16 listopada 2015

Poniedziałkowy czas relaksu

Witajcie Kochani,

Ostatnio zamęczałam Was tutaj postami dietetycznymi i dotyczącymi szukania pracy. Dziękuję za tyle miłych słów, które przeczytałam od Was w związku z moimi dwoma postanowieniami na jesień i zimę. Dzięki tym dwóm celom jesień i zima może nie będzie taka nudna. Zwykle te dwie pory roku były dla mnie takim okresem przeczekania i niecierpliwego czekania na nadejście wiosny. W te miesiące czułam się jakbym nie żyła pełnią życia. Dziękuję Wam za wszystkie rady, za trzymanie kciuków. Dla mnie każde takie miłe słowo jest ważne. Nawet jeśli mnie znacie tylko z bloga to i tak czuję Wasze wsparcie :) Mam nadzieje, że do wiosny starczy mi tej pozytywnej energii, którą mi wysyłacie i uda mi się zdobyć pracę oraz zrzucić parę kilo by potem móc "żyć jak człowiek" :D


Jednak dzisiaj postanowiłam cały dzień przeznaczyć na relaks. Tak...tak.. w poniedziałek! Można powiedzieć, że czasem bycie bezrobotnym ma też swoje zalety :D I podczas, gdy inni śpieszą się do pracy, do autobusu czy szkoły, ja mogę wyjść o 10 rano, wyciągnąć z szafy moje kijki do nordic walking i ruszyć na długi spacer :)

Ostatnie 2 miesiące byłam maksymalnie zabiegana, nawet jak na osobę bez pracy...bo ja tej pracy szukałam :) Co rano wstawałam, żeby albo szukać ofert pracy w Internecie, a to jeździłam do urzędu pracy. Piałam listy motywacyjne, nowe CV. Ponadto przygotowywałam się do nagrania odcinka Jaka to melodia? potem koncert Roberta i audycja w radiu. Nie obyło się też bez lekarzy...w dniu nagrania programu zaczęło mnie kłuć w oku...miałam zaczerwienione...na drugi dzień wylądowałam na ostym dyżurze...gdzie przesiedziałam 7 godzin i zrezygnowana pojechałam do domu. Na drugi dzień to samo, tylko w innym szpitalu. Czekałam od 8.00-15.00 na okulistę. Potem kontrola oka w przychodni. Inne problemy też natury hormonalnej miałam. W weekendy też nie miałam jak odpocząć, bo pracuję jako wolontariuszka w zoo. W tygodniu też przygotowuję kolejne posty na bloga :), zaczęłam prowadzić dziennik odchudzania i dziennik aktywnego poszukiwania pracy, potem pisałam próbne artykuły, biegałam też po bibliotekach po nowe książki, żebym miała co czytac w długie jesienne wieczory :D ...także nie miałam nawet takiego dnia dla siebie. A taki dzień relaksu przydaje się każdemu.



I dzisiaj miałam taki mój idealny dzień relaksu. Wstałam rano o 7. Umyłam głowę nowo kupionym szamponem Garnier wzmacniający włosy (taki w zielonej butelce), potem nałożyłam odżywkę :D zawsze po umyciu głowy czuję się "jak nowonarodzona" ...szczególnie po weekendowej pracy w zoo. Minusem (jedynym) pracy w zoo jest dla mnie to, że pracuję tam w niezbyt przyjemnie pachnących pomieszczeniach, a to przecież praca fizyczna...zmienianie sianka lub gazetek w klatach dla ptaków, przygotowywanie jedzenia dla wszystkich ptaków, potem wymiania wody w wolierach, czyli dźwiganie ciężkich baniaków z wodą. Potem zmywanie wszystkich brudnych naczyń po niedojedzonych (przyprawionych ptasimi  nieczystościami) :D nie jest najprzyjemniejszym zadaniem. Ale i tak nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną :D praca ze zwierzętami to coś co kocham. Ale ludzie o słabych nerwach i wrażliwych na zapachy i pewne widoki, nie mogliby tam pracować :D


Kaczuszki i gąski jedzą przygotowaną przeze mnie "sałatkę" ;)


Następnie zjadłam lekkie, dietetyczne śniadanko. Dziś zjadłam przepyszną rybkę w pomidorach z konserwy :D Ryby są bardzo zdrowe, szczególnie morskie. Napiszę kiedyś oddzielny post o rybach i ich walorach smakowych i dietetycznych.



