18 stycznia 2016

Warszawskie Legendy

Witam! 

Dzisiaj przygotowałam dla Was post, specjalnie na prośbę Pasażerki, która bardzo chciałaby poznać/przypomnieć sobie legendę o Złotej Kaczce. Pomyślałam, że przy okazji opowiem o jeszcze dwóch innych legendach - o Warsie i Sawie oraz o Bazyliszku :) Zapraszam do poczytania. 


W przygotowaniu tego postu pomocna była mi była ta oto książeczka :)



Oprócz tego, na końcu podam rozwiązania obrazkowych zagadek, z jednego z poprzednich postów :) 

LEGENDA O POWSTANIU WARSZAWY 

Legenda o powstaniu Warszawy jest chyba najstarszą legendą warszawską, bo opowiada o założycielach tego miasta. Każde miasto w Polsce ma swoje legendy - Kraków o smoku Wawelskim, Poznań o Koziołkach, a Toruń o pierniczkach :) i wiele innych miast też pewnie, choć może mniej znane. 

Ta legenda opowiada o pewnym rybaku, który miał na imię Wars. Lubił samotnie spędzać czas nad brzegiem Wisły, tam miał swoją chatkę, w której mieszkał, lecz najchętniej lubił spędzać czas przesiadując właśnie nad brzegiem rzeki. Nawet jego bracia nie byli w stanie przekonać go do zmiany miejsca, albo chociaż na chwilę oderwania się od Wisły :). A że Wars był rybakiem, często wypływał łodzią na rzekę i łowił ryby. 

Zazwyczaj rybak wypływał na łowy za dnia, jednak pewnego dnia, a raczej nocy...wypłynął na Wisłę po zmierzchu. Wtedy usłyszał czyjś śpiew. To był bardzo piękny, kobiecy głos. Tak piękny, że Wars zapomniał o swoich rybach, które (pewnie szczęśliwe) wróciły do wody. Wars płynął w kierunku drugiego brzegu Wisły, zwabiony niezwykłym głosem dziewczyny. Gdy ujrzał ją wśród trzcinowiska, siedzącą na kamieniu, dostrzegł na jej dolnej części ciała .... rybie łuski. To syrena! :D Jednak na widok rybaka, syrenka czmychnęła do wody. Wars był zawiedziony. 

Od tej pory codziennie myślał o dziewczynie - syrenie. Każdej nocy przypływał w to samo miejsce, z nadzieją, że spotka syrenkę. Nawet przestał łowić ryby. Bracia Warsa martwili się o niego. Jednak zakochany Wars myślał tylko o swojej "wybrance" :D Jednak pewnego razu bracia Warsa zaprowadzili go do pustelnika, żeby ten wyleczył go z tej dziwnej "choroby" Warsa. Po wysłuchaniu opowieści pustelnik rzekł: "Kto pokocha syrenę, ten już na żadną dziewczynę nie spojrzy. A jeśli jej miłość zdobędzie syrena będzie musiała opuścić głębinę Wisły i przybrać ludzkie imię. I wtedy stałaby się kobietą". 

Serce Warsa zabiło mocniej po tych krzepiących słowach :) Wnet ruszył na poszukiwania syrenki. Była ciemna burzliwa noc. Ruszył na drugi brzeg Wisły i czekał na swoją syrenkę. Nagle coś się stało z łodzią, wir rzeki przewrócił ją i rybak wypadł z niej. Gdy nagle poczuł dotyk czyichś ramion. To syrenka! 

Gdy Wars ocknął się na brzegu, zobaczył, że razem z nim siedzi obok jego syrenka. Powiedział do niej "Będziesz się nazywać Sawa". Nagle potem Sawie zaczęły opadać łuski i przybrała postać kobiety. Uszczęśliwiony Wars zaniósł na rękach swoją ukochaną do chatki. I taka oto historia pierwszych założycieli Warszawy. 

"Tam, gdzie kiedyś stała jedna rybacka chatka, wyrosła osada. Z biegiem czasu zmieniła się w miasto - dzielne jak Wars i piękne jak Sawa. Miasto, w którego nazwie do dziś dźwięczą na zawsze połączone ze sobą te dwa imiona". 

