02 listopada 2014

Kwiat Pustyni, czyli opowieść o Waris Dirie

Wczoraj był w telewizji na TVP 2 wspaniały film, opowiadający o pewnej kobiecie, którą podziwiam od jakiegoś czasu, a dziś chciałabym o niej napisać kilka słów na moim blogu. Mam na myśli film "Kwiat Pustyni", będący adaptacją książki Waris Dirie pod tym samym tytułem, który opowiada o życiu słynnej czarnoskórej modelki pochodzącej z Somalii. 


Waris Dirie poznałam właśnie dzięki wyżej wymienionej książce. Zachęciłam się do jej przeczytania, nie wiedząc wcześniej o niej zupełnie nic. Aż mi czasem głupio,że nie znałam tak słynnej modelki, ale to pewnie dlatego,że mało interesuję się modą i światem mody. Jednak bardzo zaciekawiła mnie ta kobieta, która jest wyjątkowa. 

Waris jest kobietą Afryki, pochodzącą z Somali, kraju, który od lat jest ogarnięty wojną. Z kraju, gdzie ludzie żyją biednie, bez żadnych szans na lepsze życie, a jednak jej się udało. Imię i nazwisko Waris Dirie oznacza po somalijsku "Kwiat Pustyni" i w ten sposób nazwała swoją pierwszą książkę, o której poniżej chcę napisać kilka słów.



Książka "Kwiat Pustyni" jest jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam. A czytałam ją jednym tchem...taka wciągająca. :) szkoda, że krótka, ale są dalsze części tej autorki, po które zapewne sięgnę.
Autorką powieści jest Waris Dirie - Kwiat Pustyni z Somalii, dziewczyna, która ucieka z rodzinnego kraju, do Londynu a później Nowego Jorku...i innych krajów. jak sama mowi - jest Nomadem, koczowniczką od urodzenia ona wraz z rodziną przemieszczali sie co jakiś czas w poszukiwaniu nowego miejsca zamieszkania. Uciekła z kraju, ponieważ ojciec Waris chciał wydać ją za mąż za starszego człowieka. Ona miała zaledwie 13 lat, nie chciala spędzić reszty życia ze stracem. Nie miała wyjścia. Musiała uciekać...najpierw do Mogadiszu w Somalii, mieszkała u ciotki, wuja a potem poleciała do Londynu, gdzie zaczeło sie jej nowe życie, w nowym świecie, który był dla niej bardzo obcy. Waris, pochodząca z pustynnego, afrykańskiego kraju, nie umiala sie przestawić na "zachodni tryb życia"...nie umiała posługiwać sie kalendarzem, zegarkiem, nie lubiła niczego robić na czas. Waris czuła wolność na pustyni, w Afryce, a Europa była dla niej inna. Jednak doskonale sobie radziła w różnych sytuacjach, znajdowała prace, najpierw u ciotki jako służąca, potem w McDonaddzie, a potem zaczeła karierę modelki, marzyła o tym, zawsze uwielbiała sie przebierać, pokazaywać siebie. Stała sie rozpoznawalna i kochana przez ludzi kamery i projektantów mody. Ale mimo wszystko Waris nie zapomniała skąd pochodzi, dumna jest z tego, że pochodzi z Afryki, z Somalii.

Książka jest fantastycznym poradnikiem dla osób, ktore tak jak Waris, chcą od życia czegoś więcej. Pokazała że można wyrwać sie nawet z "dzikiego" plemienia afrykańskiego, zostawić rodzinę,mamę, która bardzo kochała, rodzeństwo, po to by uciec od wczesnego zamążpójścia i despotycznego ojca. Po wielu przejściach udało jej sie żyć tak, jak chciala i mogła cieszyć sie wolnością. Ta ksiażka omawia też ważny problem, który dotyczy wielu kobiet z Afryki, które już we wczesnym dzieciństwie są okaleczane z narządów płciowych, przy czym jest to bardzo bolesne, wykonywane ostrymi przedmiotami. wiele dziewczynek umiera podczas tego "zabiegu". Waris chce z tym walczyć, uswiadomić światu jak ważny jest to problem. Podziwam autorkę za odwagę opowiedzenia o swoim życiu, o przykrościach jakie ją spotkało ale i o szczęściu, bo dzięki niemu oraz dzięki Bogu wyszła cało z wielu sytuacji i stała sie prawdziwą, wolną, szczęśliwa kobietą. Książka napisana jest w pozytywny sposób, polecam ją każdemu ;)



