28 lutego 2016

Podsumowanie Lutego!!!

Kochani!

Jak szybko minął ten miesiąc? Jeszcze tylko jutro, 29 lutego (w końcu to rok przestępny ;) - pozdrowienia dla wszystkich urodzonych w tym dniu :D, tak przy okazji ;)). Nie wiem dlaczego, ale czas jakoś ostatnio za szybko mi leci. Chociaż z drugiej strony, może to i dobrze. Zazwyczaj, co roku czekam na to, aż skończy się styczeń i luty a zacznie się wiosna i lato. Uwielbiam przełom marca i kwietnia - wtedy można wypatrywać w przyrodzie pierwszych oznak wiosny, ptaki wracają z ciepłych krajów, zaczynają budować gniazdka, śpiewać intensywnie, kwiaty kwitną i aż można sobie zaśpiewać moją ulubioną piosenkę Marka Grechuty "Wiosna, Ach to Ty?" :D Nawet mój blog poczuł już wiosnę - zmieniłam szatę graficzną na wiosenną ;)

Zanim jednak będzie wiosna, czas na podsumowanie lutego. Nie był to taki nudny miesiąc u mnie, jakby się mogło wydawać. Trochę się wydarzyło miłych chwil, odwiedziła mnie przyjaciółka Moniś z Rzeszowa, staram się też na nowo otwierać na spotkania ze znajomymi, np nawiązałam fajną znajomość z koleżanką Kingą, którą znam z programu Jaka to melodia?, która też mieszka w Warszawie. 

Poniżej na zdjęciach przedstawię taką fotorelację z miesiąca lutego ;)


4 lutego 
był tłusty czwartek :) Czasem trzeba się wybrać gdzieś na coś dobrego, więc poszłyśmy z koleżanką Kingą do restauracji Magdy Gessler "Słodki Słony". Zjadłyśmy pyszne pączki z malinami, na które czekałyśmy chyba z 2 godziny :D do tego napiłyśmy się pysznej kawy o smaku migdałowym....mmmmm normalnie niebo w gębie. A te pączki wcale nie były aż tak mega słodkie jak te kupowane w sklepach. Właśnie były takie delikatne w smaku. 

Poniżej możecie zobaczyć menu tej restauracji :) Polceam
http://www.slodkislony.pl/


Poznajcie moją koleżankę Kingę, która już niedługo 6 marca będzie grała w odcinku specjalnym z Marylą Rodowicz ;) Nie możecie przegapić tego odcinka



Razem z Kingą byłyśmy też 9 lutego na wspaniałym spektaklu w Teatrze Muzycznym Roma "5 ostatnich lat". Akurat ten spektakl był idealny dla nas - Kinga uwielbia Natalię Krakowiak a ja Łukasza Zagrobelnego. A akurat od niedawna oni dwoje grają razem w musicalu więc grzechem byłoby się nie wybrać ;)





Niestety, muszę przyznać się też, że w lutym moja silna wola okazała się za słaba. Wspólne wyjścia ze znajomymi mają to do tego, że głównie potem lądujemy gdzieś w kawiarni/restauracji/pizzerii i zamawiamy coś do jedzenia. A nie wiem, jak powiedzieć "nie", kiedy ktoś mnie gdzieś zaprasza, nie chcę wyjść na "nietowarzyską". I wtedy zaczynam sięgać po jedzenie, którego nie powinnam jeść. Potem mam wyrzuty sumienia, oczywiście w domu jem normalnie, czyli zdrowo. Ostatnio np znów nie mogłam oprzeć się przed frytkami belgijskimi. Ta porcja poniżej to oczywiście nie sama zjadłam, tylko wspólnie z Kingą ;)



Oprócz spotkań z Kingą, miałam również przyjemność spotkać się w końcu z moją najlepszą przyjaciółką. Dlaczego w końcu? Bo mieszkamy daleko od siebie. Moniś jest z Rzeszowa, ja jestem z Warszawy. Dlatego każde nasze spotkanie jest dla nas jak święto. Taką okazją do spotkania był oczywiście walentynkowy koncert Bajmu.










My z Moniś uwielbiamy chodzić do pizzerii ;) 


W tym miesiącu mogłam też w końcu trochę zaszaleć z zakupami ;) Zimowe wyprzedaże kusiły mnie do kupienia kilku fajnych ubrań, a także pięknej nowej torebki czy portfela ;)





W lutym wznowiłam też picie soków warzywnych.
Co prawda próbowałam kiedyś polubić soki pomidorowe, ale nie bardzo się to udało. Za to kocham barszczyk czerwony Hortexu. Jednak czasem noszenie takiego dużego opakowania z sokiem jest trochę kłopotliwe. Niedawno odkryłam jednak, że są podobne soki, z bukarków i jabłek (plus przyprawy) w małych butelkach. Tu piłam fortunę warzywną z żeń - szeniem. Piłam też taki sok Dawtony o podobnym smaku, ale nie zrobiłam zdjęcia. Polecam wam takie soki. Bardzo fajnie pobudzają. Idealne są przed pracą, zamiast kawy ;) a przynajmniej zdrowsze. 


