04 września 2015

Afrykańska Love Story

Kochani, jestem właśnie świeżo po lekturze "Afrykańska Love Story" Daphe Sheldrick, o której to pisałam w poprzednim poście. Dziś chciałabym więcej napisać na temat tej książki oraz o słoniach, o których to w tej książce jest najwięcej. Chciałabym wszystkim przybliżyć biologię, ekologię, sposób zachowania się tych zwierząt oraz jakie zagrożenia czyhają na nie ze strony człowieka :( Zapraszam do poczytania



Dziś napisze o samej książce, zaś w następnym poście napiszę już o samych słoniach. 

"Afrykańska Love Story" jest to biografia samej autorki - Daphne Sheldrick, kobiety, która jest Brytyjką, prawnuczką dawnych pierwszych brytyjskich osadników w Kenii. Autorka, rozdział po rozdziale, opowiada nam o swoim życiu, o swoim dzieciństwie spędzonym w Kenii, o dorastaniu wśród zwierząt i dzikiej afrykańskiej przyrody, następnie o swojej pierwszej miłości, o drugiej miłości - już tej na całe życie. O swoich dzieciach, wnukach, dziadkach, także możemy poznać historię nie tylko samej Daphne ale także jej licznej rodziny. 

Do swojej rodziny zalicza także zwierzęta, którymi opiekowała się wraz z mężem Davidem przez wiele lat. Przez te wiele lat swojego wspólnego życia mieszkali na terenie Parku Narodowego Tsavo, w Kenii. 


Tsavo jest to pierwszy park narodowy, który został utworzony w Kenii, leżący blisko granicy z Tanzanią. Data jego założenia to 1 kwietnia 1948 roku. Park ten jest podzielony na dwie części - wschodnią i zachodnią. 

Park narodowy Tsavo słynie z ogromnych baobabów, a także z legendarnych czarnogrzywych lwów ludojadów :D oraz białych i czarnych nosorożców i pięknych, dzikich afrykańskich słoni. I wielu innych zwierząt też ;) 



Daphne Sheldrick wraz z mężem Davidem prowadzili taki ośrodek dla osieroconych zwierząt - głównie słoniątek, nosorożców i antylop. Tereny Kenii niechlubnie słyną z masowego kłusownictwa na słonie oraz nosorożce. Ciosy słoni (popularnie zwane kością słoniową - nazwa "kły" jest nazwą błędną) oraz rogi nosorożców dla wielu ludzi z Europy i państw azjatyckich były bardzo cenne, mówiono o nich "złoto Afryki", czy jakoś tak. Wierzono, że te "skarby" mają leczniczą moc. Dlatego zabijano słonie i nosorożce. Mało tego, kłusownicy nie liczyli się z niczym. Nie zabijali np starych osobników, tylko matki, samice, które opiekowały się potomstwem. To najokrutniejsze co może być dla małego słoniątka. :(. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego rodzaju polowania na zwierzęta. O ile mogę zrozumieć polowania w celu zdobycia jedzenia, mięsa czy skór przez ludność afrykańską, o tyle nie umiem zrozumieć agresji białego człowieka, zdaje sie wykształconego, ucywilizowanego wobec takich zwierząt. Słonie potrafią być wspaniałymi kompanami człowieka, jeśli się je odpowiednio traktuje. Czego doświadczyła autorka, choć nieraz doznała cierpienia ze strony swoich podopiecznych, przez co musiała przez 15 miesiecy chodzić o kulach, to nigdy sama by im krzywdy nie zrobiła. 



Jak wiadomo, słonie mają, podobnie jak ludzie (choć niektórzy zbrodniarze i kłusownicy nawet tego nie mają) zdolność do współczucia, odczuwają ból po stracie członka rodziny, tak jak ludzie. Taki mały słonik bez matki sobie nie poradzi. Dlatego państwo Sheldrickowie opiekowali sie takimi sierotami. Podobnie też małymi nosorożcami i antylopami. 

Dzięki tej książce wiele się dowiedziałam ciekawostek na temat życia i zachowania się tych gatunków zwierząt. Dowiedziałam się, np tego, że słonie, kiedy jest im za gorąco, a nie posiadają one w swojej skórze gruczołów potowych, podobnie jak psy, wtedy wkładają swoją trąbę do przewodu pokarmowego i stamtąd "zasysają" wodę z wnętrza organizmu i opryskują się i w ten sposób sie ochładzają. Słonie są bardzo inteligentnymi zwierzętami, doskonale pamiętają człowieka, który się nim opiekował. Nosorożce i antylopy są również wspaniałymi zwierzętami. Autorka książki przekonała się o tym, że antylopy potrafią komunikować się ze sobą dzięki TELEPATII :) Nie wierzycie? To sami przeczytajcie tą książkę. 


