14 sierpnia 2015

Książki mojego dzieciństwa

Dzisiaj będzie post dla tych, którzy lubią czytać. Czyli, mam nadzieje, dla wszystkich :) Chciałabym w tym poście przedstawić Wam kilka książek, które czytałam w czasach podstawówki a wywarły na mnie duży wpływ. Nie tylko spowodowały, że uwielbiam czytać, ale też dlatego, że w jakiś sposób wpłynęły na to, jaka jestem, do czego dążę w życiu. Chcę Wam pokazać, że czytanie (jeśli ktoś dużo czyta, to nie muszę, i tak wiecie doskonale) jest ważne i potrzebne człowiekowi. I już od najwcześniejszych lat warto zacząć czytać sobie czy rodzice dzieciom a potem też same. Zachęcajmy najmłodszych do sięgnięcia po książki. Niech komputer, smartfon i telewizor nie będą najważniejszymi "zabawkami" dziecka czy formą spędzania czasu dla młodych ludzi.

Oto moja lista 5 ulubionych książek z dzieciństwa:

1. LUCY MAUD MONTGOMERY "ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA"


Jest to jedna z dwóch właściwie najważniejszych dla mnie książek w życiu. Pewnie wiele moich rówieśniczek zaczynało od "Ani" :) I trudno się dziwić. To przepiękna powieść, właściwie cała seria książek Montgomery, które czyta się z zapartym tchem. Można powiedzieć, że historia Ani Shirey to taka trochę opowieść podobna do bajkowego Kopciuszka. Ania jest sierotą, straciła wcześnie rodziców. Potem przez wiele lat tułała się po różnych przytułkach i domach dziecka, mieszkała też u innych, obcych jej rodzin. Opiekowała się tam innymi dziećmi, pracowała bardzo ciężko. Nie mogła normalnie spędzić swojego dzieciństwa, beztrosko i swobodnie.

Jednak pewnego razu Ania dostała szczęście od losu. Przyjechała na Zielone Wzgórze....co prawda przez pomyłkę, bo państwo Cuthbertowie chcieli chłopca, który by im pomagał w domu. Tymczasem Mateusz sprowadził dziewczynkę...i to rudą. I w dodatku z piegami. No kto to tak wygląda ? Uroda nie była najmocniejszą stroną Ani. Dziewczynka dorastała "na oczach czytelników", możemy śledzić jej liczne wpadki i tarapaty, ale zawsze powtarza, że drugi raz nie popełnia tych samych błędów. Ania ma też niesamowitą siłę wyobraźni. To właśnie ta wyobraźnia nieraz pomagała jej w trudnych chwilach.

Powiem Wam, że właśnie dzięki Ani i jej wyobraźni, sama zaczęłam jej używać w życiu. Często np. przed snem, zamykałam oczy ( do dziś tak robię), wyobrażam sobie siebie w różnych sytuacjach a to pomaga mi dążyć do obranych przez siebie celów w realnym życiu. Był też trudny czas w moim życiu, szczególnie w gimnazjum, kiedy brakowało mi nieraz bratniej duszy, przyjaciółki czy zwykłej koleżanki, z którą mogłabym pogadać, to zawsze w domu wyobrażałam sobie taką "przyjaciółkę na niby", czasem tez była nią Beata Kozidrak i jej słowa z piosenek, które miały dla mnie uzdrawiającą moc. Wiem, jestem bardzo emocjonalna, tak samo jak Ania Shirley, jestem tak samo roztrzepana jak ona, często zapominam różnych rzeczy, coś zrobię nie tak, ale dzięki Ani stałam się silniejsza, zaczęłam dążyć do własnych marzeń, żeby nie tylko wyobraźnia była moim życiem, a byłam kiedyś bardzo nieśmiała, bałam się ludzi. Taki lęk społeczny, często czułam się niepotrzebna, niezrozumiana, odmienna od moich rówieśników.

Polecam wszystkim małym dziewczynkom i tym dużym też, przeczytać tą książkę. Nie oderwiecie się od niej a wartości w niej przekazane, będą z Wami przez całe życie.

