22 sierpnia 2015

Lubię wspominać moje dzieciństwo

Ostatnio, jak zauważyliście, na moim blogu pojawiło się kilka postów dotyczących dzieciństwa i różnych wspomnień związanych z tym okresem. Dziś chciałabym coś więcej powiedzieć na ten temat.
Post "okraszę" zdjęciami bajek mojego dzieciństwa :)








Być może wielu z was uzna to za dziecinne, nienormalne, ale ja lubię wspominać moje dzieciństwo. Ostatnio często rozmawiamy o tym z moim kolegą - rówieśnikiem. Wspominamy dawnych muzycznych idoli, ulubione bajki, zabawy, co jedliśmy wtedy, co oglądaliśmy w TV. Nasze dzieciństwo nie było nudne ani smutne. Nie mieliśmy też komputerów ani telefonów (komórkowych), jak współczesne dzieci i młodzież, ale POTRAFILIŚMY sobie zorganizować zabawy, czas, przyjaciół mieliśmy w szkole lub na podwórku, a nie na Facebooku. Telewizja nas uczyła, a nie ogłupiała, tak samo bajki. Książki rozwijały w nas wyobraźnię. A muzyka też była przeznaczona specjalnie dla dzieci.








Jestem osobą, która dzieciństwo spędziła w latach 90.tych, zaś dorastałam już w XXI wieku. Niby nie tak długi okres czasu, a ile rzeczy się zmieniło przez te kilka, kilkanaście lat.


Czy potrafisz sobie wyobrazić, Drogi Czytelniku, życie codzienne bez komputera? W dzisiejszej dobie są one niezbędne do życia, są obecne w prawie każdym domu, służy nam już nie tylko do pracy czy nauki, ale też i rozrywki czy wręcz marnotrawienia czasu. Bywa tak, że komputer jest też dla wielu młodych ludzi narzędziem "zbrodni". I to nawet dosłownie. Przez agresywne hejtowanie w sieci czasem dochodzi do samobójstwa "ofiary". Ile nienawiści kryje się w głowach już tak młodych ludzi? I skąd to się bierze? Dziś w wielu domach dzieci na komunię dostają nie zegarek ani rower, tylko tablet lub laptop? Czy rzeczywiście to jest potrzebne już tak małemu dziecku? Rodzice sądzą, że dzieciom zastąpi to zabawę. Rodzice będą mieć spokój w domu, gdy zajmą się "światem wirtualnym". Nie wiem, czy tak jest u wszystkich, ale generalnie widać, jak zmienia się świat dzieci. Czym żyją obecnie? Kiedyś byłam w pewnej galerii w Warszawie, gdzie akurat występował Dawid Kwiatkowski. I wszystkie nastolatki, jego fanki, miały swój telefon, i to smartfony. Robiły zdjęcia Dawidowi i filmiki. Ja swój pierwszy telefon dostałam od rodziców po skończeniu liceum. I byłam wtedy taka szczęśliwa, i to wcale nie był smartfon, tylko 'zwykły' telefon. Uwielbiałam pisać na nim smsy :) Nigdy nie zapomnę, jak bolały mnie palce od naciskania klawiszy ;) A dziś telefony nawet nie mają klawiszy.





Oj, trochę za bardzo rozpisałam się na temat "nowych, współczesnych zabawek" dziecka, ale to właśnie te urządzenia "zabrały" dzieciom prawdziwe dzieciństwo. Przez te urządzenia dziecko mniej czasu spędza na podwórku. Kiedyś przychodziło się ze szkoły do domu, jadło obiad (choć ja akurat jadłam w szkolnej stołówce, ale potem szłam do koleżanek do domów, albo one do mnie. Często (biorąc przykład z bohaterek Czarodziejki z Księżyca, uczyłyśmy się wspólnie...raz u jednej koleżanki, raz u drugiej, raz u mnie). Ponadto chodziłam na różne zajęcia dodatkowe - chór szkolny, zajęcia matematyczne, plastyczne. Wszystko sama wybierałam, bo lubiłam się tego uczyć, śpiewać czy malować. Pamiętam jak cieszyłam się  z tych zajęć. Dziś często to rodzice wymuszają na dzieciach różne zajecia dodatkowe. Miałam kiedyś w dawnej pracy taką jedną osobę, mamę dwójki dzieci (jedno w 5 klasie a drugie w zerówce). Obydwoje chodzili prawie codzinnie na jakieś zajecia, a to rytmika, a to jakieś inne tańce, sksy. Ta matka rozmawiała z tymi dziećmi przez telefon, gdy one miały przerwę. Zdawały relacje mamie po każdych zajęciach. Szok. Czy to tak wygląda dziś edukacja dzieci? A gdzie czas wolny?







