09 listopada 2014

3 SPEKTAKLE, NA KTÓRE WARTO SIĘ WYBRAĆ W WARSZAWIE

Witajcie Kochani Moi Czytelnicy. Dzisiaj postanowiłam napisać post na temat 3 spektakli, a dokładniej musicali, które są warte zobaczenia w Warszawie. Dwa z nich można już podziwiać na deskach warszawskich teatrów, zaś trzeci dopiero będzie miał premierę w lutym 2015 roku, jednak już nie mogę się go doczekać i chętnie opowiem o nim po krótce.

W ogóle bardzo lubię chodzić do teatrów. Kiedyś w czasach szkolnych często chodziłam na wycieczki do teatrów, bardzo to lubiłam, bo przedstawienia teatralne mają w sobie magiczną moc. Można się dzięki nim oderwać od codziennych obowiązków i przenieść w świat wykreowany przez aktorów. Dzisiaj również lubię chodzić do teatrów, choć bilety nie należą do najtańszych a ja nie zawsze mogę sobie pozwolić. Jednak w tym roku udało mnie sie być na dwóch wspaniałych spektaklach i nie żałuję. Postanowiłam sobie,że w przyszłym roku będę więcej oszczędności przeznaczała na spektakle niż na koncerty :D

Ze wszystkich rodzajów sztuki teatralnej najbardziej lubię musicale. Jest to taka forma przedstawienia teatralnego, która łączy sztukę aktorską z muzyką, tańcem i śpiewem. W tego typu widowiskach są o wiele większe emocje niż w zwykłych przedstawieniach, gdzie raczej nie ma muzyki ani tańców, jest tylko historia opowiedziana przez aktorów.

W dzisiejszym poście chcę przedstawić 3 musicale, które są bardzo znane, które można obejrzeć w Warszawie, na które polecam się wybrać.


METRO



Jest to mój ulubiony musical. Jest to jednocześnie najbardziej znany polski musical, którego reżyserem jest Janusz Józefowicz - szef Teatru Studio Buffo (Warszawa, ul. Konopnickiej 6). Premiera tego musicalu miała miejsce 30 stycznia 1991 roku w Teatrze Dramatycznym w Warszawie (mieszczącym się w Pałacu Kultury i Nauki). "Metro" miało również swoją premierę także w Ameryce na słynnym Broadwayu - odbywała się 16 kwietnia 1992 roku.
"Metro" opowiada historię ludzi, młodych ludzi, którzy mają wielki zapał. Chcą występować w teatrze, odgrywać wielkie role,stać się sławnymi ludźmi (czy po trochu opowiadają o sobie samych ;)). Ci ludzie przybywają na casting do teatru, jednak nie dostali się do niego. Są załamani. Główną bohaterką, wyłaniającą się spośród tej grupy młodych ludzi jest Anka. Opowiada nam swoją historię. Z resztą nie tylko nam. Często schodzi na stację metra, w której poznaje Jana - chłopaka, który mieszka w jej murach. Metro jest dla niego domem. Pewnego razu Jan i Anka wpadają na pomysł zorganizowania spektaklu w podziemiach metra. Udaje im się namówić do tego swoich przyjaciół. Po pewnym czasie Anka i Jan zakochują się w sobie. Czy ich miłość przetrwa ? Czy młodzi ludzie zdobędą sławę aktorską i co z tego wyjdzie, to trzeba zobaczyć samemu :)
Jak dla mnie to wspaniały musical, chociaż mógłby mieć szczęśliwe zakończenie. W tym roku miałam przyjemność być w Studio Buffo w czerwcu, w którym odbywał się charytatywny spektakl "Metro", w którym wystąpili aktorzy z pierwszej obsady - w roli Anki - fantastyczna Kasia Groniec a w roli Jana - sam Janusz Józefowicz. Z tej okazji pan reżyser specjalnie zmienił zakończenie na pozytywne. To było dla mnie największym zaskoczeniem. Pozytywnym oczywiście. Wcześniej oglądałam na DVD musical "Metro" z pierwszą obsadą, w której Anką też była Kasia Groniec, zaś Janem - Robert Janowski ;)
Obecnie Studio Buffo obsadza do ról w "Metrze" nowe pokolenie aktorów, wśród nich możemy zobaczyć m.in. Artura Chamskiego, Jerzego Grzechnika, czy Natalię Krakowiak.




