26 stycznia 2016

3 NOWE POCZTÓWKI + TEA BOOK TAG

Kochani!

Co u Was? Jeśli nudzi Wam się to zapraszam do poczytania mojego bloga :) Na dziś przygotowałam dla Was taki podwójny post, czyli 2 w 1. Najpierw pokażę Wam 3 moje nowe pocztówki do kolekcji, a potem czeka na mnie TAG książkowy, bowiem zostałam nominowana przez KittyAilla do Tea Book TAGu :)

Zapraszam więc do czytania i oglądania!!!


3 NOWE POCZTÓWKI 

Kochani, niedawno zaprezentowałam Wam moją małą kolekcję kartek, które zbieram sobie na pamiątkę z różnych miejsc, które odwiedziłam. Pod tym linkiem możecie sobie przypomnieć moją kolekcję ;)
 http://piosenkajestdobranawszystko87.blogspot.com/2016/01/moje-pocztowki.html

Jednak w ostatnim czasie moja kolekcja wzbogaciła się o kolejne 3, oto one:

1. BYDGOSZCZ 


Tą piękną pocztówkę otrzymałam od Marceliny, DZIĘKUJĘ CI BARDZO :) 

W Bydgoszczy miałam przyjemność być tylko raz, w 2011 roku, w maju, na koncercie Roberta Janowskiego. Jednak wtedy właśnie zapomniałam kupić pocztówki, za dużo emocji wtedy było. I tak się zastanawiałam skąd by tu wziąć kartkę z tego miasta. Dla mnie pocztówki są właśnie ważną pamiątką, może to dziwne, ale w ten sposób jakoś sobie dokumentuję, co zwiedziłam. Mam owszem kilka znajomych osób z Bydgoszczy ale pomyślałam, że głupio mi prosić. Aż tu właśnie Marcelina, z bloga http://przewodnik-po-dietetyce.blogspot.com/, którego serdecznie Wam polecam, przysłała mi kartkę z tego miasta :) Bardzo Ci dziękuję. Na pewno odwiedzę Twoje miasto raz jeszcze i zwiedzę go dokładniej. 

2. NEW YORK CITY 


Pierwszy raz w życiu doczekałam się nawet pocztówki z Nowego Jorku!!! Z Ameryki :D Dziękuję Sawatka. Dzięki Tobie chociaż "kawałek" Ameryki mogę mieć w swoim domu :) Nawet dostałam piękną kopertę z moim ulubionym motywem (ptaki - tu sowa, prawdopodobnie uszatka ;), ale nie widzę jej w całości to nie dam głowy czy to na pewno ten gatunek. Wybaczcie, ale ja już tak mam, że jak tylko widze jakiegoś ptaka to potrzebuję rozpoznać "jaki to gatunek" ;)). 

Dodatkowo, niedawno, kupiłam sobie kalendarz ścienny na nowy rok i z takim samym widoczkiem jak na pocztówce :D A do tej pory jakoś specjalnie nie ciągnęło mnie do Stanów, a może jednak jakaś podświadomość mnie tam ciągnie. 

3. WARSZAWA


Może się zdziwicie, ale pierwszy raz mam też w swojej kolekcji pocztówkę z Warszawy ;) Jakoś nie pomyślałam wcześniej by kupić sobie kartkę z Warszawy. Zwykle jak kupowałam to komuś żeby wysłać i tak szukałam właśnie ładnych kartek dla Sary i Marceliny i natkęłam się również na taką...przedstawiającą 3 warszawskie Syrenki :D I ta pocztówka nawet mnie samą zaskoczyła, bo nawet nie wiedziałam,że mamy aż 3 pomniki syrenek. Tą ze Starówki znałam, tą z Powiśla też, ale tej z ulicy Karowej, to przynam się szczerze, ze nie, choć wiele razy byłam na tej ulicy. Niedawno miałam okazję być na Karowej, bo jechałam tam do lekarza, i patrzę...jest i syrenka.! :D Dobrze wiedzieć. 


To tyle z moich nowości pocztówkowych. 

Teraz czas na Tea Book TAG 

1. Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk....

Moją ulubioną książką - klasykiem, którą mogłabym uznać za "książkową czarną herbatę" jest z pewnością "W Pustyni i w Puszczy" Henryka Sienkiewicza. Już od bardzo dawna lubię tą powieść, a razem z "Anią z Zielonego Wzgórza" zapoczątkowały u mnie pasję do czytania. O "Ani.." już kiedyś trochę pisałam, nie wiem też czy można ją uznać za klasykę, ale Sienkiewicza już na pewno tak, przecież jest jednym z polskich noblistów z dziedziny literatury. Mimo iż początek książki jest trochę nudny, ale za to jak już jest w niej "etap puszczy", to bardzo lubię. Wtedy czytelnik może się przenieść do dzikiej Afryki, pełnej zwierząt, takich jak lwy czy słonie. Nawet jeden z nich - King, został przyjacielem Nel ;) Uwielbiam tą książkę właśnie z dwóch powodów - akcja dzieje sie w Afryce - kontynencie, który od dawna mnie fascynuje, jako miłośnika zwierząt. Mogę też śmiało powiedzieć, że (trochę też dzięki filmom "W Pustyni i W puszczy" no i piosence Beaty "Rzeka Marzeń") wiem, że w życiu nie można się nigdy poddawać, ważny jest w życiu cel, nasze marzenia. Trzeba być w życiu dzielnym. Zawsze powtarzałam sobie, że chcę być w życiu "tak dzielna jak Staś" ;) A jeśli czasem płakałam z bezsilności, to mówiłam sobie tak jak Nel, że "to nie łzy, to tylko oczy mi się pocą" - jakoś tak mniej więcej brzmiał ten cytat. 



2. Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy niej zasnęłam...

Hm...nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek zasnęła przed książką, ale były takie, przy których była blisko ;) Np bardzo nudzą mnie książki Beaty Pawlikowskiej. Co prawda uwielbiam książki podróżnicze, większość z nich raczej mnie nie przynudza, bo lubię czytać o ciekawych miejscach. Jednak książki Pawlikowskiej mnie nieco nudzą. Może nie natrafiłam na odpowiednią. Przeczytałam jej 3 książki - "Blondynka na safari", "Blondynka na Czarnym Lądzie" i "Blondynka w Chinach". Nie przekonały mnie jakoś te książki. Zwłaszcza ta pierwsza, w której za dużo rozpisała się na temat jakiegoś chłopaka, który bardzo bał się zwierząt, szczególnie likaonów, i dziwiła się jak taka osoba może podróżować po Afryce. Mnie to nawet trochę wkurzyło ponieważ zwierzęta, zwłaszcza te dzikie, są niebezpieczne. To nie to samo co nasze psy i koty, a i te potrafią nieraz ugryźć, podrapać. mają naturę drapieżników, więc nic dziwnego. Tym bardziej likaony - takie dzikie psy w Afryce, trochę podobne do hien. Nigdy nie wiadomo, jak się zwierzę zachowa. Nie tylko dotyczy to drapieżników. Np słonie czy hipopotamy też są niebezpieczne. Nawet opiekunka słoni, Daphe Scheldrich, która od lat zajmuje się osieroconymi słoniątkami, nieraz została "potrubowana" przez swoich podopiecznych, przez co leżała w szpitalu. To normalne, że człowiek się boi zwierząt. Nawet pracownicy zoo nie zawsze są bezpieczni. Przepraszam, że się trochę rozpisałam na ten temat. Powinnam zrobić oddzielny post o tym :)
Wracając do Beaty Pawlikowskiej, mam wrażenie, że ona chyba więcej czasu spędza na pisaniu książek niż na podróżach. Ciągle w księgarniach (na półkach pt "literatura podróżnicza" zawsze dominują jej książki). :D

3. Herbata czerwona pu-ehr, czyli taka, w której bohaterowie się przemieszczają...

Mogę Wam polecić bardzo fajną, lekką książkę - idealną na wakacje. Co prawda mamy styczeń, ale polecam już teraz rozglądać się za książkami na lato ;) Jest to książka "Wakacje w Europie" Marilyn Brant. Jest to powieść w której młoda dziewczyna z Ameryki, trochę znudzona swoim dotychczasowym życiem, postanawia wyruszyć do Europy wraz z jej ciocią i...znajomymi cioci ;) Początkowo Gwen (główna bohaterka) czuje sie zagubiona i osamotniona wśród tej grupy osób podczas wycieczki. Jednak z czasem, wraz z każdym odwiedzanym miejscem, próbuje sobie wszystko poukładać, poznaje nowych ludzi, którzy wcale nie są tacy "sztywni" jak na seniorów przystało. Polecam wszystkim, bardzo zabawna książka dla każdej kobiety ;)

4. Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi...

Jest pewnie autor, który napisał bardzo fajne książki, podróżnicze, a jakoś jest mało znany. Zachęcona pozytywnymi opiniami na lubimyczytac.pl - wypożyczyłam książkę "Zapiski z małej wyspy" Billa Brysona. I zachwyciłam się tym autorem. Bill Bryson w bardzo zabawny sposób opowiada o swoim życiu na wyspach czyli w Wielkiej Brytanii. Autor przez jakiś czas mieszkał - opowiada w niej o życiu Brytyjczyków, o ich zwyczajach oraz miejscach, które autor odwiedził i poleca odwiedzić innym. Oprócz tej książki czytałam jeszcze jego książkę "Śniadanie z Kangurami", gdzie w przezabawny sposób opowiada o tym, jak mieszkał kiedyś w Australii :D 