2. HENRYK SIENKIEWICZ " W PUSTYNI I W PUSZCZY"



Drugą książką mojego dzieciństwa jest "W pustyni i w puszczy". Jest to historia dwojga młodych ludzi, 14 letniego Stasia Tarkowskiego i 8 letniej Nel Rawilson. Ich ojcowie pracowali przy budowie Kanału Sueskiego, w Afryce. Jednak ich pobyt na Czarnym Lądzie nie był taki szczęśliwy. Zostali porwani przez Arabów i uprowadzeni. Przemierzali na wielbłądach setki kilometrów po rozgrzanej pustyni. Tymczasem ich ojcowie wyruszają także przez pustynię, w poszukiwaniu swoich zaginionych dzieci. Jednak dzielny Staś w pewnym momencie zabija swoich oprawców i dzieci mogą uwolnić się od niewoli. Nie są jednak zupełnie sami. Towarzyszy im pies Saba. Ponadto, dołącza do nich dwójka czarnoskórych dzieci - Kali i Mea. Zamieszkali w starym baobabie, który nazwali Krakowem, potem do tej gromadki dołącza również słoń King. Aż w końcu po długich staraniach dzieci i ich ojcowie odnajdują się.

To oczywiście tylko w skrócie opisałam to, co dzieje się na kartach książki "W Pustyni i w Puszczy". Warto przeczytać całą książkę, w której wszystko szczegółowo jest opisane. Dla mnie to niezwykła historia, która mogłaby się przydarzyć każdemu z nas, nie tylko w Afryce. Jednak dzieci doskonale poradziły sobie na pustyni i w puszczy także :) To świadczy o ich sile, nie tylko fizycznej, ale też psychicznej - porwanie, agresja ze strony Arabów, ekstremalne temperatury, dzikie afrykańskie zwierzęta. A jednak to wszystko nie stanowiło dla nich przeszkody. Wszystkie te przeszkody zostały pokonane.

Dla mnie właśnie dlatego ta książka jest ważna i wyjątkowa. Pokazuje, że w najtrudniejszych chwilach można mieć nadzieję na pokonanie trudności i wyjście z opresji. Nauczyłam się, już od najmłodszych lat walczyć o swoje, o swoje marzenia, mieć własne poglądy i przekonania, którym jestem wierna. Po drugie ta książka ( plus film "Król Lew") sprawiły, że pokochałam Afrykę. Co prawda jeszcze tam nie byłam, ale moim marzeniem jest wybrać się tam na Safari do jednego z parków narodowych. Dużo czytam o Afryce, oglądam filmy. Dzięki tej książce pokochałam zwierzęta, a Afryka ma chyba najpiękniejsze i najbardziej wyjątkowe zwierzęta na świecie.

3. ANTOINE DE SAINT - EXUPERY " MAŁY KSIĄŻĘ"



Jest to jedna z najsłynniejszych książek świata, przetłumaczona na wiele języków, a teraz w kinach można zobaczyć jej ekranizację.

"Mały książę" nie jest może taką typową książką typu powieść, jak dwie wyżej wymienione. Nie ma takiej rozbudowanej fabuły, jest raczej lekka, napisała prostym językiem. Z obrazkami. Ale to dobrze. Bo ta książka ma przybliżyć ludziom, już tych najmłodszych, pewne ważne wartości. Czytamy w niej m.in. o miłości, przyjaźni, ogólnie o relacjach międzyludzkich. O róży, o gwiazdach, o lisie, o oswajaniu.



Z "Małego księcia" znane są liczne cytaty, chociażby ten: "Dobrze się widzi tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu", albo ten: "Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś".
Przytoczę też inny cytat:
" - Na pustyni jest się trochę samotnym.
  - Równie samotnym jest się wśród ludzi."



W sumie bardzo dawno nie czytałam "Małego księcia", ale w to znak, że muszę sobie odświeżyć pamięć. Ale generalnie dzięki tej książce wiele się nauczyłam. To taka moja pierwsza książka psychologiczna. Pokazuje, jakie wartości są ważne w życiu i jak żyć, żeby być szczęśliwym, potrzebnym i spełnionym. 

A oto piosenka o "Małym księciu" Kasi Sobczyk




4.  MAŁGORZATA MUSIEROWICZ - KŁAMCZUCHA/OPIUM W ROSOLE/ JEŻYCJADA



To są książki, cała seria książek, od których nie można się oderwać, czyta się jednym tchem..a są takie krótkie. Mam na myśli pojedyncze tomy.



Moja przygoda z Jeżycjadą zaczęła się w podstawówce, od książki "Kłamczucha". Bardzo mnie wciągnęła opowieść o Franciszce Wyrobek, czyli tutułowej kłamczusze. Właściwie nazywała się Aniela Kowalik (która w dalszych tomach, po mężu Bernardzie, nosi nazwisko Żeromska). Aniela mieszka w Łebie ale przyjechała uczyć się do Poznania do szkoły poligraficznej. Nie bardzo widzi siebie w roli poligrafa. W pewnym momencie zaczyna pracować jako pomoc domowa w rodzinie Borejków. I tak oto pierwszy raz zetknęłam się z najsłynniejszą poznańską rodziną. A ta rodzina żyje właśnie na kartach "Jeżcjady".


