwalającego skierować te emocje na wyżycie się w przysłowiowym "darciu mordy" :D
    i ja z kolei kiedy jestem zdenerwowana to zupełnie nie jestem głodna, blokuje mi się wszystko. ale najlepszym sposobem jest właśnie wygadanie się lub po prostu wyrzucenie swoich myśli z głowy. mam do tego prywatnego bloga, bez dostępu dla kogokolwiek, gdzie czasem sobie piszę co mi leży na duszy. pomaga i pozwala potem spojrzeć na wszystko z boku, jak już się uspokoję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rysunek z królem Julianem mnie rozśmieszył, chyba dlatego, że bardzo go lubię i śmieszy mnie zawsze :)
    Zgadzam się z Sylwią i Agatą. Nie mogłabym słuchać smutnych piosenek podczas gorszego dnia, bo chyba wówczas jeszcze gorzej bym się czuła. W ogóle chyba nie słucham muzyki, kiedy mam gorszy dzień.
    Najczęściej w takie dni wychodzę na spacer bądź rower. Ewentualnie gdy pogoda nie dopisuje, to po prostu śpię, czytam książkę lub zaglądam na inne blogi (bo na swój własny nie mam wówczas najczęściej ochoty) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tym śpiewaniem strzał w dziesiątkę haha. Śpiewać raczej nie umiem, ale za to jak jadę samochodem (sama, podkreślam :D) w dłuższą trasę, podłączam telefon do radia i bach ulubione hity. I to całym gardłem hahaha. Ostatnio w mieście miałam taką sytuację, że w radio akurat leciał mój hit i sobie podśpiewywałam, po czym zorientowałam się, że facet obok się uśmiecha dość znacząco :D.
    Na smutki dobre jest też jak Sylwia pisała sprzątanie. Oj, wtedy dom potrafi lśnić. Na gorszy humor polecam też ćwiczenia, po wysiłku fizycznym w takich chwilach wyjątkowo poprawia się humor.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się oddaje swoim pasjom czyli pisaniu na blogu albo słucham czegoś mocnego. Albo jedno i drugie naraz. To mi naprawdę pomaga. Dziękuję Aniu za tego posta. Bardzo dobrze napisany. Świetnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...