26 sierpnia 2015

Moje nawyki czytelnicze

Cześć Kochani, inspirując się postem na pewnym blogu, którego śledzę, a dokładniej Kingway Kinga

http://kingway007.blogspot.com/2015/08/czytelnicze-nawyki-tag.html
postanowiłam napisać o swoich nawykach czytelniczych. Zapraszam do poczytania :D



1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?

Tak, mam. Są to właściwie dwa miejsca. W zależności od pory dnia i tego, z jakiego rodzaju światła korzystam. Jeśli czytam w dzień, to najlepiej na fotelu (przy którym zwykle siedzę, gdy korzystam z komputera). Przysuwam go sobie pod samo okno i czytam :)
A jeśli czytam wieczorem to przy biurku. Można sobie zapalić lampkę, położyć na stoliku książkę i czytać. Tak się przyzwyczaiłam już od szkolnych lat do mojego biurka ;)

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki czy przypadkowych świstków papieru?

Przypadkowych świstków papieru to raczej nie :D Zawsze mam ulubione zakładki do książek i ich używam. A jeśli chwilowo nie mogę znaleźć żadnej z zakładek, to zakładam jakąś niewielką ulotką, czy takimi karteczkami z notesików.



3. Czy możesz tak po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron?

Tak, mogę tak po prostu, w dowolnym momencie skończyć czytać książkę. Generalnie tego nie robię, ale wiadomo, że nie samym czytaniem człowiek żyje (a szkoda, że tak nie jest ;)). Czasem ktoś coś ode mnie chce w domu, ktoś zadzwoni to muszę przerwać czytanie i zrobić, to co trzeba zrobić. Czasami też zwyczajnie przychodzi znużenie, szczególnie w godzinach 16-17. W tych godzinach mój organizm jest przyzwyczajony do ucinania sobie choćby krótkiej drzemki. Dopiero po niej mój umsył jest sprawniejszy i od razu chętniej mi się czyta. Jednak, gdy nic ani nikt mi nie przeszkadza to czytam do końca danego rozdziału. Zdarzało się też, że czytałam "do okrągłego" numeru strony w książce. Ale to tylko w takich, które wyjątkowo mnie nużyły, nie mogłam przez nie przebrnąć, a mimo to coś mi kazało czytać dalej w nadziei na jakieś ciekawe rozwinięcie akcji, wtedy każde kolejne 10 stron to jest dla mnie nie lada wysiłek :) Nie oszukujmy się, ale nawet największy książkofan natrafi na jakąś lekturę, która mu nie będzie odpowiadać, a mimo to czyta do końca. Chociaż zdarzyło mi się i nie czytać do końca. Np. teraz przerwałam czytanie książki Marii Czubaszek "Każdy szczyt ma swój czubaszek". Byłam pozytywnie nastawiona do tej książki, choć nie przepadam za pania Marią, to wypożyczyłam ją dla Artura Andrusa, którego bardzo lubię, ale jakoś postać pani Marii nie przekonuje mnie, ma swoje specyficzne podejście do życia i niestety nie mogę dalej czytać. Wolę "Afrykańską Love Story" :D

4. Czy pijesz lub jesz w trakcie czytania książki?

Tak, piję. Zazwyczaj herbatkę z cytryną (to bardziej jesienią i zimą), a latem jogurty pitne lub wodę mineralną lub soki. Taki nawyk :) Ale co do jedzenia to staram się unikać podczas czytania, chyba, że są to wafle ryżowe lub pieczywo typu Wasa, czyli coś co nie pobrudzi rąk ani kartek w książce.



5. Czy jesteś wielozadaniowy? Czy potrafisz słuchać muzyki lub oglądać TV w trakcie czytania?

Hm....potrafię, ale to zależy. Zależy od rodzaju książki oraz od rodzaju muzyki i oglądanego programu w TV. Od książki, ponieważ, ja czytam różne książki. Od przewodników i książek typowo turystycznych (z dużą ilością zdjęć i opisów terenu) po powieści oraz biografie. Najbardziej muszę się skupić podczas czytania powieści. Szczególnie takich, w których akcja ma kilka bardzo zawiłych wątków i postaci, np. tak było przy "Cieniu wiatru" Zafona. Podczas jej czytania chciałam się maksymalnie oddać i skupić na czytanej treści. Dlatego nie mogłam sobie pozwolić na to, by cokolwiek mi przeszkodziło w trakcie czytania tej książki. Wtedy odcinam się od radia, TV i telefonu i oddaję się fabule powieści. :) Jednak gdy książka jest w miarę lekka, typu romanse czy np. jak czytałam "Zmierzch" gdzie zbyt dużo nie trzeba się "wgłębiać w książkę", by zrozumieć jej sens i treść, to mogę czytać przy muzyce lub TV. Ale te muszą być ściszone. Bo muzyka jest też moją pasją i tak jak lubię oddawać się w pełni książce, tak i są piosenki, które uwielbiam słuchać i wtedy też nie lubię, gdy mi coś/ktoś przeszkadza :D

