22 listopada 2014

Mój pierwszy krok w dziennikarstwie

Kochani, chciałam Wam się czymś pochwalić. Spełniło się wczoraj moje marzenie - właściwie to dopiero pierwszy krok do spełnienia mojego wielkiego marzenia, jakim jest praca w redakcji (na etat). Tydzień temu pisałam,że zostałam przyjęta na praktyki dziennikarskie do redakcji portalu Moje Miasto Warszawa a wczoraj ukazały się moje dwa pierwsze artykuły. 



Jeden z nich dotyczył zrelacjonowania spotkania i koncertu Dawida Kwiatkowskiego w warszawskim empiku ( ZAJRZYJ POD TEN LINK ). Oprócz samego tekstu, musiałam także zrobić zdjęcia Dawidowi i jego fankom, których było zatrzęsienie w empiku. W ogóle nie chciały mnie przepuścić bliżej barierek, żebym mogła zrobić kilka zdjęć z bliska idolowi nastolatek. Co prawda nie słucham tego typu muzyki, ale dla mnie każde zlecenie dziennikarskie traktuję jako wyzwanie, szansę na pokazanie moich umiejętności pisarskich. 

Drugi z moich artykułów, które ukazały się na stronie dotyczył odsłonięcia muralu belgijskiego - wykonanego przez belgijskiego artystę o pseudonimie NOIR Artist, który to słynie z tego,że wykonuje murale wyłącznie w barwach czarno-białych. Więcej jego murali możecie zobaczyć na jego stronie internetowej, jeśli ktoś się interesuje tego typu sztuką (KLIKNIJ TU). A całość mojego artykułu możecie przeczytać na tej stronie ( TU JEST LINK). 





To moje pierwsze kroki w dziennikarstwie. Już nie mogę się doczekać kolejnych zleceń od pana redaktora, który zgodził się od razu mnie przyjąć na praktyki. Początkowo nie sądziłam,że może ktoś wreszcie chcieć ze mną współpracować, chociażby w postaci praktyk, czyli mieć darmowego pracownika przecież, ale i o to jest niestety trudno w tej branży. Wiem, bo próbowałam. Ale gdy pan redaktor zadzwonił do mnie w poniedziałek i zaproponował mi napisanie dwóch wyżej wymienionych artykułów i zrobieniu zdjęć z tych wydarzeń to ogromnie się ucieszyłam. Potem przed obydwoma wydarzeniami dzwonił do mnie ponownie, by się upewnić, czy na pewno pojadę na te wydarzenia. Przypominał mi, potem skleciłam kilka zdań tekstów, z czego wybrał kilka fragmentów do publikacji na stronie oraz wybrane zdjęcia. Dodatkowo wysłał do mnie maila i napisał,że teksty są dobrze napisane, jedynie w przypadku artykułu o muralu musiał niewiele zmodyfikować. Dzięki tym praktykom uczę się pisać krótko, konkretnie i na temat. A to nie jest takie proste. Przynajmniej dla mnie. Zawsze uwielbiałam się rozpisywać. Dlatego też założyłam tego bloga, gdzie mogę się swobodnie wypowiadać na różne tematy. Tu nie mam ograniczeń, ale w pracy dziennikarza ważne jest przecież aby przekazać czytelnikowi konkretne treści, a nie "lanie wody". 




Powiem Wam Kochani,że bardzo długo czekałam na ten moment. Dziennikarstwo pisane (prasowe i internetowe) interesowało mnie od zawsze. Od małego bardzo lubiłam pisać i czytać. Czasopisma, najpierw młodzieżowe, potem inne, a także książki. Lubiłam też zawsze pisać wypracowania, różne referaty, a na studiach zdecydowanie bardziej wolałam egzaminy w formie pisemnej niż w postaci testu wyboru. Poczułam,że mam "lekkie pióro". Wielokrotnie rodzina i znajomi mówili mi, że widzą,że dobrze się w tym czuję i powinnam coś z tym zrobić. Ja na prawdę kocham pisać. Ręcznie również, bardzo lubię szum przesuwanego po papierze długopisu i szelest zapisanych kartek. Od małego pisałam dłuuuugaśnie listy do moich przyjaciółek szkolnych. Ci, którzy dostawali moje listy, to wiedzą o co chodzi ;). Lubiłam też pisać własne wiersze, jeden z nich wysłałam Beacie Kozidrak w prezencie na urodziny. A kiedyś na 1 semestrze studiów miałam na pewne zaliczenie przygotować kilka referatów na różne tematy. I chyba większość osób przyniosło je w postaci wydrukowanych tekstów z komputera. A ja napisałam wszystkie 6 referatów ręcznie. I nie stanowiło to dla mnie problemu, wręcz przeciwnie. Było to dla mnie wyzwaniem. Potem pan profesor bardzo się zdziwił (pozytywnie) na widok mojego odręcznie napisanego referatu. I mimo iż pozostałym studentom oddał potem ich prace, to moją powiedział,że zatrzymuje, by pokazać innym studentom moją pracę :D To było dla mnie większą satysfakcją niż ocena z tego :) 