Na pamiątkę Syrenki mamy w Warszawie dwa pomniki Syrenki




A nawet domy towarowe w Centrum nazywają się Wars i Sawa ;)



LEGENDA O ZŁOTEJ KACZCE

Pewnego razu w warszawskiej karczmie grupa szewców  rozmawiano o złotej kaczce. Jeden z nich - Jędrzej opowiadał tak: " Trzeba w noc świętojańską zejść do podziemi starego zamku na Ordynackiej i znaleźć tam jeziorko, a na nim pływającą złotą kaczkę. Kto do niej trafi ten będzie bogaty, dostanie skarby i złoto". 

Na to westchnął Lutek - "Oj przydałoby się trochę bogactwa. Muszę spróbować". I wtem Lutek wziął swoją świeczkę, krzesiwo i worek na skarby i ruszył Tamką w dół ;) 

Lutek wędrował już bardzo długo i nagle stanął w podziemiach groty. Tuż przed nim migotało blaskiem swej wody tajemnicze jeziorko. A po jego gładkiej tafli pływała ona... złota kaczka. 

- Przyszedłeś po skarby? - zapytał dziewczęcy głos kaczki :D  Lutek się zdziwił. 
Wtem na oczach Lutka kaczka zamieniła się w kobietę - królewnę w złotej sukience i koronie na głowie. Miała też długie jasne włosy i biło od niej światło. 

- Obdarzę Cię skarbami ale musisz spełnić jeden warunek - rzekła tajemnicza królewna. 
- Jaki? - zapytał Lutek
- Dam Ci w tej sakiewce sto dukatów. Musisz je wydać w ciągu jednego dnia. Ale musisz wydać wszystkie tylko dla siebie, nie wolno ci się z nikim dzielić. Jeśli dotrzymasz obietnicy, skarby będą Twoje. 

Lutek, szczęśliwy, z dukatami w dłoni (w sakiewce) ruszył na zakupy. Kupił sobie ubrania, potem zaszedł do gospody i najadł się do syta. Zamówił też dorożkę i przejechał się do Wilanowa. Potem wybrał się do teatru. Był szczęśliwy, jak nigdy przedtem. Jednak Lutek nie wydał wszystkich pieniędzy. Nie przypuszczał, że tak trudno będzie mu je wszystkie wydać. 

Pogrążony w swoich myślach Lutek zastanawiał się co zrobić z dukatami. Wtem natknął się na żebraka. 
-Pomóż, Panie - usłyszał od niego - jestem starym żołnierzem i straciłem rękę. Od dwóch dni nic nie jadłem...

Spojrzał Lutek na swoją sakiewkę, potem na biedaka, i mówił: 
- Weź moją sakiewkę. 

Wtedy nagle usłyszał głos złotej kaczki: 
- Nie dotrzymałeś obietnicy! Nie wydałeś wszystkich dukatów dla siebie!

Lutek się zdenerwował: "Co to za królewna, która z biednym nie pozwala się podzielić?!" 

Stary żołnierz był bardzo szczęśliwy. Lutek również - przecież  biednymi trzeba się dzielić. 

A o złotej kaczce nikt już nie słyszał. I dobrze - cóż warte jest bogactwo, którym z nikim nie można się podzielić? 


powyżej - pomnik złotej kaczki 
poniżej - zamek Ostrogskich (obecnie Muzeum Fryderyka Chopina) 


I tak na pamiątkę tamtej legendy dziś na ulicy Tamka, przed zamkiem na Ordynackiej ( Zamek Ostrogskich - w którym mieści się obecnie Muzeum Fryderyka Chopina). Przed tym zamkiem znajduje się fontanna ze złotą kaczką. 


LEGENDA O BAZYLISZKU

O Bazyliszku od dawna ludzie słyszeli i bali się - choć nikt nie wiedział, jak właściwie wygląda. Może miał skrzydła? A może wężowaty ogon? Ale jedno miał na pewno - zabójczy wzrok. I mieszkał w starej jamie w kamienicy przy Krzywym Kole. 