Drugą książką, którą czytałam z tej serii to "Opium w rosole", która opowiada o kolejnej kłamczusze, tym razem dziecku, które przychodzi do rodziny Borejków i innych ludzi na obiadek i za każdym razem przedstawia się innym nazwiskiem, a i imię Genowefa jest zmyślone, bowiem dziewczynka nazywa się Aurelia. Aurelia Jedwabińska i jest córką jednej z nauczycielek. Ta nauczycielka jednak zbyt surowo traktowała swoje dziecko, aż trudno było jej jeść w domu, nie zaznała z domu ciepła, dlatego szukała go w sąsiednich rodzinach. I znalazła je w rodzinie Borejów. A jakże ;) Ta rodzina, a właściwie ich dom, słynie z tego, że ich drzwi się wręcz nie zamykają. Mnóstwo gości przychodzi do nich do domu, zawsze są mile widziani. No może nie wszyscy, jak się okazuje, w innych tomikach Jeżycjady, np. Janusz Pyziak czy Fryderyk Schoppe.

Bardzo lubię wracać do tych książek, przeczytałam wszystkie tomiki. Dzięki nim zakochałam się w Poznaniu, do którego chętnie odwiedzam :) Rodzina Borejków, czyli 4 siostry - Gabrysia, Natalia, Patrycja i Ida, ich rodzice - Ignacy i Mila Borejko stanowią przykład wspaniałej rodziny, kochającej siebie wzajemnie, kochają książki. Regały tego domu zawalone są książkami. Ponadto nowe pokolenie Borejków czyli dzieci każdej z sióstr, które poznajemy w nowszych tomikach Jeżycjady też lubią czytać. Najbardziej lubię Laurę, choć jest trudnym dzieckiem, ale jest coś w niej co mnie intryguje, szczególnie jak się wybrała w samotną podróż do Torunia w celu odnalezienia jej ojca.

Generalnie bardzo fajne książki, polecam wszystkim :)

5. ASTRID LINDREN "DZIECI Z BULLERBYN"



Ta książka może nie wywarła na mnie tak wielkiego wpływu jak pozostałe opisane, ale przypomina mi dzieciństwo, moje pierwsze osobiste kontakty " z żywą książką" :)

Akcja powieści toczy się w Szwecji. Poznajemy grupę zaprzyjaźnionych dzieci - 3 rodziny mieszkające w sąsiednich domach ( zagrodach). Poznajemy Lissę, ich braci - Lasse, Bosse, oraz sąsiednie dzieci które wspólnie się bawią i ich przygody. W sumie tej książki też bardzo dawno nie czytałam, więc szczegółowo nie pamiętam, ale wiem, że w dzieciństwie ją czytałam i wiele razy śmiałam się przy niej i przeżywałam ich przygody :D

A wy jakie książki czytaliście w dzieciństwie? Czy czytacie książki obecnie? I co Wam dało czytanie książek kiedyś i dziś ? Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat. Pozdrawiam.

17 komentarzy:

  1. Nie trawię książek Musierowicz, do Ani z ZW nic nie mam, Dzieci z Bullerbyn lubiłam, choć teraz nie umiałabym ci powiedzieć, o czym była, Księcia nie czytałam :D A w Pustyni i w puszczy musiałam dooglądać, bo nie dałam rady przeczytać :P
    Moje książki dzieciństwa to Harry Potter czytany na dobranoc, a w końcu samodzielnie, bajki Andersena, Brzechwy i Braci Girmm, Kubuś Puchatek... Pinokio! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, powiem Ci, że wśród moich rówieśniczek kiedyś był taki podział, że niektórzy lubili "Anie z Zielonego Wzgórza" a nie znosili Jeżycjady a inni odwrotnie. Ja chyba byłam wyjątkiem, bo lubię i to i to :) A Dzieci Z Bullerbyn też zbyt dużo nie pamiętam, dlatego mało opisałam co się tam działo, ale było też i wiele innych fajnych książek,które czytałam jak byłam dzieckiem...Tajemniczy Ogród, Lessie Wróć. Ja byłam w mojej szkolnej bibliotece stałą czytelniczką. W ogóle lektury w podstawówce były fajne, gorzej z tymi w liceum, nie mogłam przeczytać ani Lalki ani Potopu ani Chłopów. Po liceum trochę miałam dość czytania, bo kojarzyło mi się z nudnymi lekturami. Ale po tej przerwie wróciłam do czytania i teraz już czytam tylko to, co lubię ;)