Dlatego postanowiłam, po skończeniu studiów (biologicznych - bo biologia też jest moją wielką pasją) spróbować swoich sił i dostać się do jakiejś redakcji by pisać do nich teksty. Nawet za darmo. Marzyłam o chwili, gdy w jakiejś gazecie, czasopiśmie czy na stronie internetowej, by ukazały się moje słowa. I wczoraj nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Już mija ponad 2 lata odkąd wysyłałam swoje prośby. Odpowiadałam na gotowe już ogłoszenia a także wysyłałam własne maile z zapytaniem o możliwość odbywania stażu lub praktyk w redakcji. Chciałam nauczyć się pisać, zdobyć w tym doświadczenie. Nie chciałam iść na kolejne studia, bo kolejnej teorii nie chciałam wbijać do głowy. Chciałam nauczyć się podstaw dziennikarstwa w praktyce. Dlatego praktyki, jak sama nazwa wskazuje, były i są, dla mnie czymś idealnym. Ilu to ludzi, dziś znanych dziennikarzy, dawniej zaczynało od podstaw. Moim marzeniem jest kiedyś zostać prawdziwą redaktorką, która już doskonale wie, jak tworzy się teksty, co napisać, by przyciągnąć wzrok ciekawskich czytelników. Dziś czytelnicy są bardziej wymagający niż dawniej. Kiedyś wystarczyło im czarno-białe czasopismo, dużo słów, obrazków było znacznie mniej i to czarno-białe. Dziś ludzie potrzebują więcej bodźców wzrokowych - dlatego np te blogi, które mają więcej zdjęć czy filmików, są częściej odwiedzane niż te z samą treścią. Czasy się zmieniły. Coraz więcej jesteśmy nastawieni na przekaz obrazowy właśnie. Wszędzie są zdjęcia, plakaty, obrazki. A tytuły głównych artykułów danej gazety ma być "krzykliwy", wpadający w oko, napisany gigantyczną czcionką, przyciągający uwagę najpierw oczu a dopiero potem jako treść słowną.  Treść ma być napisana krótko i konkretnie. Dlatego muszę nauczyć dostosować do obecnych wymogów. 

Wiele czasu poświęciłam na to by pisać różne swoje teksty a potem wysyłać je do różnych redakcji. Z różnych dziedzin. Pisałam teksty przyrodnicze do magazynów o zwierzętach, w tym też o ptakach. Kiedyś napisałam do redakcji portalu http://www.birdwatching.pl/, wtedy to jeden pan redaktor napisał mi,że jest możliwość współpracy i mam napisać teksty na tematy, które mi zlecił. Pisałam i pisałam, wysyłałam, ale cisza jak do dziś nie dostałam odpowiedzi. A to też miały być praktyki. Potem pisałam do redakcji Agory. Sądziłam,że może duże wydawnictwo potrzebuje kogoś i może daje szanse młodym. Wysyłałam swoje aplikacje o staż ale bez odpowiedzi. Potem próbowałam swoich sił w redakcjach czasopism dla odchudzających się np Superlinia, ale również bez odzewu. Pisałam także do redakcji czasopism młodzieżowych, tj jak Bravo albo dla kobiet - Claudia, czy Świat Kobiety. :( Nikt nawet mi nie odpisywał na maile zwykłe. To po co podają je w kontaktach, skoro nie używają ich i nie potrafią nawet napisać odmownie. Chociaż nie, w jednej redakcji napisali,że nie przyjmują nikogo na praktyki. Dziękuję tej osobie chociaż za to. Nie miałam już siły. Wtedy zastanawiałam się, czy dziennikarstwo to rzeczywiście moje powołanie, czy może sobie je wymyśliłam. 