Później miałam czas w końcu dłużej posiedzieć przy komputerze.. i co ciekawe...otwieram pocztę, a tam czeka na mnie wiadomość od pani, która prowadziła kiedyś seminarium (zajęcia przygotowujące do obrony) z mojej dawnej uczelni! Kto by się spodziewał? Owszem, kiedyś pisałam do niej z zapytaniem, czy nie wie, czy gdzieś nie potrzebują kogoś do pracy na uczelni po biologii lub w innych miejscach związanych z zoologią. I wtedy odpisała mi,że na razie nie. Ale dziś napisała i zapytała co słychać i gdzie pracuję. Podesłała mi też ofertę pracy! :D Jakie to miłe. Gdy jej odpisałam, to napisałam tej pani,że miło mi,że pamięta mnie po 3 latach od skończenia studiów, a ona mi odp, że "miłych ludzi zawsze się pamięta" :D fajnie, że ludzie na uczelni taką mają miłą o mnie opinię.



Po skończeniu odpisywania na wszystkie maila, zabrałam się za dokończenie książki Zafona "Więzień nieba", bo muszę już ją oddać do biblioteki jutro. A potem właśnie zabrałam swoje kijki i poszłam na 2 godzinny spacer. Uwielbiam nordic walking. W tym tygodniu zabrałam się za zwiększenie swojej aktywności fizycznej. W tym tygodniu napiszę więcej o tym. Taki spacer nordic walking dobrze na mnie wypływa. Daje uczucie radości, przy okazji takich spacerów lubię sobie rozmyślać o wszystkim. Taka autopsychoterapia :D Zastanawiałam się nad tym, gdzie się wybrać w podróż w przyszłym roku. Bardzo chciałabym pojechać na koncert Bajmu (kocham ten zespół od zawsze) do Lublina na koncert 28 maja 2016 :D Dawno nie byłam w tym mieście, a kocham je bardzo. Ostatni raz byłam w Lublinie w sierpniu 2012 na castingu do Bitwy na Głosy :D

Coś dla spostrzegawczych - gdzie jestem na tym zdjęciu? :)

Ja z przyjaciółką Moniś przed castingiem w Lublinie

Ja w Lublinie na schodach przed Zamkiem


Oprócz tego planuję zwiedzić też Łódź (chciałabym w weekend majowy), a także do Wrocławia - koniecznie muszę zwiedzić ZOO (mogę Wam nawet zdradzić, że mam już tam załatwione darmowe wejście ;)). No i jeszcze raz chcę w wakacje pojechać do Trójmiasta, tym razem nie sama a z siostrą. Zakochałam się w polskim morzu.

Po przyjściu z kijków zrobiłam sobie dietetyczny obiad. Potem zaś zajęłam się trochę czytaniem nowej książki i magazynów o zdrowiu :)



Przy okazji polecam wam filmiki i bloga Abigail z bloga/filmików na You Tube "Wyznania książkoholiczki". Niedawno zaczęłam oglądać filmiki Abi, w którym prezentuje swoje książki i zachęciła mnie do przeczytania właśnie "Echa Pamięci"


Potem obejrzałam oczywiście, jak co wieczór ulubiony program Jaka to melodia? :D Ten program zawsze poprawia mi humor. A potem sprawiłam sobie relaksującą kąpiel. Kupiłam sobie fajną sól do kąpieli o zapachu zielonej herbaty i limonki w Drogerii Natura. Polecam wszystkim, uwielbiam takie zapachy.

Taki dzień odprężenia był mi bardzo potrzebny. W tej całodziennej gonitwie obowiązków, dobrze jest się na chwilę zatrzymać, odpocząć. Naładowałam akumulatory, a jutro od nowa będę mogła stawiać czoła życiu.

Taki był mój idealny dzień relaksu. A Wy jak najbardziej lubicie się relaksować? :)



8 komentarzy:

  1. ja ostatnio miałam w ramach pracy dzień zdalny z domu (bo mamy remont) więc w pewien sposób też mogłam wreeeeszcie poleniuchować. ale chyba jest we mnie jakiś pseudopracoholik, bo zrobiłam pranie, zgarnęłam poprzednie, posprzątałam w pokoju, ugotowałam obiad... :D ale, żeby nie było, również obejrzałam film i poczytałam książkę i to chyba jest najlepszy sposób na wolny dzień - trochę aktywności i trochę lenistwa.
    bardzo mi miło słyszeć, że uprawiasz NW! od 3 lat współpracuję z Polską Federacją Nordic Walking i jestem kierownikiem biura zawodów oraz sędziów więc mam słabość do tej dyscypliny/aktywności. uwielbiam tę radość ludzi, którzy szykują się do startu, idą na trasie a potem jeszcze bardziej cieszą się po dojściu na metę.

