28 grudnia 2015

MOJE MUZYCZNE PODSUMOWANIE ROKU ♫♫

Kochani, 

Po podsumowaniu książkowym czas na podsumowanie muzyczne. Nie byłabym sobą, gdybym pominęła muzykę, tym bardziej, że nazwa bloga zobowiązuje. I tak właściwie jest zawsze u mnie. Muzyka jest nieodłącznym elementem mojego życia, jest najlepszym przyjacielem, czasem gdy nie mam z kim pogadać to włączam muzykę. Dlatego chciałabym tutaj napisać jaki ten rok 2015 był dla mnie pod muzycznym względem. Co się działo? Na jakich byłam koncertach? Co mnie zainspirowało itd. Oprócz tego wrzucę Wam kilka piosenek Roberta Janowskiego, jakby ktoś chciał posłuchać ;)



Może zacznę od koncertów. W tym roku nie było ich u mnie dużo. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że bywam bardzo często na koncertach, jednak przez 2 lata z powodu depresji odechciało mi się jeździć na koncerty, chociaż kocham je bardzo. 

W 2015 roku byłam na tylko 3 koncertach: Garou, Skaldów i Roberta Janowskiego. 

Koncerty Garou i Roberta relacjonowałam tutaj:

Garou


Robert Janowski


koncertu Skaldów nie relacjonowałam na blogu. 

To były tylko 3 koncerty, ale dla mnie bardzo wyjątkowe. Garou to wspaniały, światowej sławy wokalista, który swoją chrypką przyciąga tłumy fanek na koncercie :D Ja aż taką zagorzałą fanką jego nie jestem, za to moja przyjaciółka Kasia - TAK! ;) Dzieki niej to był już 2 nasz koncert Gara, na którym byłyśmy ;)



Roberta jak pewnie wiecie, znam bardzo dobrze, nie tylko z TV ;) No cóż...przyjaciół się nie wybiera, sami jakoś się znajdują wtedy, kiedy ich potrzebujemy. Z Robertem mam dobry kontakt, ale dawno nie miałam jakoś okazji się wybrać na koncert, aż pewnego razu coś napisałam mu, że nie mam pieniędzy by jeździć daleko na koncerty. Całe moje oszczędności wydałam na wakacje nad morzem, o czym marzyłam od zawsze. Wtedy niedługo po tym jak napisałam mu o tym ... okazało się, że ma być koncert Roberta i to w dodatku w Warszawie - w dzielnicy, w której Robert mieszka :D w kinie. I to był darmowy koncert! <3 Niesamowite. On mi nigdy tego nie mówił, ale mam wrażenie, że Robert ten koncert zorganizował właśnie specjalnie dla mnie. Bo nawet zaśpiewał na nim takie piosenki swoje, które najbardziej lubię, a mówiłam mu kiedyś które najbardziej lubię, o których rozmawialiśmy. Takie, których Robert nie gra zazwyczaj na koncertach, i to mnie najbardziej zaskoczyło (pozytywnie).  Heh...bardzo wzruszył mnie ten koncert i bardzo osobiście go odebrałam. 



Ledwo "wyszłam" z emocji po koncercie Roberta a tydzień potem byłam na koncercie Skaldów. Wiem, że może wiele osób nie słucha już takiej starszej polskiej muzyki ale ja słucham. Uwielbiam Skaldów, mają cudowne piosenki, ponadczasowe. Któż z nas nie zna takich przebojów jak "Prześliczna wiolonczelistka", "Wiosna - wszystko kwitnie wkoło", czy aktualne do pory roku "Z kopyta kulig rwie" ;) Dla tych muzycznych uniesień warto było być na koncercie. 



Jednak to nie koniec muzycznych emocji w tym roku. Bowiem po raz 4 miałam przyjemność wziąć udział jako zawodniczka w moim ukochanym programie "Jaka to melodia?" :) Kocham ten program z wielu powodów - wychowałam się na nim, ukształtowałam swój gust muzyczny, poznałam Roberta, poznałam pozostałą ekipę programu, byłam tam publicznością przez 2 lata, poznałam tam przyjaciół - zarówno na publiczności jak i wśród zawodników. Czuję się tam z tymi ludźmi jak z jedną wielką rodziną. Między zawodnikami rodzą się przyjaźnie a nawet czasem miłość. Znam osobiście dwie takie pary, które poznały się przez program. Niektórzy są już po ślubie. 



Dla mnie występy w Jaka to melodia? to nie tylko spełnienie marzeń o byciu w telewizji ale też sposób na pokonanie odwiecznej tremy i lęku społecznego i przed występami. Wiele osób mi mówi, że zmieniłam się, że potrafię mówić do kamery i się już ich nie boję. Wręcz przeciwnie, mogłabym gadać i gadać z Robertem o wszystkim <3 przy tym śmiejąc się cały czas :D Nawet żona Roberta Monika napisała mi kiedyś, że widać, że ten program mnie bardzo zmienił i jest to dla mnie bardzo fajny czas tam <3 tego się nie spodziewałam. 



W tym roku dużo się przygotowywałam do swojego występu - o wiele więcej słuchałam muzyki niż dotyczas, dlatego też mniej czytałam książek w tym roku. Niestety, trochę się nie powiodło w półfinale, ale i tak nie żałuję tych godzin spędzonych na słuchaniu muzyki. Przypomniałam sobie i poznałam wiele cudownych utworów, które słucham często. 



Oprócz występu w programie, miałam przyjemność też drugi raz wystąpić w programie Roberta w Radiu Złote Przeboje. Opowiadałam tam o pewnej piosence Perfectu "Odnawiam duszę" :) Robert najpierw do mnie zadzwonił, kiedy byłam w przychodni u lekarza przed bardzo stresującym badaniem, musiałam mu powiedzieć, że nie mogę teraz rozmawiać, to on zadzwonił na drugi dzień i wtedy mogłam na spokojnie,w  domu opowiedzieć o tej piosence i jednocześnie podziękować Robertowi za tyle lat cudownej, wspaniałej przyjaźni, bo nie umiem inaczej tego nazwać. Podczas, gdy wiele osób się ode mnie odwróciło, Robert nigdy tego nie zrobił, odkąd się znamy, wspiera mnie zawsze i dzięki niemu tyle marzeń się spełniło <3 



Czekam na kolejny rok, w którym myślę, że nie zabraknie koncertów i innych wydarzeń muzycznych dla mnie. Już mam w planach 3 koncerty także będzie się działo :D O czym będę pisać na blogu na bieżąco :)





3 komentarze:

  1. Super, że miałaś okazję wystąpić w programie, być tam na publiczności i masz takiego przyjaciela ;) U mnie jeśli chodzi o 2015 to był najbardziej koncertowy rok w moim życiu. Nie pamiętam ile dokładnie koncertów, ale tak mniej więcej 15.
    [mój blog]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. No w poprzednich latach też zaliczałam tak dużo koncertów jak Ty, ale ostatnio miałam trochę trudny czas. Jednak nie ma to jak ulubiona muzyka i koncerty na żywo :D Pewnie, chętnie odwiedzę Twój blog.

      Usuń
    2. Dokładnie, ulubiona muzyka na żywo i przeżywanie ją z innymi ludźmi to najlepsze co może być. Życzę aby wszystko się szybko poukładało ;)

      Usuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...