6. Czy czytasz jedną książkę czy kilka na raz?

Zazwyczaj czytam jedną. Żeby nie pogubić się w każdej z nich. Jak coś czytam, to lubię przez te kilka-kilkanaście dni "wejść" całkowicie moją wyobraźnią do świata tej książki, jej bohaterów. Nową książkę lubie nawet rozpocząć po krótkiej (jedno-dwu dniowej czy nawet dłuższej przerwie), by móc być gotowym na nowe przeżycia. Są książki po których długo nie mogę się otrząsnąć. Np. ksiażka "Harry Potter i Zakon Feniksa" tak mną bardzo wstrząsnął, a czytałam ją w styczniu tego roku, że przez jakiś miesiąc nie byłam w stanie sięgnąć po kolejną książkę. Ja wiem, że ktoś pomyśli, że to tylko książka, wymyślone postaci (ale jestem bardzo wrażliwa i nawet bohaterów książek czy filmów bardzo przeżywam, analizuję, myśle o tym). Raz mi się zdarzyło czytać 2 książki na raz. Było to podczas czytania "Pod słońcem Toskanii" Francess Mayes. Tyle ludzi ją wychwalało, nawet moi znajomi, a mnie kompletnie nużyła. Ja lubię jednak książki "z akcją" lub jakąś ciekawą historią, ale przez tą nie potrafiłam przebrnąć. Dlatego zaczęłam czytać Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion" Cejrowskiego i ta już mnie bardziej wciągnęła. Uwielbiam odkrywać świat dzikich Indian wraz z panem Wojciechem niż "opalać się" "Pod słońcem Toskanii" :) Jeśli ktoś z Was, Czytelników mojego bloga, uwielbia tą książkę, to wybaczcie :D takie mam preferencje czytelnicze ;)


7. Czy czytasz w domu, czy gdziekolwiek?

Czytam najczęściej w domu, tu mam spokój i odpowiednie warunki do moich książkowych medytacji ;) czasami zdarza mi się czytać w parku przy ładnej pogodzie lub początkowe strony książki gdzieś w tramwaju czy na ławce, gdyż moje książki zwykle wypożyczam z biblioteki. Niestety nie mam tyle pieniędzy, by kupować sobie wszystkie książki, które chciałabym przeczytać. Na szczęści jestem stałą czytelniczką kilku warszawskich bibliotek, które są całkiem dobrze zaopatrzone i nie narzekam :)

8. Czytasz na głos czy w myślach?

Tylko w myślach. Jako dziecko to czytałam na głos. Szczególnie siostrze, gdy była młodsza i jeszcze sama nie czytała. Wtedy tak. Ale teraz to nie, chyba, że chcę zacytować siostrze czy komuś innemu z rodziny jakiś śmieszny czy arcyciekawy cytat z książki czy dłuższy jej fragment, to wtedy czytam na głos :)


9. Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Czy pomijasz fragmenty książki?

Nie, nigdy nie czytam zakończeń przed przeczytaniem wcześniejszych rozdziałów. Moim zdaniem to bez sensu. Bo jaki sens ma czytanie czegoś "od końca do początku". Chociaż był jeden wyjątek,ale to sama autorka tak napisała książkę. Mam na myśli "Kalamburkę" - jednen z tomików Jeżycjady, M. Musierowicz. Ona napisała tą książkę właśnie w taki sposób, że najpierw pisze to, co powinno być na końcu, a potem przechodzi do początków historii. Jeśli ktoś nie czytał to powiem po krótce, że ta część Jeżycjady opowiada o tym, w jaki sposób poznali się Ignacy i Mila Borejko - rodzice słynnych sióstr Borejko. O tym, jak wyglądało ich życie przed poznaniem się, jak się poznali, w jakich okolicznościach wzięli ślub, mięli dzieci. Ale to wszystko ma miejsce właśnie w odwrotnej kojelności niż powinno być.
Czy pomijam fragmenty książki? Raczej nie. Jeśli mnie jakaś książka nudzi, to po prostu ją kończę wcześniej, nie poznając zakończenia. Ale jeśli już decyduję się na przeczytanie do końca to nie pomijam. A opisy przyrody uwielbiam w książkach :) W końcu jestem przyrodnikiem i kocham zwierzęta, rośliny, piękne krajobrazy. Szczególnie uwielbiam opisy przyrody w książkach, które dzieją się w dalekich, egzotycznych krajach, o których napisałam jeden post i planuje napisac 2 kolejne :)

10. Czy zaginasz grzbiet książki?

Nie, nie zaginam grzbietu książki. :)

A jakie Wy macie preferencje i zwyczaje czytelnicze? Jakie książki lubicie czytać? jakie gatunki preferujecie?

