20 kwietnia 2016

Nie mam na nic siły...

Hejka Kochani!

Pewnie czekacie na kolejne posty z Krakowa. Mam już trochę napisanego tekstu na posta ale brakuje mi sił na dalsze pisanie. Wybaczcie proszę. Dziś taki dziwny dzień. Znów mam problemy z pracą, a raczej jej brakiem. Ja wiem, że niektórzy powiedzą, że wcale nie tak trudno znaleźć pracę, ale tak naprawdę każdy jest inny i czego innego oczekuje od pracy, często pracuję gdzieś na krótko, dorywczo, najpierw się cieszę "o jest w końcu praca", ale potem różne sytuacje i ludzie sprawiają,że odechciewa się pracować w danym miejscu. Potem próbowałam się dostać do pracy do takiego biura - miałam nawet skierowanie z Urzędu Pracy na taką giełdę pracy i miałam rozmowę z tym pracodawcą, otrzymałam telefon 21 marca, ze zaczynam pracę 4 kwietnia (tak miało być - miałam mieć zapewnioną pracę na 2 lata, tak się cieszyłam), a tu nagle 1 kwietnia i to w moje urodziny otrzymałam od nich telefon, żebym nie przychodziła, bo na moje miejsce wzięli kogoś innego. W tamtej chwili poczułam się tak źle, jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody albo gorzej :( to wszystko powoduje, że tracę wiarę w siebie, swoją wartość, swoje możliwości. Mam poczucie, że nikt mnie nie chce, nikt mnie nie potrzebuje, w zoo, w którym pracuję jako wolontariuszka też nie chcą mnie nadal przyjąć na etat, smutno mi, jakoś znów nic mnie nie cieszy. A dziś miałam znów trudny dzień u lekarza, ale nie chcę o tym pisać. 

Przepraszam, że tak przynudzam, wiem, że wiele osób ma już dość narzekania mojego, nie musicie tego czytać, w sumie kogo ja obchodzę :( człowiek i tak zawsze jest sam, sam musi zmierzyć się ze swoimi słabościami, z tym, co życie mu przynosi, a najczęściej są to poprzeczki, kłody pod nogi i brzytwa zamiast pomocnej dłoni. Kiedyś miałam marzenia i cel zawodowy - od zawsze kiedy tylko zaczęłam chodzić do szkoły lubiłam się uczyć biologii, geografii, muzyki i języka polskiego. Chciałam w przyszłości zajmować się zoologią/zwierzętami, albo podróżować albo pisać piękne teksty. Potem w liceum długo zastanawiałam się nad wyborem kierunku studiów, ale podjęłam decyzję o biologii. Potem wiele wysiłku włożyłam w to, by dostać się na ten kierunek na SGGW, bo pechowo zabrakło mi 2 pkt z matury,żeby się dostać na wymarzoną biologię. Musiałam iść na inny kierunek, potem po 1 semestrze przenosiłam się z zaocznego kierunku na dzienną biologię, musiałam nadrobić kilka przedmiotów, w tym nieszczęsną fizykę i matematykę. Potem tyle lat studiów, co też nie było łatwe ale przynajmniej były przedmioty, których lubiłam się uczyć. Jakoś nie potrafiłabym studiować czegoś tylko dla samego studiowania. 
A dziś wielu pracodawców, np dzisiaj na poczcie, dziwą się czemu po Biologii szukam pracy w innych miejscach. A co ja mam im mówić,że w zoo nie chcą mnie zatrudnić? I tak mój problem tkwi w miejscu. Bo im przeszkadza moje wykształcenie, o którym marzyłam tyle lat, jestem z tego dumna i zawsze będę. 