5. Herbata biała, czyli książka niezasłużenie popularna...

Pierwsze co mi przyszło do głowy to cała saga "Zmierzch" :D W 4 tomach w kółko przewija się ten sam temat :) Już miałam skończyć na drugim tomie, ale łudziłam się, że może chociaż w ostatniej części coś będzie się działo. Ale nie. Wg mnie "Zmierzch" jest niezasłużenie tak popularny,często "stawiany" obok "Harrego Pottera, w sumie nie wiem dlaczego. Ale do Pottera to sie nawet nie równa ani trochę. Nie mam nic przeciwko książkom o wampirach, właśnie chciałabym,żeby w tym "Zmierzchu" choć trochę powiało grozą, niebezpieczeństwem. Ale wampiry chodzące do szkoły? Tak normalnie? za dnia? Jeżdżący samochodami? Do tego nie jedzą ludzkiej krwi, tylko polują na zwierzęta? Trochę coś nie pasowało mi to. I ta irytująca Bella. Aż szkoda mi było Charliego i Jacoba :( 

6. Herbata Yerba Mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła...

Hm..w tej chwili nie potrafię sobie takowej przypomnieć. Może to być też wspomniane wcześniej w Pustyni i w Puszczy, której właśnie nie lubię początku, wolę już tą część jak Staś i Nel uwolnili się od tych Arabów, czyli gdy Staś ich zabił i mogli wyruszyć dalej by szukać swoich ojców. 

7. Herbata ziołowa, czyli książka którą czytano mi na dobranoc...

O ja bardzo lubiłam wszystkie baśnie, które rodzice czytali mi na dobranoc... Andersena, Braci Grimm i inne. Bardzo lubiłam też sama czytać, np wiersze Juliana Tuwima czy Jana Brzechwy :) Moją ulubioną baśnią Andersena jest ta o Brzydkim Kaczątku ;)


8. Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka...

No właśnie polecam wam "Wakacje w Europie" Marylin Brant oraz książki Billa Brysona. Oprócz tego mogę Wam polecić biografię/autobiografię Jacka Cygana - "Życie jest piosenką" - to bardziej dla kogoś kto kocha muzykę, ale nie tylko. Pan Jacek jest moim ulubionym tekściarzem i ma bardzo fajne poczucie humoru. 
Więcej o tej książce pisałam TUTAJ

9. Ice Tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach. 

Taką książką, która ostatnio zmroziła mi krew w żyłach jest powieść kryminalna Camilli Lackberg "Kamieniarz". Pisałam więcej o niej w tym poście

10. Herbata rozlana, czyli kogo Nominuję..

KAROLINA G
KINGWAY KINGA 
SAWATKA
MARCELINA 



5 komentarzy:

  1. miło zobaczyć pocztówkę ode mnie u Ciebie na blogu. ;D co do tych znaczków z sowami to uwielbiam je, są piękne. <3 gdy jestem w jakimś zoo, to z ptaków najbardziej lubię oglądać właśnie sowy.
    ciekawy tag, dziękuję za nominację. :D chociaż nie zgadzam się z tym, że herbata zielona jest nudna, a biała niezasłużenie popularna - kocham obie te herbaty, na pewno są zdrowsze niż czarna. :)
    a wiesz, że ja nie przebrnęłam przez "W pustyni i w puszczy"? :/ Podobnie jak przez "Quo vadis" Sienkiewicza...
    Co do "Zmierzchu" to książki jeszcze są ok i, może wstyd się przyznać, ale bardzo mnie wciągnęły. z kolei filmy... co kolejny to gorszy.
    teksty Jacka Cygana są świetne, zgadzam się! jak mi się zdarzało sprawdzać, kto napisał jakiś polski tekst, który akurat wpadł mi w ucho, był to zwykle pan Jacek. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie, ciekawie! Dziękuję przede wszystkim za nominację, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć na nią :). Co do książek - ja też uważam, że Zmierzch jest zbyt wysławiony. Fajnie się czyta, ale no szału to nie ma. To, że piją zwierzęcą krew znam z Pamiętników Wampirów, w ogóle mnie nie dziwiło. Ale szkoda mi było CHarliego. Mam 2 za sobą i jestem w połowie 3ciej części. W Pustyni... też mi się podobało :)!
    Pocztówki mnie powaliły, szczególnie ta z Nowego Jorku!!! Przepiękna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo, ja też nie wiedziałam o 3 syrenkach :D
    hm, zgadzam się ze Zmierzchem! i dziękuję ci za odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne pocztówki, ta z Bydgoszczy najbardziej mi się podoba:) Akurat te miasta mam już w swojej kolekcji. Z książek, które wymieniłaś czytałem "W Pustyni i w Puszczy" i "Ania z Zielonego Wzgórza".

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziękuję za nominację, Aniu! Odpowiedzi pojawią się w środę za dwa tygodnie :)
    Pocztówki świetne, najbardziej podoba mi się Nowy Jork od Sary oraz Twój kalendarz :)
    "W pustyni i w puszczy" zaczęłam, ale nie skończyłam jej jeszcze. "Ania z Zielonego Wzgórza" ehh naprawdę jestem rozczarowana tą książką i nie potrafię jej polubić. Książek Pawlikowskiej przeczytałam już sporo (dokładnie 21) i jeśli tylko za bardzo nie rozwleka się nad sensem życia, to nawet lubię to, co pisze. "Blondynka w Chinach" podobała mi się na przykład bardzo. "Zmierzch" przeczytałam, jednak Bella to dość irytująca bohaterka.

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...