7 komentarzy:

  1. Bardzo mi się spodobał ten post! Niegdy nie słychałam o tych nawykach, ale jaki fajny pomysł :) Można dużo powiedzieć o osobie, patrzą na to, jak ona czyta :)

    Brzydki Ptak Blog

    Zapraszam do udziału w konkursie "Back to School"
    http://brzydkiptak.blogspot.ru/p/konkurs-back-to-school.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, można powiedzieć, że to, co czytamy, jakie książki i w jaki sposób, odzwierciedla naszą duszę :)
      Bardzo dziękuję za miłe słowa i zaproszenie do konkursu :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Po przeczytaniu tego wpisu u Kingi również stworzyłam podobny. :) bardzo lubię czytać, w szczególności powieści obyczajowe, o miłości i książki podróżnicze. :) w tej chwili czytam "Autostopem przez życie". również zazwyczaj wypożyczam książki z bibliotek albo pożyczam od znajomych, bo niestety, książki są bardzo drogie, a ja nie wracam do wcześniej czytanych książek, więc nie czuję potrzeby posiadania ich w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu moich znajomych, i znajomych na takim portalu Lubimy czytać czy na facebookowych książkowych grupach większość ludzi pisze o tym, że nie wyobraża sobie nie mieć książek na własność. Nie rozumiem ich trochę. Właśnie z tego powodu, który napisałaś. Ja nie wracam do przeczytanych wcześniej książek, zazwyczaj. Po co czytać 2 razy tą samą historię, tak samo jak 2 raz oglądać ten sam film. Wtedy już nie jest takie ciekawe, nie ma napięcia i wiadomo jak się skończy historia.
      "Autostopem przez życie" też mam w planach przeczytać :)

      Usuń
  3. Cieszę się, że zrobiłaś ten tag u siebie, bo chętnie go przeczytałam :)

    Także bardzo często korzystam z bibliotek, ale o tym zapewne będę wspominała jeszcze w środowe dni z książką u siebie na blogu. Mam także książki w prywatnej domowej biblioteczce, będzie ich ponad 100 na pewno.

    Z książek uwielbiam podróżnicze i to je czytam chyba najczęściej, choć ich ceny powalają, a w bibliotekach często są wypożyczone... Oprócz tego powieści młodzieżowe, opowieści z miastem w tle, obyczajówki, kryminały, thillery, horrory, czasem historyczne, fantasy i inne różne. Lubię też książki kucharskie, przewodniki i te dotyczące architektury :) W sumie lubię eksperymentować pod tym względem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też lubię eksperymentować z książkami. Bardzo lubię np. reportaże, szczególnie dzięki takim książkom, które opowiadają prawdziwe, a nie wymyślone historie, mogę coś więcej wnieść z nich do swojego życia. Chociaż do tej pory unikałam kryminałów...nie lubię przemocy i czytać o morderstwach, zawsze się potem zaczynam bać ;) ale naczytałam się tyle pozytywnych komentarzy o książkach Zygmunta Miłoszewskiego, że kusi mnie przeczytać je. Ciekawa jestem, czym się ludzie tak zachwycają.
      Książki z miastami w tle - owszem. Lubię też te w ogóle z innymi krajami w tle...szczególnie tymi egzotycznymi, dalekimi jak kraje Afrykańskie czy dalekowschodniej Azji, o czym pisałam w poprzednim poście. :)
      Dziękuję, z chęcią wpadnę na Twojego bloga. Uwielbiam czytać o książkach.

      Usuń
  4. Też przerabiałam ulotki jeśli chodzi o zaznaczanie pauzy w tekście, ale szybko potem zmieniałam je na właściwą zakładkę :D. Kiedyś włożyłam do książki nawet papierową metkę z ceną, bo akurat była pod ręką :D. Ale są to przypadki baaardzo rzadkie, raz i tyle :P. Maria Czubaszek, no no no! Ja bym nawet nie próbowała :P. Och, przypomniałaś mi czasy "Zmierzchu" :D. Chociaż to ambitna lektura nie jest, to tak baaaardzo ją lubię :). Fakt, za dużo skupiać się nie trzeba, jednak ja raz tak zgubiłam wątek :D! Mam bardzo podobnie z wyobraźnią. Kiedy zżyję się z bohaterami, nie potrafię przejść od tak do kolejnej książki. Najgorzej jest wtedy, kiedy dany tytuł towarzyszył mi przez jakiś czas w postaci dwóch części, a potem nagle koniec, nie ma trzeciej!!! Wtedy to dopiero ubolewam :P.

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...