Nie pozostaje mi nic innego, jak chyba udać się do psychologa na terapię. Straciłam wiarę w siebie i swoją wartość pod względem zawodowym, wszyscy uważają, że do niczego się nie nadaję, gdzie bym nie poszła na rozmowę kwalifikacyjną, a w ciągu 2,5 lat miałam ich może z 50...i w sklepach, i w biurach i urzędach, i instytucjach związanych z moim wykształceniem, wysyłałam swoje CV i swoje próbne teksty do wielu redakcji, zjeździłam niemal wszystkie dzielnice Warszawy w poszukiwaniu pracy, od Bielan i Bemowa po Ursynów. Jedyną nadzieją jaką mam jeszcze to kurs przewodnika po Warszawie a potem praca jako przewodnik. 

Wybaczcie, że dziś tak przynudzam o sobie, ale taki jest mój blog - mój pamiętnik, czyli zapis mojego życia, a nie jest ono takie lekkie, łatwe i przyjemne. Czasem mam miłe chwile jak niedawny wyjazd do Krakowa, ale po powrocie znów zaczyna się szara rzeczywistość. Mam nadzieję,że u Was jest lepiej niż u mnie, czego Wam życzę :)


5 komentarzy:

  1. Nie myśl tak, że nikt Ciebie nie chce. Taki jest po prostu rynek pracy. Koleżanka została w Grudziądzu, gdzie z pracą jest porażka totalna. To, co opowiada mi czasem z rozmów kwalifikacyjnych to istny cyrk! A jak już dostaniesz robotę, to wyzysk na maxa. Najlepiej mieć znajomości, wtedy dobrze trafisz... Tak wygląda rynek pracy u mnie w mieście. Ale! Przyjdzie Twój czas. Ważne, że robisz cokolwiek w tym kierunku, starasz się z całych sił.

    Łączę się w bólu, bo u mnie środa też była fatalna. Uczelnia mnie zmęczyła, na ważnym wykładzie złapałam taki zastój, że nie mogłam się w ogóle skupić i w efekcie nie zanotowałam połowy, która oczywiście ma być na egzaminie. Potem z rozbolewającą głową jechałam godzinę do domu, bo oczywiście trafiłam na korek stulecia i toczyłam się 5km/h. Mało tego w pewnym momencie się zamyśliłam na światłach i mi zgasł samochód - brawo ja <3. Niby pierdoła, ale zawsze się tym stresuję :D. W dodatku ominęłam stację i aktualnie świeci się rezerwa, a tak mi się nie chce jechać tankować, że masakra! Wróciłam taka zmęczona i zła, że już nawet nie obchodziło mnie krzywe zaparkowanie. Niech sąsiedzi się martwią jak wejdą do swojego samochodu :D.

    Ale znalazłam plusy - kiedy wróciłam, w sypialni zastałam dostateczne jeszcze światło dzienne i sięgnęłam po książkę. Skończyłam Love, Rosie. Te ostatnie strony po części sprwiły mi przyjemność, bo uwielbiam czytać, po części jednak mam teraz kaca!!! Smutno mi trochę, że pora rozstać się z Rosie i resztą bohaterów. Pocieszyłam się gorącą kawą, a potem gorącą herbatą i seansem serialowym :D. Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie lepszy dla nas :D :*.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, ja byłam w takiej samej situjacji! Kiedy przeprowadziłam się do Polski, nie mogłam znależć żadnej pracy, a przecież też mam dobre wykształczenie i doświadczenie zawodowe. Pewno dnia ktoś prosił mi zrobić wycieczkę turystyczną dla tyrystów z Rosji. Po tej wycieczkie zrozumiałam, że naprawdę chcę być przewodnikiem po Gdańsku. Uwielbiam to misato, uwielbiam opowiadać o nim, uwielbiam historię:) Jeszcze nigdy nie byłam na tyle zadowolona z pracy. Więc uważam, że musisz sprópować i zapisać się na ten kurs. A jeżeli to Ci się nie spodoba, próbować dalej, bo nigdy nie wiesz, gdzie znajdziesz to, czego szukasz.