      Usuń
  2. Czytałam wszystkie te książki, poza Musierowicz. Twój post pozwolił mi na chwilę przenieść się do tamtych czasów :). Kochałam Dzieci z Bullerbyn!!! Do dziś pamiętam taką starą, sfatygowaną, małego formatu grubą książeczkę z biblioteki. Czasem czytałam sama, a czasem z mamą do snu. Poza tym często wypożyczałam Mrówkę Andy (chyba), bardzo lubiłam lektury z podstawówki. W domu mama kupowała mi Tuwima <3. W gimnazjum sięgałam po literaturę młodzieżową, głównie pierwsze miłości i te sprawy :D.
    Dziś mam sentyment do tych lektur, na półce stoi świeższe wydanie niż to z biblioteki Dzieci z Bullerbyn i czeka na swoją kolej :). Obecnie sięgam po różnorodne gatunki, lubię czytać Kinga, ale też sięgam po jakieś romansidła czy obyczajówki.
    Co dało mi czytanie? Na pewno pozwoliło mi przenieść się w inny świat. Czytanie, pobudzające wyobraźnię, jest zdecydowanie lepszą przyjemnością niż buszowanie w internecie po kwejkach i demotywatorach. Poza tym człowiek mimochodem uczy się poprawnej pisowni i ortografii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Karolina, za tak długi i piękny komentarz :) To bardzo cenne dla mnie, jako początkującej jeszcze blogerki :)
      Wiesz, właśnie ostatnio wspominałam sobie z moim kolegą dzieciństwo, opowiadaliśmy sobie o tym, co czytaliśmy, co oglądaliśmy w TV, w się bawiliśmy na podwórkach itd. To mnie zainspirowało trochę do napisania kilku fajnych postów na tym blogu, a zaczęłam właśnie od książek.
      Te pierwsze kontakty z książką są bardzo ważne, ogólnie z literaturą, obojętnie, czy to jest powieść, czy wiersze, czy bajki/baśnie. Słowo pisane jest bardzo ważne, gramatyka, ortografia to ważne elementy polskiego języka. Wiersze też bardzo lubiłam czytać - Tuwima, Brzechwy, Krasickiego :) Uczyłam się ich na pamięć dla samej siebie.

      Usuń
    2. Nie ma za co :)! Ja też uczyłam się ich na pamięć! Brzechwę też w sumie miałam :). Stawałam przed rodzinką i recytowałam wybrane wierszyki :). W ogóle czasy dzieciństwa, podwórko, gry, TV za moich i w sumie za Twoich sądzę, że też, były jeszcze "normalne". Teraz, kiedy patrzę na to, co dzieje się w otaczającym nas świecie... KIEPSKO! Ja sama wiele rzeczy bym u siebie poprawiła, gdybym miała okazję, a co dopiero zrobić z takimi dzieciakami, które żyją teraz w świecie tabletów, obrzydliwych plastikowych zabawek, szału na BIBERA itp.

      Usuń
    3. Też często myślę o tym, co (kto) wyrośnie z tych dzieci, co teraz się urodziły lub są w wieku szkolnym. Żyją w "innym świecie", w którym rządzi Internet i telewizja (choć ta trochę mniej). Szczególnie nie rozumiem hejtu w Internecie. To bardzo uprzykrza ludziom życie. Nawet tu na blogu u mnie ktoś mi pisał bardzo złośliwe komentarze, pousuwałam je, na jakiś czas zablokowałam możliwość komentowania postów, w końcu znów odblokowałam i na razie nikt nic tak chamskiego nie pisze. Nie mówie o normalniej krytyce czy wypowiadaniu swojego zdania, ale o takiej bezczelniej krytyce nie tylko poglądów drugiego człowieka, ale też samej osoby. Nieraz z tego powodu dzieci popełniają samobójstwo. :( A kiedyś za mojego pokolenia dzieci bawiły się na podwórku a jeśli w domu to też w różne gry i zabawy np. kalambury, czy właśnie recytowanie wierszy przed rodzinką lub odgrywałyśmy scenki (z siostrą i kuzynką) z komiksów Muminki ;) fajne czasy.