Polecam wszystkim przeczytać tą książkę. Nieraz zapłaczecie nad nią, ale po jej przeczytaniu sami zaczniecie sie zastanawiać, co takiego możnaby zrobić, żeby pomóc słoniom i innym zwierzętom w Afryce. Albo przynajmniej dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat 
Jeśli jesteście ciekawi, to podam Wam tutaj kilka linków: 

  • WIĘCEJ O BIOLOGII SŁONI DOWIECIE SIĘ Z TEJ STRONY 

  • STRONA OGRANIZACJI THE DAVID SHELDRICK WILDLIFE TRUST 

  • STRONA INTERNETOWA PARKU NARODOWEGO TSAVO 





"Nauczyłam się właśnie od słoni, jak sobie radzić z przeciwnościami losu - naturalną koleją rzeczy (...) choć ludzie przysporzyli im tylu cierpień, słonie umieją wybaczać - mimo że nie potrafią zapomnieć". 
Daphe Sheldrich/"Afrykańska Love Story"

7 komentarzy:

  1. Ja po prostu uwielbiam słonów!
    Ale kidy widzę ich w zoo, robi mi się smutno, bo wydaje mi się na to, że brakuje im miejsca :(

    Brzydki Ptak Blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Słonie są takie duże, ale jednak takie dość słodkie i pocieszne :) Widziałam je tylko w różnych ZOO, choć pewnie na wolności mimo wszystko zachowywałyby się nieco inaczej i w takim otoczeniu chętnie bym je zobaczyła. Nie rozumiem niestety kłusowników... tak jak rozumiem zwierzęta w ZOO, tak kłusownictwa nie zrozumiem :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Słonie są słodkie!
    Ten z pierwszego zdjęcia z autorką ksiązki jest przecudny :) Jakiś czas temu w jakiejś książce (nie pamiętam tytułu) jak wygląda rzeczywistość zwierząt, w tym słoni, adaptowanych na cele turystyczne. Tygrysy mają podawane środki uspokajające i nasenne, aby turyści bez problemów mogli sobie zrobić z nimi zdjęcie, słonie, te na których jeżdżą turyści są bite w miejscach dla nich bardzo czułych, często też małe odbierane są od matki...przykre, że ludzie aby zdobyć pieniądze na przeżycie, muszą uciekać się do takich okropnych sposobów. Z drugiej strony jest też to wina turystów, bo przecież, gdyby nie mieli parcia na pogłaskanie dzikiego zwierza, jakim jest np tygrys i zrobienia sobie z nim zdjecia, tylko po to żeby poźniej pochwalić się nim przez znajomymi i nieznajomymi na facebooku, to by takie praktyki nie miały miejsca. jak łosi stare i mądre porzekadło: nie ma popytu, więc nie ma podaży.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, kłusownicy i zbrodniarze muszą nie mieć sumienia....
    A odbieranie dziecka matce jest okropne! Zarówno wśród zwierząt, jak i wśród ludzi. Zresztą, to kiedy rodzice giną to również tragedia. Dobrze chociaż, że tam ma się kto tymi zwierzęcymi sierotkami zająć...

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy to tej kobiecie nie było przypadkiem w "Kobieta na krańcu świata"? Dobrze, że tacy dobrzy, opiekuńczy ludzie jeszcze są na tym świecie.
    Mnie się wydaje, że niektórzy biali zabijają zwierzęta z kilku powodów: z głupoty, z niewiedzy, z chęci zarobku, niektórzy też traktują zwierzęta jako istoty o wiele gorsze od ludzi, o wiele mniej ważne. :( Nie wiem, jak można to zmienić...
    Kiedyś czytałam, że słonie z tęsknoty mogą nawet odejść z tego świata.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uwielbiam słonie :). Miałam kiedyś nawet taką maskotkę fajną w dzieciństwie :D. Ta kobieta zasługuje na uwagę, chyba mnie przekonałaś do jej książki :). Cenię sobie ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny ten film. Bardzo wzruszający. Kocham ludzi, którzy kochaja zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...