Ale z drugiej strony, zawsze gdy pokazywałam swoje CV, podczas rozmów kwalifikacyjnych (może nie zawsze, ale dosyć często), ludzie interesowali się tym punktem w moim życiorysie, w którym pisałam o umiejętności łatwego pisania. Byłam też w biurze karier SGGW (mojej uczelni), w którym pani, która tam pracuje, poradziła mi,żebym "wytłuściła" ten punkt na moim CV i dała jako pierwszy na liście umiejętności, jeśli mi zależy. Tak też zrobiłam. Potem uczestniczyłam w takich zajęciach w Urzędzie Pracy, które prowadziła pani doradca zawodowy, wypełniałam też specjalne testy, które wykazały,że mam zdolności językowe. Pani poradziła mi,że w tym zawodzie będę sie dobrze czuła. Wtedy widziałam,że jednak to nie był mój kolejny kaprys. Innym razem byłam na rozmowie kwalifikacyjnej do pracy telemarketerki telewizji NC+. Nigdy nie zapomnę tej rozmowy. Z dwóch powodów. Trwała ona ponad pół godziny. Starałam sie do niej dobrze przygotować,żeby dostać tą prace. Ale pani bardzo wyczerpująco pytała mnie o moje umiejętności, moje wady, zalety, co chcę robić dalej w przyszłości, jaka widzę siebie za 10 lat itd. Wtedy pani powiedziała,że nie przyjmie mnie do pracy telemarketerki, bo, jak powiedziała, zrobiłaby mi tym krzywdę. Powiedziała,że powinnam szukać swojego powołania w zawodzie.Że czasem warto zacząć robić coś za darmo, np wolontariat. Dlatego postanowiłam pracować w ZOO w Ptasim Azylu, gdzie miałam praktyki studenckie. Oprócz tego poradziła mi też,żebym założyła bloga, na którym będę pisać swoje teksty. I po długim namyśle, dopiero niedawno postanowiłam mieć bloga. Wcześniej pisałam też bloga o moim ukochanym zespole Bajmie, ale teraz chciałam założyć inny, taki mój internetowy pamiętnik, w którym będę mogła do woli pisać na różne interesujące mnie tematy. Może akurat ktoś kiedyś zauważy moje teksty i zaproponuje mi współpracę. Jednak niedawno pewna osoba poradziła mi,żebym sama osobiście chodziła do różnych redakcji i pytała o współpracę. Może to będzie lepsza metoda niż maila. I tak się stało. Wybrałam się do redakcji Mojego Miasta Warszawa i tam pan redaktor od razu zgodził się mnie przyjąć. Powiedział,że pomoże mi rozpocząć pierwsze kroki w pracy dziennikarki. Cieszę się, że ktoś w końcu po tylu miesiącach pisania i pytania o zwykłe praktyki, pisanie za darmo, zechciał mnie przyjąć. Napisałam setki maili ale albo pozostały nie tknięte albo jak już czasami ktoś poprosił mnie o próbne teksty to potem i one pozostawały bez odpowiedzi. 

Ile to człowiek się w życiu musi zmagać z przeciwnościami losu. Niestety, w moim życiu tak jest, że zawsze mam pod górkę. Za co bym się nie zabrała, tam zawsze tysiące przeszkód na drodze. Może czasami ktoś powie,że wybieram sobie zbyt wygórowane cele w życiu. Ale czy dostanie się na PRAKTYKI, powtarzam, zwykłe praktyki, to jest coś wygórowanego ? Dzięki temu zwiększam szanse na lepszą pracę. Nie chcę w przyszłości pracować byle gdzie. Życie jest tylko jedno i jeśli nie zadbamy o własne życie za życia, to potem już nie będzie drugiej szansy. Chciałam być kiedyś odważną i pewną siebie kobietą. I jestem nią. Pozbyłam się kompleksów itd, co wymagało ode mnie dużego wysiłku ale zyskałam to. Dzięki temu łatwiej mi żyć. Inne marzenie - studia biologiczne. Nie dostałam sie za pierwszym razem, choć uczyłam się do matury z biologii bardzo dużo. Nic z tego. Ale potem udało mi się przenieść na ten kierunek. Biologia to jedna z moich ulubionych dziedzin i nie mogłam sobie tego darować. Tak samo z dostaniem się do finału Jaka to melodia? Te wszystkie cele były dla mnie bardzo ważne. I chociaż dużo nerwów zużyłam dążąc do tego, ile łez opłynęło z moich oczu, wiele razy poddawałam się, myślałam sobie,że może nie warto, bo po co sie wysilać. Ale coś w moim sercu nie pozwalało mi zrezygnować z tych celów. Dziadek i Robert Janowski nauczyli mnie skutecznie jak nie dać się życiu i walczyć o to, co ważne dla mnie. Obydwoje sa dla mnie wzorem pod względem determinacji w życiu. Dziękuję z całego serca. Ale oprócz tego to ja musiałam znaleźć w samej sobie siłę, która pozwoliłaby mi walczyć do końca o to, co dla mnie ważne. 
Mam w życiu jeszcze wiele marzeń. Jednym z nich jest podróżowanie po świecie, jak Martyna Wojciechowska lub Wojciech Cejrowski. Chciałabym tak, jak oni przemierzać świat wzdłuż i wszerz i zwiedzać piękne zakątki naszej planety Ziemi. A oprócz tego pisać książki lub artykuły z tych podróży i robić piękne zdjęcia z tych podróży. Ale do tego celu jeszcze mi bardzo daleko. Mam nadzieję,że wystarczy mi wyrwałości do ich zrealizowania. Jedynie, czego mi jeszcze brakuje to prawdziwej miłości. Trochę zdążyłam się już przyzwyczaić do tego,że jestem samotna. Nie wiem za bardzo jak walczyć z tym uczuciem oraz znaleźć miłość. Na to recepty jeszcze nie znalazłam....może ktoś z Was zna ? 


1 komentarz:

  1. Na pewno będziesz wspaniałą dziennikarką, która nigdy nikogo nie skrzywdzi, bo jesteś dobrą osobą.

    OdpowiedzUsuń

Jak wyrwać się ze szponów depresji

Dzień Dobry :) Jak to dobrze wrócić do blogowania. Ledwo napisałam swój pierwszy post (po długim czasie nieobecności tutaj), a już dziś...