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana, jakkolwiek byłoby Ci ciężko i źle nigdy, ale to przenigdy nie myśl, że jesteś niepotrzebna i że nikt Cię nie chce. w takich chwilach przede wszystkim powinnaś myśleć, że masz wokół siebie osoby, którym zależy na Tobie i na Twoim szczęściu, które jeśli będzie taka potrzeba pomogą Ci na tyle na ile potrafią.
    praca jest oczywiście ważna i nie będę próbowała przekonywać Cię, że nie samą pracą człowiek żyje, ale na pewno to, że masz problemy ze znalezieniem pracy nie świadczy o tym, że masz małą wartość. nasz rynek pracy jest niestety taki a nie inny i trzeba naprawdę wiele szczęścia i sprytu, żeby znaleźć satysfakcjonującą pracę. moja przyjaciółka ze studiów przeniosła się z Lublina do Warszawy licząc na to, że tam będzie jej łatwiej znaleźć pracę i niestety ma ten sam problem co Ty. mimo, że skończyła dwa kierunki studiów, mimo, że naprawdę ma sporo umiejętności i kompetencji, mimo, że jej naprawdę zależy. bo a to ma zbyt wysokie wykształcenie, a to nie ma takiego wykształcenia, a to znowu okazuje się, że mimo, że jest dobra to na jej miejsce wolą zatrudnić syna brata kuzyna dyrektora. ale nie możesz się poddawać i musisz nadal walczyć. dla samej siebie i dla swojej satysfakcji, że w końcu Ci się udało. bo uda się! i ja w to bardzo mocno wierzę i trzymam bardzo mocno kciuki. któryś krok będzie w końcu tym ostatnim krokiem na szczyt! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Twojego bloga trafiłam przypadkiem, przeczytałam post o poszukiwaniu pracy i musiałam napisać. Co za bezczelność ze strony pracodawcy! Jak można potraktować tak człowieka - poinformować, że zostałaś przyjęta, a potem to odwołać! Same niecenzuralne słowa się cisną... Mam nadzieję, że dosadnie powiedziałaś mu, co o tym sądzisz! Chamstwo, szkoda że nie podałaś o jaką firmę chodzi, żeby można było omijać ich z daleka. A poszukiwanie pracy to faktycznie niezłe wyzwanie. Nie masz znajomych, którzy mogliby cię wkręcić do jakiejś pracy? Skoro studiowałaś biologię i to cię interesuje, szukałabym pracy w tym kierunku - porozsyłaj cv do sklepów zoologicznych, hurtowni zoologicznych, hoteli dla zwierząt. Stwórz porządny list motywacyjny, napisz, że jesteś zdeterminowana i zależy ci na pracy ze zwierzętami. Co do zoo, to chyba raczej małe szanse na pracę, tam jest pewnie mała rotacja. Ale cv do kadr przecież możesz zanieść, pogadać w hr, może Cię zapamiętają ;) A w czasie, kiedy pracy nie masz, skoncentruj się nad podnoszeniem kwalifikacji, zrób kurs (niekoniecznie związany z biologią, ale taki, który pozwoli ci rozszerzyć poszukiwania o nowe miejsca). Lubisz też pisać. Napisz do redakcji magazynów o zwierzętach "Mój Pies" i inne (nie znam tytułów, znajdziesz na pewno coś w kiosku ;)). Tyle mi przychodzi do głowy. I nie stawiaj Siebie w pozycji przegranego, bo z takim nastawieniem nie dasz rady przebić się na rozmowach o pracę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana Aniu Jestem Duchem z Tobą wiesz o tym, że wielu ludzi jest dziś w podobnym kłopocie. Niektórzy tracą dom bo nie stać ich już na płacenie. Mam nadzieje że w końcu się uda. Mam koleżankę która 6 lat szukała, też ją to wiele kosztowało ale znalazła. Bardzo dużo osób tak ma. Jesteś naprawdę super osóbką, pozytywną zdolną. Wierzę w Ciebie jak koleżanki powyżej. Ty też uwierz w siebie. Trzymam cały czas za Ciebie.

    OdpowiedzUsuń

Christiane F - Życie mimo wszystko

Cześć!  W dzisiejszym poście przychodzę do Was z recenzją książki, którą przeczytałam ostatnio. Była nią "Życie mimo wszystko"...