Jak widać, Waris musiała od małego zmagać się z trudnościami, jakie niesie życie w Afryce. Nie tylko bieda i aranżowane małżeństwa są zagrożeniem dla afrykańskiego społeczeństwa, ale także, obrzezanie. Obrzezanie jest to okaleczanie narządów płciowych u kobiet. W wielu społeczeństwach afrykańskich obrzezanie jest pewnego rodzaju rytuałem, który jest uważany za wkroczenie młodej dziewczyny w dorosły wiek i stanie się kobietą. Ogólne wierzenie dostrzega w obrzezaniu sposób na kontrolowanie seksualności kobiet, gdyż głównie gwarantuje ono dochowanie dziewictwa do ślubu i utrzymywanie wierności małżeńskiej po nim.
Rytuału obrzezania dokonuje się już na małych dziewczynkach w młodym wieku. W krajach afrykańskich jest to dokonywane w okrutny sposób, często wykonywany nie przez lekarzy lecz znachorki, tak jak w przypadku Waris, przy pomocy tępej żyletki. To powoduje nie tylko straszny ból i krwawienie, w wyniku czego może powstać zakażenie. Często dziewczynki umierają w trakcie tego zabiegu, tak jak jedna z sióstr Waris. Te,dziewczynki,  które przeżyją  i później jako dorosłe kobiety, mają problemy np kiedy mają krawienie miesięczne lub korzystają z toalety. Waris próbuje walczyć od lat z tym problemem, próbuje przekonywać kobiety w Afryce do zaprzestania tego "zabiegu". Kobiety nie powinny się wzajemnie kaleczyć, to okrutny rytuał. 



Waris o problemie obrzezania pisze w kolejnych swoich książkach, np w "Liście do Matki". Waris próbuje przekonac matkę do swoich przekonań, chce walczyć z czymś, co jest okrutną zbrodnią. Okaleczanie małych dziewczynek jest praktykowane w 30 krajach na świecie. Ta tradycja istnieje już wiele lat, a Waris jest jedna, która probuje z tym walczyć, lecz z marnym skutkiem, gdyż nawet nie potrafi przekonać własnej mamy. To boli ją najbardziej. Dużo siły daje jej wspomnienie o Lechu Wałęsie, którego poznała(to mój ulubiony fragment książki :) )i który jest dla niej wzorem. On dokonał wielkich czynów w Polsce i dla Europy. Obalił komunizm. Waris wierzy,że i jej zdoła się zmienić afrykańską część świata i żeby Afryka, z której jest bardzo dumna,że się tam urodziła, kocha ciepło afrykańskiego piasku, zapach afrykańskiej ziemi, szum oceanu, czy radość, której nie doznaje w Europie czy Ameryce. Życzę Waris sukcesów w swoim działaniu. Dla mnie jest bohaterką. Potrafi mówić o tych bolesnych sprawach, jakim jest okaleczanie narządów płciowych dziewczynek, co jest też bardzo intymne i trudno jej mówić o tym publicznie. Jednak głęboko wierzy,że uda się jej zmienić Afrykę w nowoczesny kontynent. Życzę tego Waris z całego serca i z chęcią sięgnę po jej kolejne książki.

Na koniec chciałabym zachęcić wszystkich do obejrzenia krótkiego wywiadu Kingi Rusin z Waris Dirie

2 komentarze:

  1. Gdy czytałam "Kwiat pustyni", łzy leciały mi po policzkach. Tak książka porusza jeszcze bardziej, gdy człowiek uświadomi sobie, że to prawdziwa historia. I co gorsza, że w XXI wieku dzieją się na świecie takie rzeczy.

    sklep-z-pamiatkami.blogspot.com Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie książkę przeczytałam najpierw. Piękna, ale jakże potwornie bolesna historia. Nie wiem jak można tak kogoś skrzywdzić. Po prostu nie wiem. Nie mieści mi się w głowie, że tak podli ludzie chodzą po tej Ziemi.

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...