 Oprócz tego wypożyczyłam z biblioteki dwie piękne książki o papugach. Chciałabym w tym roku rozszerzyć swój wolontariat w zoo i oprócz ptasiego azylu, chciałabym się zajmować też papugami. Mam nadzieję, że mi się uda. Do tego czasu wzbogacam swoją wiedzę na temat tej, moim zdaniem, najciekawszej i najbardziej inteligentnej i najbardziej kolorowej grupie ptaków na świecie. 



Oprócz tego zaczęłam też zbierać znaczki i tworzyć własny, kieszonkowy atlas ptaków ;) Choć ostatnio z powodu pracy nie mam tyle czasu, żeby uzupełniać info o ptakach :D


W lutym miałam też okazję być w Blue City i tam mogłam z bliska zobaczyć (choć nie brałam autografu) Cande Molfese ;) - moją ulubioną bohaterkę z serialu Violetta. To co, że to serial dla dzieci i młodzieży. Mi też się podobał. Swoją drogą, nie znoszę takiej klasyfikacji typu "to jest dla dzieci, to głupio oglądać" itp. Podoba mi się coś, to oglądam. Tak samo z piosenkami Majki Jeżowskiej. One wcale nie są tylko dla dzieci. Są dla wszystkich :)


 A na przeciwko Blue City jest też sklep - Jubiler Schubert, w którym można kupić Złote Nutki


 Co prawda, ja poczekam, aż może kiedyś wygram w programie Jaka to melodia? ale jakby ktoś chciał kupić a nie ma zamiaru być zawodnikiem Jaka to melodia? to może sobie kupić w galerii Atrium Reduta ;)

Ostatnią rzeczą, ale równie cenną dla mnie, którą kupiłam, jest taka oto piękne książeczka
No i oczywiście dobrałam sobie do tego taką śliczną zakładkę z sówkami ;)

I tym miłym akcentem kończę ten ostatni lutowy post.

A Wam, jak minął mijający miesiąc?
Piszcie w komentarzach.



6 komentarzy:

  1. Zakładka z sówkami jest boska! I mówisz, że taką można kupić w Matrasie? Nie musisz odmawiać wyjścia ze znajomymi do lokali gastronomicznych. Możesz iść i np. zamówić sałatkę ;) no wiadomo, że to nie to samo, co frytki czy pizza, ale po jakimś czasie można się przyzwyczaić :)
    W Słodkim Słonym kiedyś mieli przepyszne kanapki. No po prostu niebo w gębie. Ale słyszałam, że tam jakieś zmiany były i teraz nie wiem czy jeszcze w ogóle je robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam wszystko z sowami i innymi ptakami też, więc tej zakładki nie mogłam nie kupić. Tak, w każdym Matrasie przy kasach są takie różne zakładki.
      Wczoraj już zrobiłam pierwszy krok w tym kierunku. Poszłyśmy z koleżanką do Sphinxa i zamówiłam mniejszą porcję dania niż zazwyczaj. I z mięsem drobiowym a nie wieprzowym, a do tego lipton Ice Tea zielona herbata a nie cola ;)
      Kanapki też są w Słodkim i Słonym, ale nie miałam okazji jeszcze ich spróbować. Może następnym razem.

      Usuń
  2. O jeju, ile zdjęć :D
    Pracowałam kiedyś w Reducie :D Ale nie zaglądałam do sklepów jubilerskich :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Torebka jest czadowa!!! Ja sama szukam i szukam i nic nie mogę znaleźć takiego, co by mnie urzekło i krzyczało "weź mnie, kup mnie!". Działo się u Ciebie w lutym :). Spotkania z przyjaciółmi, zakupy, rozwijanie pasji, trzymaj tak dalej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, przyznam, że i mnie torebka oczarowała. Szukam też jakiejś fajnej z frędzlami. Uwielbiam takie miesiące, w których się dużo dzieje. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Tak właśnie myślałam, że pominęłam post podsumowujący luty! Już nadrobiłam i wiem, że i w lutym sporo się u Ciebie działo :)
    Marzeniem mojej mamy jest wizyta w restauracji Magdy Gessler (zresztą jej imienniczki) albo w lokalu, który zmieniła za sprawą Kuchennych Rewolucji ;) Pączki w dwie godziny? Aha... Powiem o tym mamie! :D
    Zakładka z sówką jest urocza :) I ta torebka również mnie się podoba!

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...