Pod tym linkiem możecie poczytać więcej o słynnym polskim musicalu (strona poświęcona w całości musicalowi "Metro").

Tutaj zaś wrzucam kilka piosenek pochodzących z "Metra"

"A ja nie" w wersji Jerzego Grzechnika

"Szyby" w wykonaniu Edyty Górniak

"Uciekali"


ZORRO



Jest to drugi spektakl, który widziałam w tym roku. Grany jest w warszawskim Teatrze Komedia (ul. Juliusza Słowackiego 19a). Musical "Zorro" został wyreżyserowany przez Tomasza Dudkiewicza, a swoją premierę miał 9 listopada 2013 roku. Ja na szczęście mogłam być, razem z koleżanką, która wygrała wejściówki, na przedpremierowym przedstawieniu "Zorro". A było co oglądać.
Oryginalny musical "Zorro" został wystawiony w Congres Teater w Eastbourne w marcu 2008 roku. Muzyka do tego musicalu została skomponowana przez Gypsy Kings, zaś scenariusz i teksty piosenek napisał Stephen Clarke. Ten z kolei zainspirował się książką chilijskiej autorki Isabelle Allende pt oczywiście "Zorro". 
Kim jest tajemniczy Zorro. Wszystkim nam dobrze się kojarzy jego wygląd. Ma czarny strój, w tym czarną pelerynę i charakterystyczną maskę na oczach, a jego  nieodłącznym atrybutem jest szpada, którym składa swój "podpis" w postaci litery "Z". Zorro przypomina innych znanych bohaterów, takich jak Robin Hood. Zorro jest to postać fikcyjna znana jako obrońca uciśnionych mieszkańców Kalifornii - Californios, żyjących pod rządami brutalnych i chciwych gubernatorów i dowódców wojskowych. Postać Zorro stworzył pisarz Johnston McCulley w oparciu o opowieści o kalifornijskim banicie Joaquinie Murieta. Zorro po raz pierwszy pojawił się w powieści McCulleya "The Course of  Capistrano"  w roku 1919.

Więcej na temat tego musicalu można poczytać pod tym linkiem (zorro w Teatrze Komedia). Jest tam też repertuar, w nim dowiemy się, kiedy musical jest grany. 
Mnie spektakl bardzo się podobał. Uwielbiam hiszpańskie klimaty, muzykę Gipsy Kings, która porywa publiczność. Jest żwywiołowa. Aktorzy prezentują wspaniałą sztuke aktoską, nie tylko na scenie, ale też przemieszczają się wśród publiczności, wychodzą i wchodzą drzwiami, wchodzą na drabiny, na wyżej położone powierzchnie sceny. Jest bardzo kolorowo i żywiołowo. Nie sposób się nudzić. Najbardziej podobał mnie się aktor grający tytułową rolę - Marcin Januszkiewicz. Świetnie wcielił się w swoją postać. Podobnie jak Julia Kamińska, która zagrała rolę Inez. 


A oto co mówi Julia Kamińska na temat musicalu. 

Piosenki Gypsy Kings
"Bamboleo"


"Djobi djoba"


"Volare"


"Baila Me"


MAMMA MIA




Co prawda ten musical dopiero będzie w Warszawie. W Teatrze Roma (Ul. Nowogrodzka 49). Premiera tego spektaklu będzie w lutym 2015 roku ale z pewnością się wybiorę. Musical ten znamy dzięki filmowi o tym samym tytule w reżyserii Phillydy Lloyd w 2008 roku. Film opowiada historię Sophie, córki Donny, która prowadzi hotel na pewnej greckiej wyspie i samotnie wychowuje swoją córkę.  Sophie chce wyjść za mąż i marzy o tym, by do ołtarza poprowadził ją ojciec. Dziewczyna nie wie jak go odnaleźć. Przeszukuje pamiętnik matki, w którym znajduje 3 potencjalnych "kandydatów na jej ojca" ;) Sophie wysyła zaproszenie do każdego z nich na ślub. Ma nadzieje,że dzięki temu pozna, kto jest jej ojcem. 
 Musical MAMMA MIA! to światowy fenomen teatralny i wielki sukces musicalowej sceny. Każdego dnia 
odbywa się na świecie co najmniej siedem spektakli i to na co najmniej trzech kontynentach. Od czasu londyńskiej premiery w 1999 roku i premiery na Broadwayu w roku 2001 musical MAMMA MIA! zaprezentowano już w 16 językach (polski będzie 17) – od 2011 roku musical odnosi fenomenalne sukcesy nawet w dalekich Chinach!
Oczywiście całej historii towarzyszy nieśmiertelna muzyka Abby. Zespołu, który wylansował ogromną liczbę przebojów, w tym tytułowy "Mamma Mia"