- Nie zbliżajcie się do tego miejsca - ostrzegał swoje dzieci, Maćka i Hanię,  Melchior Ostroga, mistrz płatnerski. 
- Bujda z tym Bazyliszkiem - mówił ich sąsiad, straszy o parę lat Waluś - pewnie kto ukrył w tych podziemiach skarby i wymyślił potwora, żeby tam nie zaglądać. 
- Och, a gdyby tak znaleźć te skarby - pomyślał powiedział Maciuś - to by się tatuś ucieszył! 

Ta myśl nie dawała chłopcu spokoju. Wziął siostrzyczkę za rękę i pobiegli na Krzywe Koło. Zeszli na dół, do piwnicy. Niestety, żadnych skarbów tam nie znaleźli, przestraszeni, próbowali znaleźć drogę powrotną na zewnątrz. Schowali się w najciemniejszy zakątek piwnicy i zamknęli oczy. 

Tymczasem w miejskim ratuszu rozprawiano o tym, jak się pozbyć Bazyliszka. 
- Nie ma innego sposobu na niego. Trzeba go przechytrzyć jego własną bronią - mówił uczony starzec. 
- Sam siebie ma porazić? Jak to? - zapytał go ktoś
- Właśnie! Gdy spojrzy we własne odbicie w lustrze - odrzekł mędrzec. 
- No dobrze - powiedział stary Bartosz - ale gdzie znajdziemy śmiałka, który wejdzie do lochów? 
- I na to znajdzie się rada - trzeba wziąć kogoś kto i tak miałby wkrótce skończyć życie...nie macie w lochach jakiś skazańców? - uśmiechnął się mędrzec
- Trzeba go obwiesić zwierciadłami. I niech pod żadnym pozorem nie patrzy w oczy bestii. 


Wtem wyszli na ulicę, gdy zobaczyli dziwne zbiegowisko. Przybiegła do nich pani Ostrożyna i woła: 
- Ratujcie nasze dzieci! Zeszły do piwnicy bazyliszka!! Pomocy!!

Nie było chwili do stracenia. Jeden z racjów popędził do lustra, a inni udali się do więzienia. W celi śmierci siedział jeden skazaniec. 
- A za co pan siedzi?
- Za morderstwo....którego nie popełniłem - odrzekł chłopak - Sąsiad mój nie wrócił z targu, a jego żona oskarżyła, żeśmy się pobili i że mu groziłem! 
- Jeśliś niewinny, Bóg Cię ocali - oświadczył najstarszy z rajców, który opowiedział mu o Bazyliszku i zdradził, że będzie im potrzebny. Chłopak nie wahał się ani chwili. 

Wtem wszyscy zebrali się przy kamienicy na Krzywym Kole. Wszyscy patrzyli na skazańca - śmiałka, który ruszył odważnie - "ubrany" w zwierciadła - na spotkanie z Bazyliszkiem. 

- Gdybym stąd nie wrócił, wiedzcie, że nie zabiłem tego człowieka! Gdy wypowiedział te słowa, ruszył w dół, do piwnicy. Zapanowała cisza, ludzie zaczęli się modlić. Nagle gdzieś w głębi piwnic rozległ się upiorny krzyk. Ludzie wstrzymali oddech. 

I nagle jest! Wrócił chłopak lecz nie sam! Są z nimi dzieci - Maciuś i Haneczka :) 
Radości nie było końca. Tymczasem skazaniec stał się bohaterem! Niebawem odnalazł się jego sąsiad, którego nie zabił. 

    fot. fotoforum.gazeta.pl 

http://www.bazyliszek.waw.pl/ - Tutaj możecie się zapoznać z menu Bazyliszka :)

W Warszawie długo jeszcze ludzie mówili o strasznym bazyliszku i dzielnym chłopcu, który uratował miasto i dzieci przed zabójczym wzrokiem bazyliszka. Na pamiątkę tej historii jedną z kawiarenek na Starym Rynku w Warszawie nazwano "Bazyliszek" i umieszczono nad nią bazyliszka z czerwonymi oczami, którgo wzrok nie zabija, tylko...zaprasza na gorącą herbatkę :D Czy ktoś miał okazję być już w Bazyliszku? :D