      Usuń
    4. Ja też uważam, że normalna krytyka to zawsze jakaś opinia. Ale hejt? Co ludziom daje takie wyżywanie się? Jestem przerażona momentami, co się dzieje z innymi. Oby Cię to już więcej nie spotkało. Ja sobie nie wyobrażam innego dzieciństwa, niż to na podwórku :). Wymienialiśmy się karteczkami, graliśmy w palanta... Komiksów z Muminkami nie miałam,ale za to z Czarodziejką z Księżyca owszem!!! :D

      Usuń
    5. Czarodziejkę z Księżyca też miałam komiksy i takie magazyny, kolorowanki - zbierałam wszystko. To była moja pierwsza pasja.

      Usuń
  3. Kto nie zna tych książek. Kolejne pokolenia je czytają i zachwycają się. Moja córka ma kolekcję książek o Ani z Zielonego Wzgórza i ciągle do nich wraca. Ja też czasami poczytuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, bo te książki są ponadczasowe, dlatego zachwycają się nimi kolejne pokolenia czytelników. :)

      Usuń
  4. Nigdy nie lubiłam Ani z Zielonego Wzgórza. Podchodziłam do tej książki kilka razy i nigdy jej nie skończyłam. Nadal nie rozumiem jej fenomenu. Kłamczuchę uwielbiam i mam do tej pory :) "Karolcia" i "Ucho dynia 125" Marii Kruger i "Dzieci z Bullerbyn" to moje miłości z dzieciństwa. Czytałam je chyba kilkadziesiąt razy i nigdy mi się nie znudziły. Poza tym seria Mikołajka (nawet niedawno kupiłam sobie 'Nowe przygody Mikołajka" :] i seria z Mary Poppins. Pamiętam też książkę "Czarne stopy" o przygodach harcerzy na wakacyjnym obozie, którą uwielbiałam i maglowałam kilka razy, no i oczywiście cała seria komiksów "Tytus Romek i A'tomek". Uwielbiam powracać do książek z dzieciństwa. Pomimo tego, że w oczach dorosłego człowieka przygody bohaterów tych książek inaczej zostają odbierane, to dla mnie jest to wspaniały powrót do beztroskich czasów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! A propos Marii Kruger zapomniałam o jedne ważnej książce - "Karolci". To też czytałam bardzo często, do dziś mam gdzieś tą książkę. Zawsze chciałam mieć też taki magiczny koralik. Pamiętam też "Awanturę o Basię" fajna była, i oglądałam też film, w którym małą rolę zagrała mama mojej koleżanki z klasy.

      Usuń
    2. Tak, "Awanturę o Basię" też pamiętam, choć wolałam książkę niż film. Teraz też przypomniała mi się ksiązka i film "Chłopak i dziewczyna, czyli heca na 14 fajerek". Uwielbiałam tę książkę i film. I powiem szczerze, że z chęcią przeczytałabym to znowu :)

      Usuń
    3. A to nie słyszałam o tej książce :(

      Usuń
  5. "Dzieci z Bullerbyn" uwielbiam i nawet ostatnio w końcu kupiłam tę książkę. Niestety nie lubię "Ani z Zielonego Wzgórza" i męczyłam ją strasznie... przeczytałam tylko jedną część i na niej zakończyłam przygodę z Anią. Filmy uwielbiam, ale przez ten cykl książek nie dałam rady przebrnąć. O dziwo nie pamiętam czy miałam styczność z twórczością pani Musierowicz. Kojarzę jednak "W pustyni i w puszczy", ale wiem że nie przeczytałam jej całej, a jedynie fragmenty omawiane na lekcjach.
    Z dzieciństwem kojarzy mi się także "O psie, który jeździł koleją" oraz "Dziewczynka spoza szyby".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co osoba to inne książki lubi z tych, co ja napisałam :) Ale fajnie. Nie wszystkie książki każdemu przypasują. Być może "Ania..." jest książką typową dla romantycznej duszy. ja taka jestem, mogę nawet powiedzieć, że przez jakiś czas tytułowa Ania była jakimś dla mnie wzorem w życiu, żeby się nie poddawać mimo trudności i wszystkich kłopotów, w które się pakowała. " O psie, który jeździł koleją" też czytałam. Przypomniała mi się też książka "Awantura o Basię" :)

      Usuń
  6. Ale fajny wpis. Oczywiście wszystkie te pozycje zostały przeze mnie przeczytane. Do Ani z Zielonego Wzgórza wielokrotnie powracam tak samo jak do Małego Księcia. Cudowna to opowieśc i bardzo mądra, pouczająca i wzruszająca. Niesamowita.

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...