"Dancing queen"

"Mamma Mia"

"I have a dream" 

Pod tym linkiem można się wiecej dowiedzieć na temat tego musicalu, który będzie grany już niedługo w Teatrze Roma w Warszawie. 


A Wy na jakich spektaklach byliście w tym roku ? Jaki jest wasz ulubiony spektakl/musical ? Piszcie w komentarzach. Jestem bardzo ciekawa i może też się wybiorę, jeśli coś fajnego polecicie. 

3 komentarze:

  1. Wstyd mi bardzo się przyznać, ale....
    Metra nigdy nie oglądałam. Wiem, że był świetny dlatego obiecuję że oGARnę w najbliższym czasie i wyrażę opinię.

    Moim ukochanym musicalem zawsze był Notre Dame de Paris we francuskiej wersji i to nie tyle przez.... no dobra przez Garou przede wszystkim. Mam niesamowity sentyment do tego musicalu, bardzo mnie porusza a czytając książkę wyłam non stop. Oglądając musical to samo, bo to historia prawdziwa jakby nie było i bardzo bolesny temat podejmuje. Dlaczego tylko francuską uznaje? No bo pierwowzór przeważnie nigdy nie jest do podrobienia. Piosenki były pisane stricte pod głosy Garou i jego przyjaciół. W innym języku nie ma już tego klimatu. Jak zobaczysz oryginalną wersję to tak do niej przylgniesz że już żadna inna nie jest w stanie Cię tak zachwycić. kiedy pierwszy raz go zobaczyłam i usłyszałam w Notre Dame to było tak jakbym przekroczyła próg innego świata. Garou jest tam tak prawdziwy, tak niesamowicie emocjonalny bo on po prostu przeżywał to co grał i naprawdę płakał podczas spektaklu. Jeszcze ten powalający zachrypnięty wokal którym prawie wykrzyczał te emocje Quasimodo. Naprawdę czuje się wtedy ten ból dzwonnika odizolowanego i pogardzanego przez społeczeństwo bo był inny. To mnie właśnie najbardziej rozbraja w Garou - 100% wrażliwości w tym co robi. Poza nim w spektaklu występują też inne wspaniałe osoby jak Daniel Lavoie Bruno Pelletier, Patrick Fiori. Jak dla mnie ta trójka jest amazing, dlatego mówię zawsze że ten musical jest dla mnie całkowicie nie do podrobienia. Nie żeby komuś dokuczyć - po prostu uważam że Metra też by się nie dało w żaden sposób podrobić. Dlatego Notre Dame jest jedyny w swoim rodzaju po fr a Metro po polsku.

    Przepraszam za mój mały off topic. Kocham teatry w ogóle, te muzyczne i nie muzyczne. Najbardziej znanym teatrem muzycznym w Warszawie jest dla mnie Roma. Mam nadzieję że kiedyś wstąpię na jakiś spektakl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ci Kasiu za wspaniały długi komentarz. Pięknie piszesz o swoim ulubionym musicalu. Chciałabym go obejrzeć. Metro bardzo lubie ze względu na Roberta. A do Romy zapraszam. Graja tam same wspaniałe spektakle.

      Usuń
  2. Tak wiem, że Robert tam gra, wiem. Rozumiem Cię bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń

RODZIAŁ 11

CZĘŚĆ II – KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ Rozdział 11 Tomasz i Sandra skończyli właśnie próbę do nowego przedstawienia w Teatrze Sy...