Dzieci pokolenia lat 80. i 90. (z tych lat najwięcej mam znajomych) dorastały w zupełnie innych czasach, były inne wartości. Cieszyliśmy się każdą chwilą, graliśmy w gumę lub klasy, a nie w gry komputerowe. Jedliśmy na podwórku kanapki z serem i pomidorem (przynajmniej u mnie tak było), a nie cheeseburgery i frytki w McDonaldzie. Obiad niedzielny jadło się u babci, a nie w galeriach handlowych. Słuchaliśmy piosenek Majki Jeżowskiej, małej Natalki Kukulskiej i innych piosenek przeznaczonych dla dzieci, a nie zagranicznych "gwiazdeczek" Disneya jak Miley Cyrus (Hannah Montana..idolka wielu dziewczynek, która potem okazała się wulgarną "piosenkarką"). Z kogo dziś dzieci mają brać przykład? Często pierwsi idole są dla nas ważni i jakoś staramy się ich naśladować. W telewizji oglądaliśmy fajne bajki - Muminki, Smerfy, Pszczółkę Maję - bajki, w których nie było przemocy, a z każdej historii można było się czegoś nauczyć. Dziś nawet dobranocek nie ma w TVP.





 A kiedy szliśmy spać, rodzicie czytali nam bajki książkowe i w ogóle kładliśmy się wcześnie, zaraz po dobranocce, a nie siedzieliśmy do północy. Rodziców się szanowało i kochało, a nie wymagało np. kupna prezentów (nieraz jestem świadkiem różnych scenek, w których dzieci domagają się wręcz z błagalną miną o kupienie takiej czy innej zabawki lub czegoś do jedzenia). My dostawaliśmy zabawki z jakiś okazji - święta, urodziny, dzień dziecka. Czekało się na prezenty z utęsknieniem. A nasze zabawki też nie były "jak z kosmosu". Cieszliśmy się zwykłą lalką Barbie a nie "gadającym bobaskiem" czy jakimiś elektronicznymi zwierzakami. W domu grało się w kalambury, odgrywaliśmy przedstawienia, recytowaliśmy wierszyki. Mieliśmy tysiące różnych pomysłów.








Dlatego lubię wspominać moje dzieciństwo. To był nie tylko bierny etap mojego życia. Wręcz przeciwnie. Aktywnie żyłam, tak samo jak moi rówieśnicy. Byłam aktywna na podwórku, a nie "online" na Facebooku. Miałam prawdziwych kolegów, a nie wirtualnych. Cieszyłam się z każdej chwili tamtego czasu.


A Wy jak wspominacie swoje dzieciństwo?

11 komentarzy:

  1. Mamy takie same wspomnienia jeśli chodzi o bajki z dzieciństwa :).

    Nasze dzieciństwo zdecydowanie było inne od dzieciństwa aktualnych dzieci, czy obecnych nastolatków. To prawda, mieliśmy innych idoli, co innego oglądaliśmy w telewizji, żyliśmy w swoim dziecinnym świecie, a nie poznawaliśmy świat dorosłych przez miliony seriali nieodpowiednich dla dzieci.

    Chociaż z drugiej strony dzieciaki u mnie na osiedlu spędzają od kilku lat całe dni na dworze, od początku wiosny do późnej jesieni i jest ich naprawdę dużo, bawią się tak jak my kiedyś, co prawda czasami wyjmą swój telefon i puszczą przebój zagranicznej gwiazdki, ale bezsensownego kopania w piłkę też jest sporo. Więc na szczęście może nie jest z tymi dziećmi jeszcze najgorzej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że u Ciebie są dzieci, które bawią sie na podwórku. U mnie w Warszawie coraz mniej jest podwórek przystosowanych do zabaw dla dzieci. Więcej jest w dalszych dzielnicach. Ważne jest to, żeby dzieci znalazły sobie jakieś kreatywne sposoby na spędzanie czasu.

      Usuń
  2. Ja również lubię wspominać moje dzieciństwo i wcale nie uważam tego za infantylne. Też spędzałam wolny czas na podwórku i zawsze było co na nim robić. Teraz dzieciaki wszystko mają podane na tacy, wszystko jest na wyciągnięcie ręki, różnorodne zabawki są gotowe do kupienia w sklepie. My zabawy wymyślaliśmy sami, to też było fajne i rozwijało wyobraźnię, uczyło i integrowało. Pomimo tego, że zabawek w tamtym czasie było mało, albo wszyscy mieliśmy je takie same, bądź po starszym rodzeństwie, to i tak nie zamieniłabym swojego dzieciństwa na to współczesne! Dzieci teraz też szybciej dorastają, jak czasami słyszę w komunikacji miejskiej o czym rozmawiają 11-12 latki, to włosy mi na głowie stają. Powiem szczerze, że szkoda mi tych współczesnych dzieciaków, ale co zrobić świat i technologie idą do przodu i to jest chyba nieuniknione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, wszystko co, napisałaś, idealne dopełnia to, co chciałam przekazać w swoim poście :) Dziś faktycznie dzieci szybko dorastają. Też wiele razy na ulicy czy w autobusach słyszę rozmowy dzieci ze sobą czy z rodzicami i nieraz rozmawiają o takich rzeczach, o których ja w ich wieku nie miałam pojęcia.