    a odwiedzać ZOO też uwielbiam! ostatnio byłam w Łodzi i bardzo mi się spodobało. przede mną jeszcze został Wrocław, w którym nigdy nie byłam a ostatnio otworzyli afrykarium więc tym bardziej chciałabym je zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam chyba w sobie albo pracoholika albo jakieś małe ADHD, bo nawet jak mam dzień odpoczynku, to nie umiem i nie lubię przez 24h siedzieć w domu. Dlatego wyszłam na Nordic Walking. :) Wow, to Ty też mnie miło zaskoczyłaś,że lubisz ten sport. ja również, choć nie uprawiam go jeszcze wyczynowo. U mnie w Warszawie z kijkami chodzą głównie starsi i jest tu jakieś dziwne przekonanie, że to sport dla starszych ludzi. Ale w Wielkopolsce jest inaczej. Mam znajomych z Gniezna (o których pisałam przy okazji postu o moim idealnym weekendzie w podróży). Oni jeżdżą na zawody w NW bardzo często. Nawet chciałabym sie razem z nimi wybrać na jakieś zawody, ale musze trochę bardziej regularniej trenować. To prawda, ta dyscyplina daje mi dużą radość, jakoś się przy tym tak nie męczę jak przy np bieganiu czy aerobiku. Po prostu sobie idę, czuję przyjemność ze spaceru (trochę intensywniejszego, ale jednak) a po powrocie do domu czuję czuję tą radość. Może kiedyś się spotkamy na jakichś zawodach ;)
      Właśnie to afrykarium chciałam zobaczyć. Widziałam tylko zdjęcia w Internecie, ale chcę na żywo. Chciałabym zwiedzić wszystkie ZOO w Polsce. na razie byłam w 3 (łącznie z akwarium w Gdyni bo to też się wlicza do ogrodów zoologicznych).

      Usuń
    2. na zawodach właśnie przekonałam się, że jest to popularne również wśród młodszych ludzi - młodsze kategorie wiekowe są także silnie reprezentowane przez dzieciaki, młodzież i ludzi w naszym wieku. i to jest właśnie fajne, że jest to dla każdego :) a na zawody zapraszam gorąco, nawet nie po to, żeby zdobyć jakieś wyniki i pudło, ale dla samej siebie, bo to fajne emocje.
      odwiedzić wszystkie zoo w Polsce, fajna sprawa! masz może jakąś ich listę? z chęcią przekonałabym się ile mi jeszcze brakuje. do tej pory byłam ww Krakowie (ale jako dziecko więc mało co pamiętam), Warszawie, Poznaniu, Zamościu, Łodzi, Chorzowie i oczywiście w Gdańsku. w gdyńskim akwarium też byłam. wiem, że jest coś w Toruniu, może nawet to u Ciebie się o tym dowiedziałam?

      Usuń
  2. Oglądałam Bitwę na głosy - to był fajny program. A Ty dostałaś się może dalej?
    W Lublinie też byłam, bo w końcu tam studiowałam :) Bardzo podoba mi się lubelski Rynek :)
    Wiesz, jestem bardzo ciekawa Twojej pracy w ZOO. W takich ogrodach zoologicznych byłam tylko dwa razy w Chorzowie i Krakowie, ale chciałabym częściej takie miejsca odwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to był super program, zwłaszcza 3 edycja, z którą łączą mnie miłe wspomnienia. Nie tylko z castingu, ale też byłam kilka razy na publiczności tam w studio ATM. Poznałam też kilka osób z drużyny Beaty i do dziś jestem z nimi w kontakcie (na Facebooku).
      Niestety, skończyło się tylko na precastingu, ale też nie miałam jakichś wielkich nadziei na przejście dalej :D Ale to była taka spontaniczna decyzja moja i przyjaciółki. Do Lublina pojechałyśmy tylko po to, by zobaczyć się z Beatą Kozidrak. Ale zdecydowałyśmy się choć raz spróbować. Mam w Lublinie dużo znajomych. Zatęskniłam za tym miastem bardzo.
      Co do pracy w ZOO to planuję zrobić taki post, w którym napiszę i wrzucę zdjęcia Ptasiego Azylu w którym pomagam :) Wtedy będziesz mogła wszystko poczytać dokładniej, jak tam wygląda praca od kuchni.

      Usuń
    2. Będzie post o ZOO, ale super!! Już nie mogę się doczekać :D Poproszę o jak największą ilość zdjęć ;)

      Usuń
  3. Jejuuuu, no dzień relaksu jak znalazł :D! Szczęściaro z tym darmowym wejściem do zoo heh :D. Ja też planuję Wrocław, tylko pytanie kiedy. No ale na pewno odwiedzę ZOO!!! Bardzo musiało Ci być miło, kiedy ta pani do Ciebie napisała ;). To drobny gest, a cieszy! W ogóle gratuluję udziału w bitwie! Nie ważne, gdzie dotarłaś, ważne, że w ogóle tam byłaś :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to jest właśnie najbardziej stresujące. Szukanie pracy. Boję się tego jak ognia. Brak mi wiary w siebie i wydaje mi się że wszyscy widza we mnie szara myszkę która na żadną prace nie zasługuje.

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...