A teraz rozwiązanie zagadek 

Z TEGO POSTA

1. POMNIK ZŁOTEJ KACZKI ZNAJDUJE SIĘ NA ULICY TAMKA
2. MOST, PRZY KTÓRYM STOI SYRENKA TO MOST ŚWIĘTOKRZYSKI
3. PARK Z NIEDŹWIADKAMI TO PARK PRASKI
4. JEZIORKO ZE ZDJĘCIA NR 4 TO JEZIORKO KAMIONKOWSKIE W PARKU SKARYSZEWSKIM
5. TVP ZNAJDUJE SIE NA UL. WORONICZA
6. PLAC Z KOŚCIOŁEM ŚW. JAKUBA TO PLAC NARUTOWICZA NA OCHOCIE
7. TRÓJKA POLSKIE RADIO MIEŚCI SIĘ NA UL. MYŚLIWIECKIEJ
8. UNIVERSAM GROCHÓW ZNAJDUJE SIĘ NA RONDZIE WIATRACZNA NA PRADZE POŁUDNIE
9. GALERIA HANDLOWA TA NAZYWA SIĘ "PLAC UNII", PRZY PLACU UNII LUBELSKIEJ
10. NA TYM ZDJĘCIU ZNAJDUJE SIĘ ZAMEK KRÓLEWSKI, PIĘKNIE OŚWIETLONY PROMIENIAMI SŁOŃCA :)

Najbliżej poprawnych odpowiedzi była Kinga Jurzec :)
 Gratulacje Kochana dobrej znajomości Warszawy ;) 


11 komentarzy:

  1. Znam wszystkie legendy, jednak nie widziałam na żywo elementów w mieście, które do nich nawiązują. Choć bardzo bym chciała zobaczyć na przykład Syrenkę, no bo jak być w stolicy i jej nie zobaczyć :/ muszę kiedyś się wybrać do Warszawy na spokojnie, bo Zamku również nam na wycieczce nie pokazali... a jak byłam innym razem, to byłam na meczach i nie było już czasu na zwiedzanie miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam Cię do stolicy po raz kolejny ;) za jednym razem nie da się wszystkiego zobaczyć, nawet ja nie znam całej Warszawy, ale lubię poznawać jej zakątki i przedstawiać je Wam na blogu, czy też na Instagramie :) Do jednego z pomników Syrenki można nawet bardzo bezpośrednio dojechać nową linią Metra.

      Usuń
  2. Przeczytałam do końca, no i trafiłam na rozwiązania zagadek xD. Trochę sobie zepsułam zabawę, no ale trudno! To wspaniałe, że tak pasjonujesz się swoim miastem. Legenda o Bazyliszku najbardziej mi przypadła do gustu, pewnie ze względu na to, że polubiłam ją już za czasów szkolnych :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zawsze właśnie bałam się tego Bazyliszka, jak byłam mała i z tego powodu nie lubiłam chodzić na Stare Miasto ;) ale to w dzieciństwie :D Tak, kocham moje miasto i zamierzam nawet zrobić w tym roku (w końcu!) kurs przewodnika po mieście :D nie mogę się doczekać

      Usuń
    2. Kurs na przewodnika - super sprawa, trzymam kciuki :)! Jeny ja to lubiłam bazyliszka, nawet chętnie go rysowałam hah :D.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie jezioro tez mi przyszło do głowy, ale nie byłam pewna, czy nawet takie jest. O takiej galerii nie słyszałam nawet. Ale uważam, że jak na to, że wynajmuje tu mieszkanie dopiero od paź 2014 to nie jest źle. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pewnie też zasługa Twojego chłopaka ;) A tych galerii przybywa z każdym rokiem coraz więcej. Wczoraj czytałam w gazecie Metrocafe, że powstaje nawet Galeria Północna na Białołęce.

      Usuń
  5. Ja bardzo lubię legendę Warsa i Sawy <3 Złotą Kaczkę jakoś mniej...

    BTW. zapraszam cię po nominację :)
    http://biblioteczkaciekawychksiazek.blogspot.com/2016/01/tea-book-tag-lba.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, bardzo dziękuję Ci za nominację ;) Zaraz do Ciebie zajrzę

      Usuń
  6. Kocham legendy. Polecam Ci Aniu Legendy Pienińskie jeśli kiedyś trafisz na tą książkę. Czytałam i są niesamowite.

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...