      Usuń
  3. Wszyscy tęsknią za wspomnieniami dzieciństwa. Ale nikt nie pozbędzie się komputerów, komórek i swoich znajomych z FB, których nigdy nie widział w realu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, też mam dużo fajnych znajomych z FB czy z Bloggera ;). Miałam na myśli to, żeby nie zapominać o życiu w realu :)

      Usuń
  4. Ja uwielbiam wspominać moje dzieciństwo, chociaż wyglądało nieco inaczej niż Twoje. Wydaje mi się, że ludzie mniej więcej w moim wieku i troszkę starsi, to takie przełomowe pokolenie - niby komórki i komputery już były, ale jeszcze nie każdy je miał... W moim dzieciństwie były i zabawy w piaskownicy, i oglądanie wieczornych list na MTV. Były już kanały z bajkami i raczej nie oglądałam Pszczółki Mai, ale Atomówki. ;) Mój trzynastoletni brat to z kolei zupełnie inna sprawa... Nic tylko smartfon, komputer, Play Station, tablet... On po prostu wychował się otoczony tymi przedmiotami, więc nie wyobraża sobie bez nich życia. Smutne jest tylko to, że nie ma innych pasji, nie czyta, nie maluje, nie uprawia sportu... Bo np. moi znajomi to osoby, które codziennie siedzą na fejsie, ale także często wychodzą ze znajomymi albo czytają, fotografują.
    Aniu, napisz, proszę, tytuł bajki z drugiego zdjęcia, bo wydaje mi się, że to kadr z bajki, której jakiś czas temu szukałam, ale zapomniałam tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest "Madeline" (czyta się "Madlen") taka bajka o 12 małych dziewczynach, które mieszkały w Paryżu w takim domu :) Ja uwielbiałam tą bajkę, dzięki niej "zakochałam" się w Paryżu. Właśnie, te nowoczesne urządzenia niech będą dla nas i dla dzieci i młodzieży narzędziem do rozwijania pasji czy pokazywania zdjęć, a nie tylko do "biernego" spędzania czasu :) To miałam na myśli. Choć i ja miałam taki okres w życiu, gdy już byłam studentką. Potrzebowałam oderwać się od mojego realnego życia i swoich problemów i wtedy Internet mi na początku pomagał, a potem stał się uzależnieniem. Teraz jednak umiem rozsądnie z niego korzystać :)

      Usuń
  5. Też często wracam myślami do swojego dzieciństwa, które po trochu było złe po trochu dobre. Staram się raczej wspominać te miłe momenty. Wiadomo, w życiu różnie bywa, ale trzeba starać się zacierać te złe wspomnienia. Jeśli o mnie chodzi te najmilsze związane są z moimi dziadkami. To byli wspaniali ludzie, weseli zaradni u których zawsze znajdowałam azyl. Miło wspominam wycieczki w góry których było bez liku i wakacje z babcią ze strony ojca. Zawsze zabierała mnie w jakieś fajne ładne miejsca. Jako dziecko chętnie zapoznawałam się z muzyką moich rodziców i muszę powiedzieć, że przypadła mi ona do gustu znacznie bardziej niż dziecięca.Ulubionymi bajkami była wspomniana powyżej Pszółka Maja i Muminki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię wspominać moich dziadków. Właśnie u dziadków spędziłam fajnie czas...babcia pozwalała mi pomagać jej w kuchni - lubiłam z nią robić faworki i pączki na Tłusty Czwartek i na święta potrawy a latem kompoty i dżemy :) Babcia była z zawodu krawcową to też uszyła mi wiele ubrań :) A dziadek nauczył mnie jak być silną i nigdy nie poddawać się w swoich marzeniach. Dlatego tak bardzo przeżyłam ich stratę w zeszłym roku, Kasiu. Dzięki, że wpadłaś na mojego bloga :) Też zajrze wieczorem do Ciebie

      Usuń
  6. Ja osobiście dorastałam w świecie technologii,ale wcale nie byłam/jestem uzależniona. Pamiętam, że codziennie byłam na podwórku z koleżankami i kolegami. Gdy poszłam do 3 klasy podstawówki częściej przesiadywalam na komputerze. Potem go zepsułam i znów wróciłam do podwórka. Ciesze sie, że ta technologia jeszcze tak bardzo nie zniszczyła mi dzieciństwa, bo teraz bardzo lubię wspominać te cudowne chiwle. Nawet łzy mi lecą jak patrze przez okno na moje stare podwórko i pustke w koło. Gdy ja byłam mała zawsze było tu po 10-15 osób,a teraz nikt. Wszystkie dzieci na komputerach. To jest straszne. Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...